27 maja, ok. godz. 11.00, na komendę policji w Siemiatyczach zadzwonił mieszkaniec Wyczółek. Powiadomił o kradzieży pieniędzy i złodziejach. Powiedział, że przez kilkoma minutami, do jednego z domów w tej wsi weszły trzy osoby i ukradły 2.000 zł. Złodzieje wykorzystali fakt, że w domu nikogo nie było i mieszkanie nie było zamknięte. Prawdopodobnie byli to tzw. domokrążcy, czyli osoby trudniące się handlem obwoźnym i obnośnym. Zawiadamiający podał też kolor i numer rejestracyjny samochodu, którym złodzieje odjechali.
Dyżurny policji wysłał w tamten rejon wszystkie będące w dyspozycji patrole. Obstawiono drogi, którymi złodzieje mogli jechać. Uciekający jednak dobrze musieli znać teren, bowiem poruszali się też leśnymi drogami. Zatrzymano ich w Tołwinie. Trafili do aresztu. Przyznali się do kradzieży. Pieniądze odzyskano. Złodzieje to dwie kobiety: mieszkanki Białegostoku i nowego Dworu Mazowieckiego oraz mężczyzna - mieszkaniec Wrocławia. - Zatrzymanie ich było możliwe dzięki niezwłocznej informacji od mieszkańca Wyczółek. Szybkie zgłoszenie o popełnieniu przestępstwa miało decydujące znaczenie. Ważne jest również to, że przekazano nam informacje o marce i kolorze samochodu, którym poruszali się sprawcy - mówi st. asp. Romuald Leoniuk, oficer prasowy siemiatyckiej policji.
Przypominamy, by ostrożnie podchodzić do ofert domokrążców. Warto zapisać numer rejestracyjny samochodu, którym przyjechali i zapamiętać jego markę. Można też poprosić policję o sprawdzenie takich osób. Jeśli będą to oszuści, to na pewno przez jakiś czas na nasze tereny nie wrócą.
Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz
Komentarze