Reklama

Zamknięto gminne wysypiska śmieci - Gminy przespały terminy

11/01/2010 13:01
Z początkiem roku niemiła niespodzianka czeka mieszkańców naszego powiatu. Zamknięto bowiem większość gminnych wysypisk śmieci. Prawdopodobnie z tego powodu wzrosną opłaty za odbiór nieczystości. Dlaczego gminy powiatu siemiatyckiego zbagatelizowały ten problem w swoim czasie?
          Z początkiem stycznia zamknięte zostały funkcjonujące jeszcze w grudniu gminne wysypiska śmieci w: Żerczycach (gm. Nurzec Stacja), Milejczycach, Drochlinie (gm. Grodzisk), Dziadkowicach, Kułygach (gm. Siemiatycze) i Mielniku. Na terenie naszego powiatu przyjmować śmieci mogą tylko dwa składowiska w Siemiatyczach i Drohiczynie.
          Stało się tak, gdyż gminy nie przystosowały swoich wysypisk do stawianych wymogów technicznych. Większość gmin liczyła na dość sprawne uruchomienie potężnego składowiska odpadów w Dubiażynie gm. Bielsk Podlaski, gdzie miały być dowożone śmieci z terenu naszego powiatu. Jednak nie ma co ukrywać, że prace z tym związane toczą się w ślamazarnym tempie.
          Wójtowie po cichu liczyli również, że graniczna data 1 stycznia 2010 dotycząca dostosowania gminnych wysypisk do unijnych standardów, stawiana przez instytucje odpowiadające za ochronę środowiska, zostanie przesunięta jeszcze o rok lub dwa. Jednak tak się nie stało.

          Śmieci pojadą do...
          - Na terenie naszej gminy mamy dwie firmy, które odbierają śmieci są to MPO i Astwa - mówi Antoni Tymiński, wójt gminy Grodzisk. - Na pewno nie będą mogły już składować śmieci na wysypisku w Drochlinie. Z tego co wiem, to firma MPO będzie je tymczasowo przewoziła na wysypisko - sortownię w Dziadkowicach, a następnie transportowała w inne miejsce naszego województwa. Gdzie swoje śmieci wywiezie Astwa, tego na dziś nie wiem. W tym roku chcemy przygotować dokumentację związaną z zamknięciem i rekultywacją wysypiska w Drochlinie.
          - Najgorszą obawą jest to, by mieszkańcy nie wywozili śmieci do lasów i rowów - mówi Piotr Jaszczuk, wójt gminy Nurzec Stacja. - Na naszym terenie działają dwie firmy: MPO i PUK Hajnówka. Te firmy mają podpisane umowy z mieszkańcami i muszą śmieci przewieźć na składowiska poza teren naszej gminy. W tym roku chcemy opracować dokumentację, która pozwoli na zamknięcie i rekultywację wysypiska w Żerczycach. Na wysypisku ustawimy tablicę informującą o zakazie składowania śmieci. Jednak bardzo poważnie obawiam się o porządek w okolicznych lasach.
          - Od stycznia nie można wywozić śmieci na wysypisko w Kułygach. Czynię starania, by w Kułygach mogła powstać mała sortownia i baza przeładunkowa, podobna jak w Dziadkowicach - mówi Edward Zaremba, wójt gminy Siemiatycze. - W tej sprawie podpisałem porozumienia z firmą MPO Białystok. Teraz musimy uzyskać wymagane pozwolenia. Pewnym jest, że to wysypisko będziemy zmuszeni zamknąć i poddać rekultywacji. Myślę, że firmy odbierające śmieci uporają się z tematem przewożenia śmieci. Trudno tylko powiedzieć, o ile mogą wzrosnąć ceny usług.
          - Większość śmieci od mieszkańców odbiera PUK Hajnówka - mówi Ananiasz Sawicki, wójt gminy Milejczyce. - Sprawę mamy rozwiązaną i firma będzie przewoziła śmieci na składowisko w Hajnówce. Sytuacja jest pod kontrolą i mieszkańcy mogą spać spokojnie. Natomiast nasze wysypisko będzie zamknięte, musimy opracować dokumentację i szukać pieniędzy na rekultywację tego terenu.
          - Wysypisko jest zamknięte, ale mamy pozwolenie na czasowe składowanie śmieci, które przez firmę MPO będą przewożone do Sokółki - mówi Marian Skomorowski, wójt gminy Dziadkowice. - Trudno mi powiedzieć, gdzie śmieci będzie transportowała firma Astwa. Prawdopodobnie na jedno z wysypisk, które będzie mogło nadal przyjmować śmieci.
          - Nie posiadaliśmy własnego gminnego wysypiska śmieci. Od kilku lat mieszkańcy mają podpisane umowy na świadczenie usług z firmami prywatnymi - mówi Krzysztof Radziszewski, wójt gminy Perlejewo. - Z tego co wiemy, problemów raczej nie będzie i śmieci wywożone będą na wysypiska, które znajdują się poza terenem naszej gminy.

          Problemów ze śmieciami nie mają władze miasta i gminy Drohiczyn oraz miasta Siemiatycze, które zadbały o uzyskanie pozwolenia na dalsze funkcjonowanie gminnego składowiska śmieci.

          Zapisy na audiencję
          Próbowaliśmy telefonicznie uzyskać informacje na temat losów wysypiska w Mielniku. Jednak wójt Eugeniusz Wichowski stwierdził, że zgodnie z ustawą wcześniej należy złożyć odpowiedni wniosek w gminie i wtedy wyznaczy termin spotkania i udzieli stosownych informacji.
          Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że śmieci odbierane przez MPO będą zabierane do Dziadkowic. Natomiast śmieci odbierane przez Zakład Gospodarki Komunalnej w Mielniku będą również dowożone do Dziadkowic, gdyż zakład w tej sprawie podpisał porozumienie z MPO Białystok. Szczegóły umowy nie są znane.

          Więcej zapłacimy?
         
Raczej większość firm odbierająca od nas śmieci wkrótce podniesie ceny za odbiór nieczystości. Spowodowane jest to tym, że śmieci będą przewożone w inne rejony naszego województwa. Właściciele firm nie chcą oficjalnie informować, o ile cena może wzrosnąć, gdyż czekają na ruchy ze strony konkurencji. Nieoficjalnie mowa jest, że za wywóz pojemnika 120-litrowego trzeba będzie zapłacić od 10 do 20% więcej niż obecnie. Na przykład PK w Siemiatyczach wprowadziło nowe stawki od 1 listopada 2009. Inne firmy prawdopodobnie zrobią to od stycznia lub lutego.
          Dodatkowo istnieje spore zagrożenie, że w związku z podwyżkami niektórzy mieszkańcy będą zlecać rzadszy odbiór śmieci i nielegalnie spalą je w domowych piecach lub wywiozą na przykład do najbliższego lasu.

          Marek Malinowski, tygodnik Głos Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama