Trzecia impreza „Z koniem za pan brat” Stowarzyszenia „Koń Nadbużański”, która odbyła się 4 października w gminie Drohiczyn, cieszyła się chyba największym zainteresowaniem spośród dotychczasowych.
Organizatorzy rozbudowali ją o czynności związane z pracą w polu, nie tylko połączone z koniem. Była więc orka, bronowanie, zbieranie ziemniaków, siew, młocka cepem, wianie zboża, zrywka drzewa, jak również pokazy woltyżerki, husarii, wyścigi konno. Szczególnym zainteresowaniem cieszyły się jednak prace polowo – domowe, mimo że wśród widzów było sporo nie tylko mieszczuchów, ale i mieszkańców wsi. Niektórzy chwytali za cep, przypominając sobie stare czasy, niektórzy zaś nadal co jakiś czas korzystają z tego uniwersalnego urządzenia, bo – jak było słychać w kuluarach: - … ja to co roku sieję zagon mieszanki, dla kur. Nie będę brał kombajna do kawałka, więc kosą skoszę, wiąże w snopki i młócę co jakiś czas, kurom. Żeby swoje jajko było.
Cep, tak jak prosty w budowie, nie stał się jednak prosty w obsłudze. Podczas młócenia było najweselej. Męska część publiki, będąc ekspertem w tej dziedzinie, chętnie wyrażała swoją opinię na ten temat. Zatem m.in. dało się usłyszeć:
- Nie tak trzymasz.
- Zmień rękę.
- Szybciej.
- Wolniej, bo zaraz się zadyszysz.
- Kiedyś cały dzień się tak młóciło, nawet za pół litra.
- A wieczorem kobieta za te pół litra cię wymłóciła.
- Bij w środek. Nie po bokach. Bo słabo wymłócisz.
- Na koniec to się brało snopek i trząchało nim, żeby ziarka powylatywali.
- Ooo… Na chleb namłóciliśmy.
- Głównym wątkiem naszych imprez jest koń, jako podstawowy element pracy w polu i gospodarstwie. Cel naszych przedsięwzięć to promocja właśnie konia i naszej działalności. Nie chcemy, żeby znaczenie konia na wsi zanikło, bo teraz jest on praktycznie wykorzystywany tylko do rekreacji, a jeszcze niedawno do pracy w polu. Znaczenie konia podkreślają też wszystkie pokazy i rodzaje prac, bo kiedyś gospodarz bez konia miał bardzo trudno. Mamy nadzieję, że cykl naszych pikników uda nam się co roku organizować – powiedział Waldemar Żero, prezes stowarzyszenia „Koń nadbużański”.
Poszczególne punkty imprezy prezentowali: Karolina Lewczuk (woltyżerka), husaria (Krzysztof i Emil Mościccy), Roman Doroszczuk (bronowanie), Jan Pietrasiuk i Jerzy Kalinowski (młócenie), Krzysztof Błoński i Jan Zajkowski (wianie), Józef Kurek (siew), Tadeusz Niemyjski (wykopki), Stanisław Tymiński (zrywka drzewa).
Za pośrednictwem gazety organizatorzy chcą podziękować partnerom, za pomoc w przygotowaniu i obsłudze imprezy: urzędowi miejskiemu na czele z burmistrzem, miejsko – gminnemu ośrodkowi kultury i gminnej komisji do spraw rozwiązywania problemów alkoholowych w Drohiczynie, Krzysztofowi Gaworkowi, Józefowi Tryniszewskiemu, Ewie i Jerzemu Jaskólskim, Marianowi Pykało, Elżbiecie i Ludwikowi Szolcom, Grażynie Niewińskiej, Bogusławowi Sitnickiemu, zakładom mięsnym „Zakrzewscy” z Kosowa Lackiego, Albinowi Łukaszewiczowi, Piotrowi Kalinowskiemu, Andrzejowi Osiejewiczowi.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze