Pies Borys został znaleziony 30 km od domu, postrzelony, broczący krwią. Właścicielka psa żąda sprawiedliwości w sądzie.
- Nagłośnijcie sprawę postrzeleń psów w Hajnówce i okolicach – mówi Regina Jakimiuk-Osiennik. Może hajnowianie udzielą informacji o postrzeleniach, może coś wiedzą. Proceder ten trwa już dość długo, a nikogo dotychczas nie ukarano. W lutym postrzelono także mojego psa, ledwie przeżył, do dzisiaj jest częściowo głuchy – dodaje.
Pani Regina mieszka wraz z mężem na posesji w miejscowości Nowosady koło Hajnówki. Pies Borys na noc zawsze był uwiązywany do solidnego łańcucha, a i obrożę miał robioną na specjalne zamówienie, ponieważ był niesamowicie silny i masywny (56kg wagi).
- Mimo tych wszystkich zabezpieczeń, pewnego ranka nie było na podwórku ani psa, ani łańcucha. Mógł się zerwać, ale nie wykluczam też uprowadzenia. Mimo swojej postury jest psem łagodnym i ufnym wobec ludzi – mówi pani Regina.
Pani Regina natychmiast rozpoczęła poszukiwania, trwały one kilka dni. Zawiadomiła też schronisko dla psów w Hajnówce „Ciapek”. Podała wiadomość na Facebooku.
Borysa znaleziono po sześciu dniach, 30 km od domu, przy drodze nieopodal miejscowości Bernacki Most. To pani Karolina Sawicka zauważyła go, broczącego krwią, wycieńczonego i leżącego bez ruchu. Natychmiast zawiadomiła policję, skontaktowała się też ze schroniskiem „Ciapek” w Hajnówce. Podała rysopis psa jego kierownikowi, który skojarzył go z Borysem i niezwłocznie zadzwonił do pani Reginy. Wkrótce pies był już w domu.
- Weterynarz przy badaniu Borysa stwierdził, że strzał był z bliskiej odległości, a usunięcie kilkudziesięciu kawałków śrutu byłoby przy takim wycieńczeniu psa i przy jego kilkugodzinnym uśpieniu zagrożeniem dla jego życia. Powiedział też, że postrzelenia zdarzają się często – mówi pani Regina.
Zadzwoniliśmy do weterynarza pytając o Borysa.
- Pies miał postrzeloną śrutem tylną lewą kończynę. Strzał o dużym skupisku śrutu, a więc był oddany z bliskiej odległości. Z broni myśliwskiej, ostrej. Pies otrzymywał codziennie, w warunkach domowych zastrzyki z antybiotykiem i środki przeciwbólowe. Był wychudzony i wycieńczony – mówi weterynarz Paweł Tichoniuk z Hajnówki.
Zapytaliśmy czy częste są wypadki postrzeleń psów?
- W trakcie badań psów często napotykam na dawne ślady postrzeleń, ale i teraz są częste przypadki postrzeleń, nie tak drastycznych, ale są. Strzały są z wiatrówek, ale też i z broni myśliwskiej. Ofiarami postrzeleń są też koty.
Cień w całej tej sprawie pada na myśliwych jako ewentualnych sprawców postrzeleń. Zwróciliśmy się o komentarz do Jarosława Żukowskiego, Prezesa Zarządu Okręgu Państwowego Związku Łowieckiego w Białymstoku.
- Strzelanie do psów i kotów jest zabronione i myśliwi o tym wiedzą. Jeżeli ktoś nie będzie tego prawa przestrzegał, to będzie ukarany. Jeżeli wpłynie oficjalne zawiadomienie od osoby zainteresowanej, a więc właścicielki psa lub policji, to podejmiemy kroki wyjaśniające – skomentował prezes.
Skontaktowaliśmy się z Powiatową Komendą Policji w Hajnówce i uzyskaliśmy informację, że w ubiegłym roku było tylko jedno zgłoszenie od mieszkańca o postrzeleniu kota.
Próbowaliśmy wysondować, dlaczego mimo licznych postrzeleń, jest tak mało zgłoszeń.
- Byłam poinformowana przez policjanta, że przestępca i tak nie zostanie wykryty, więc zrezygnowałam – mówi anonimowa rozmówczyni.
Wiedza o znikomej wykrywalności takich przestępstw jest powszechna, ludzie rezygnują ze zgłoszeń, by nie marnować czasu i nerwów.
Właścicielka Borysa jest jednak wyjątkiem od tej reguły. Złożyła zawiadomienie o postrzeleniu swojego psa w hajnowskiej policji. Zostało wszczęte postępowanie mające na celu wykrycie sprawcy. I pomimo, że Komenda Powiatowa Policji w Hajnówce umorzyła dochodzenie z uwagi na „niewykrycie sprawcy przestępstwa”, to pani Regina nie poprzestała na tym. Wniosła zażalenie do Sądu Rejonowego w Bielsku Podlaskim Zamiejscowy VII Wydział Karny w Hajnówce, wskazując na braki postępowania dowodowego. Chociaż prokurator wniósł o jego nieuwzględnienie, to 07.06.2017r. sąd jednak przychylił się do zdania pani Reginy.
Zastrzeżenia Sądu budziło zaniechanie przesłuchania osób związanych ze środowiskiem myśliwskim w charakterze świadków i poprzestaniu na udokumentowaniu rozmów wyłącznie w formie notatki urzędowej. Nie przesłuchano też myśliwych, którzy wykonywali polowania w okolicy postrzelenia Borysa. Nie poczyniono też żadnych ustaleń dotyczących pochodzenia śrutu wydobytego z ciała psa.
Trzymamy kciuki za Borysa i starania pani Reginy w wykryciu przestępcy. Będziemy informowali o postępach w tej sprawie i apelujemy o pomoc do wszystkich, którzy coś wiedzą na temat postrzelenia psa.
Andrzej Salnikow, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. AS
PS: Czekamy na doniesienia czytelników o innych przypadkach postrzeleń psów i kotów
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze