Gminy Żydowskie ubiegają się o zwrot nieruchomości i gruntów na terenie całej Polski. Również i do Siemiatycz coraz częściej zaglądają przedstawiciele Warszawskiej Gminy, by prowadzić pertraktacje z burmistrzem i urzędnikami miejskimi, które to pertraktacje dotyczą niektórych nieruchomości i gruntów. O całej sprawie rozmawiam z dyrektorem do spraw Destytucji Warszawskiej Gminy Żydowskiej Piotrem Zyndbergiem. - Dlaczego akurat teraz Gmina zwraca się o zwrot nieruchomości i gruntów? - W Siemiatyczach przed drugą wojną światową mieszkało wielu moich współbraci. Posiadali nieruchomości oraz różnego rodzaju grunty. Wiadomo, że podczas drugiej wojny światowej zostali zmuszeni do wyjazdu lub też zostali w znacznym stopniu wymordowani. Jest to bolesna sprawa o której nie zapomnimy i zrobimy wszystko, by to się nigdy nie powtórzyło. Przecież przed wojną mogliśmy razem mieszkać w Siemiatyczach i nikt nikomu nie przeszkadzał. Po wojnie, do roku 1989 mogliśmy występować o zwrot jedynie na drodze postępowania cywilnego. Była to droga bardzo długotrwała, dlatego też cały czas czekaliśmy na odpowiednią ustawę. Dopiero ustawa sejmowa, która została uchwalona po roku 1989 reguluje sprawy własności do obiektów i gruntów należących przed wojną do gmin żydowskich. Posiadamy bardzo bogatą dokumentację, która jednoznacznie stwierdza, że dany obiekt w Siemiatyczach przed wojną był naszą własnością. Może trudno może w to uwierzyć, ale dokumentacja jest niejednokrotnie w idealnym stanie. Nawet niektórzy mieszkańcy Siemiatycz pomagają w jej kompletowaniu, za co jesteśmy wdzięczni. - Kto składa wnioski o zwrot? - Wnioski składane są przez rodziny byłych właścicieli lub też dokonuje tego sama Gmina Żydowska, w zależności od posiadanej dokumentacji. Na pewno gminie jest znacznie łatwiej prowadzić taką sprawę. - Jakie obiekty mogą podlegać ewentualnemu zwrotowi? - Najprostsza sprawa jest z obiektami i gruntami będącymi teraz własnością gmin i miast. Znacznie komplikuje się sprawa w przypadku, gdy właścicielem jest osoba fizyczna. W Siemiatyczach najbardziej interesują nas: budynek przy obecnej Szkole Podstawowej nr 1, gdzie mieściła się religijna szkoła żydowska Kadima, budynek synagogi przy ulicy Zaszkolnej, budynek żydowskiej szkoły religijnej Talmud Tora, gdzie teraz znajduje się biblioteka, również plac przy ulicy Drohiczyńskiej gdzie mieściła się bożnica jest dla nas bardzo cenny. W sumie na 30 nieruchomości złożyliśmy wnioski. Jednak nie wszystkie są kompletne. Najbardziej bolesna dla nas sprawa to cmentarz. Prochy naszych przodków zostały bardzo źle potraktowane. Na części cmentarza znajduje się jedna z firm - jest to sytuacja, która nigdy nie powinna się zdarzyć. Dla nas prochy przodków są najważniejsze. Dlatego sprawą cmentarza zajmiemy się jak najszybciej. - Kiedy może nastąpić zwrot? - W przypadku trzech pierwszych obiektów sprawa jest bardzo prosta wystarczą dwie lub trzy rozprawy sądowe i będzie to naszą własnością. W przypadku cmentarza sprawa jest również prosta. Będziemy starali się ograniczyć właścicielowi części cmentarza prawo do korzystania z gruntu. Chcemy, by wszelkie prace budowlane np. wykopy były prowadzone tylko i wyłącznie za zgodą całej Warszawskiej Gminy Żydowskiej. Sprawa placu przy ulicy Drohiczyńskiej jest bardziej skomplikowana, ale nie zrezygnujemy z ewentualnego zwrotu. Warto w tym miejscu powiedzieć, że Siemiatycze nie są jedynym miastem, gdzie prowadzimy rozmowy. Tego typu obiekty znajdują się nie tylko w Siemiatyczach. Sprawa dotyczy również innych miejscowości w powiecie siemiatyckim, jednak wszystkich wniosków nie sposób wyliczyć. - Co stanie się z instytucjami mieszczącymi się teraz w powyższych obiektach? - Wszystko będzie prowadzone na zasadzie żydowskiego targu, coś za coś. Całą sprawę chcemy załatwić w sposób ugodowy. Być może dogadamy się z władzami miejskimi i dokonamy zamiany na inne nieruchomości lub grunta. Druga ewentualność jest taka, że miasto za użytkowanie obiektów będzie płaciło ekwiwalent pieniężny zaproponowany przez nas. Obecnie prowadzimy bardzo intensywne rozmowy w tej sprawie z burmistrzem, otrzymaliśmy pewne propozycje. Naszą ostateczną odpowiedź w tej sprawie władze miasta poznają za dwa lub trzy tygodnie. Niewątpliwie czekamy w jaki sposób potoczą się wybory samorządowe. Gdyż tak naprawdę to nowy burmistrz będzie decydował czy sprawa zostanie załatwiona ugodowo, czy też wszystko będzie rozstrzygane podczas rozpraw sądowych. Na pewno najważniejsze sprawy własnościowe chcemy, by zostały rozstrzygnięte do końca tego roku. - Niewykluczone więc, że szkoła, biblioteka i dom kultury nie zostaną zmuszone do przeprowadzki? - Uważamy, że obiekty są teraz odpowiednio użytkowane, jeszcze raz podkreślam, że chcemy całość załatwić ugodowo. Dla nas orzeczenie kto jest właścicielem jest bardzo ważne. Musimy dbać o własne interesy. Przykładowo utrzymanie cmentarza jest dla nas również kosztowne, więc musimy pozyskiwać środki na ten cel. Ogólnie cała sprawa zwrotów nieruchomości jest w Polsce bardzo wrażliwym tematem. Może tym razem ja zadam panu pytanie: Czy walczyłby Pan o zwrot własnej nieruchomości? - Na pewno tak. - I teraz mówisz pan jak Abraham - cieszy mnie fakt, że przynajmniej państwa gazeta stara się przedstawić całą sprawę w miarę rzetelnie. Jest to ważne, gdyż niejednokrotnie jesteśmy przedstawiani jako osoby, które chcą okraść Polskę. Chcemy tylko otrzymać to co należy do nas i nic więcej. Skąd niejednokrotnie bierze się tyle nienawiści wobec nas naprawdę nie wiem. Tych ludzi jednak traktuję jako margines - wiem, że w Polsce żyje znacznie więcej ludzi, którzy podchodzą do sprawy mniej emocjonalnie.
Marek Malinowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot.. jsw
Komentarze