Minął już miesiąc od IV Wystawy Koni Hodowlanych Południowego Podlasia, a jej echa wciąż nie milkną. Wszystko to za sprawą pewnego zajścia, które miało miejsce podczas wystawy.
Gospodarz Jasionówki, Krzysztof Tołwiński wyprosił z imprezy członka Zarządu Województwa Podlaskiego – Mikołaja Janowskiego. Razem z nim wystawę opuścili także starosta siemiatycki Jan Zalewski oraz wójt Dziadkowic Marian Skomorowski. Sytuacja trochę niesmaczna, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że trzej opuszczający imprezę byli przedstawicielami urzędów dofinansowujących wystawę. Tu i ówdzie pojawiły się głosy, że konsekwencją tegoż zajścia może być przeniesienie kolejnej edycji wystawy w przyszłym roku w inne miejsce. O prawdziwość tych głosów pytamy tych, którzy bezpośrednio są zaangażowani w organizację wystawy. Krzysztof Tołwiński, właściciel Jasionówki: - Nie będę tego komentował, bo to żadna sensacja. A o ewentualnym przeniesieniu miejsca wystawy powiem tyle, że nie ma takiej możliwości. O tej wystawie decydujemy my, jako właściciele oraz Związek Hodowców Koni i nikt inny, więc na pewno nie ma takiej obawy, że w przyszłym roku nie zostanie ona tutaj zorganizowana. Marian Skomorowski, wójt Dziadkowic: - Nie chciałbym komentować całego zajścia, było jak było, chcemy o tym jak najszybciej zapomnieć. Jeśli chodzi o konsekwencje, to nic mi na ten temat nie wiadomo. Impreza ta jednak wpisała się już w teren naszej gminy i zależy mi na tym, by tutaj pozostała. Nie zamierzam wycofywać się z dofinansowania czy też współorganizowania wystawy.
Komentarze