Biegły w wycenie nieruchomości, powołany przez sąd (prawdopodobnie na wniosek obrońców burmistrza), sprzedaną przez miasto dla „Pronaru” w 2004 roku 4,5-hektarową miejską działkę wycenił na śmiesznie niską cenę - niecałe 25 tys. zł. Takie oszacowanie ocaliło w pierwszej instancji sądowniczej burmistrza Zbigniewa Radomskiego przed wyrokiem skazującym.
W piątek, 29 stycznia, sędzia Krzysztof Wildowicz odczytał wyrok, w którym uznano burmistrza Radomskiego za niewinnego zarzucanych przez prokuraturę czynów. Sędzia opierał swoją decyzję o wycenę przedstawioną przez powołanego w tej sprawie rzeczoznawcę, który wycenił tak dużą działkę na kwotę 24 tys. 629 złotych. Dlatego wysnuto wniosek, że burmistrz nie wyrządził krzywdy miastu i sprzedał kilka hektarów gruntów wręcz z zyskiem. Przypomnijmy - burmistrz był oskarżony o działanie na szkodę miasta. Według szacunków CBA i prokuratury sprzedana działka była warta w 2004 roku 268 tysięcy złotych. Burmistrz sprzedał ją firmie „Pronar” (współwłaścicielem spółki jest dobry znajomy burmistrza Radomskiego) za 30 tys. złotych. Prokuratura zarzuciła burmistrzowi, że przekroczył swoje uprawnienia. W pierwszym i drugim przetargu (w 2004 roku) zawarto warunek, że na tej działce w ciągu trzech lat będzie wybudowany zakład produkcyjny, który będzie zatrudniał minimum 500 osób. Jednak podczas transakcji działka została sprzedana „Pronarowi” bez takiego warunku. Sprawą zajęło się Centralne Biuro Antykorupcyjne. Raport wykazał, że nie było podstaw, by teren po preferencyjnej cenie sprzedać. Miasto miało na tym stracić prawie 240 tys. zł. Do dziś, mimo upływu ponad 5 lat od sprzedaży, zakład nie powstał. Obecnie na działce przy ul. Armii Krajowej są prowadzone jakieś prace budowlane. Piątkowy uniewinniający wyrok, ogłoszony w sądzie w Bielsku Podlaskim, jest nieprawomocny.
Komentarze