Monety zwane "boratynkami", czyli szelągi litewskie z XVII wieku, fragmenty naczyń wczesnośredniowiecznych, fragment kosza oraz elementy wytopionego żelaza i kawałki żużli z różnych okresów - to najważniejsze znaleziska archeologów, którzy przez dwa tygodnie - od 1 do 14 lipca pracowali w miejscu zwanym "kapliczysko" w Niemirowie.
O "kapliczysku" szerzej ludzie dowiedzieli się w 1925 r., kiedy miejsce to zaczął badać Zygmunt Szmit, kolekcjoner i badacz starożytności, archeolog amator, nauczyciel z Drohiczyna. On pierwszy odkrył w tym miejscu w ziemi ślady osadnictwa wczesnośredniowiecznego. Od tamtej pory, miejsce to określone już jako stanowisko archeologiczne, długo czekało na kolejne badania. Dopiero w roku 1982 przeprowadzono badania powierzchniowe, związane z udokumentowanie oraz inwentaryzacją tego miejsca. Typowe prace archeologiczne udało się rozpocząć dopiero przed rokiem. Zaczęli je pracownicy Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego pod kierunkiem prof. Elżbiety Kowalczyk - Heyman oraz Michała Dzika. We wrześniu 2006 r. odkopano część "kapliczyska" (3/10 ara). Archeolodzy potwierdzili ślady osadnictwa z okresu wczesnego średniowiecza, a także znaleźli pozostałości wskazujące na to, że w tym miejscu mieszkali ludzie dużo dawniej - nawet 4.500 lat temu. Zaś samo "kapliczysko" to miejsce piaszczyste, wyniesione wyżej, niż cała okolica, dlatego prawdopodobnie nie było zalewane przez rzekę. W tym roku poszerzono zakres prac. - Chcieliśmy precyzyjniej określić, co tutaj jest, a więc znaleźć jakieś ślady potwierdzające zeszłoroczne badania, jak również odkryć coś nowego. W tym roku rozkopaliśmy dwa razy większy areał - wyjaśnia Michał Dzik. - Odkryte ślady mogą wskazywać na to, że być może kiedyś w tym miejscu były początki kowalstwa. Natrafiliśmy bowiem na sporo kawałków żużla i fragmentów wytopionego żelaza. Trudno nam na razie dokładnie określić, z jakiego okresu to pochodzi - mówi Elżbieta Kowalczyk - Heyman. Udało się też wykopać dwie "boratynki" - monety (szeląg miedziany), jakie wybijano w latach 1659 - 1668 za panowania króla Jana Kazimierza. Poza tym znaleziono mnóstwo fragmentów ceramiki ręcznie lepionej, naczyń, kamienne pozostałości po paleniskach, wióry krzemienne - głównie z X, IX i VIII wieku. W jednej z jam, na głębokości ok. półtora metra, archeolodzy natrafili na fragment plecionego kosza. Niestety, prawdopodobnie część takich i innych cennych materiałów została przez lata zniszczone poprzez wybieranie z tego miejsca piasku. W Niemirowie pracowało 10 osób. Była to ekspedycja naukowo - archeologiczna sfinansowana przez Uniwersytet. Badacze podkreślali dobrą współpracę z właścicielami wspólnoty gruntowej wsi Niemirów, którzy chętnie udostępnili teren do badań. W ubiegłym roku wykopaliska pomogła sfinansować gmina Mielnik. Szkoda, że znaleziska nie zostaną a naszym terenie. Nigdzie w naszym powiecie nie ma bowiem muzeum, które mogłoby je eksponować.
Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze