Reklama

Wykopaliska w Niemirowie

25/07/2007 16:08
Monety zwane "boratynkami", czyli szelągi litewskie z XVII wieku, fragmenty naczyń wczesnośredniowiecznych, fragment kosza oraz elementy wytopionego żelaza i kawałki żużli z różnych okresów - to najważniejsze znaleziska archeologów, którzy przez dwa tygodnie - od 1 do 14 lipca pracowali w miejscu zwanym "kapliczysko" w Niemirowie.


          O "kapliczysku" szerzej ludzie dowiedzieli się w 1925 r., kiedy miejsce to zaczął badać Zygmunt Szmit, kolekcjoner i badacz starożytności, archeolog amator, nauczyciel z Drohiczyna. On pierwszy odkrył w tym miejscu w ziemi ślady osadnictwa wczesnośredniowiecznego. Od tamtej pory, miejsce to określone już jako stanowisko archeologiczne, długo czekało na kolejne badania.
          Dopiero w roku 1982 przeprowadzono badania powierzchniowe, związane z udokumentowanie oraz inwentaryzacją tego miejsca. Typowe prace archeologiczne udało się rozpocząć dopiero przed rokiem. Zaczęli je pracownicy Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego pod kierunkiem prof. Elżbiety Kowalczyk - Heyman oraz Michała Dzika. We wrześniu 2006 r. odkopano część "kapliczyska" (3/10 ara). Archeolodzy potwierdzili ślady osadnictwa z okresu wczesnego średniowiecza, a także znaleźli pozostałości wskazujące na to, że w tym miejscu mieszkali ludzie dużo dawniej - nawet 4.500 lat temu.
          Zaś samo "kapliczysko" to miejsce piaszczyste, wyniesione wyżej, niż cała okolica, dlatego prawdopodobnie nie było zalewane przez rzekę.
W tym roku poszerzono zakres prac.
          - Chcieliśmy precyzyjniej określić, co tutaj jest, a więc znaleźć jakieś ślady potwierdzające zeszłoroczne badania, jak również odkryć coś nowego. W tym roku rozkopaliśmy dwa razy większy areał - wyjaśnia Michał Dzik.
          - Odkryte ślady mogą wskazywać na to, że być może kiedyś w tym miejscu były początki kowalstwa. Natrafiliśmy bowiem na sporo kawałków żużla i fragmentów wytopionego żelaza. Trudno nam na razie dokładnie określić, z jakiego okresu to pochodzi - mówi Elżbieta Kowalczyk - Heyman.
          Udało się też wykopać dwie "boratynki" - monety (szeląg miedziany), jakie wybijano w latach 1659 - 1668 za panowania króla Jana Kazimierza. Poza tym znaleziono mnóstwo fragmentów ceramiki ręcznie lepionej, naczyń, kamienne pozostałości po paleniskach, wióry krzemienne - głównie z X, IX i VIII wieku. W jednej z jam, na głębokości ok. półtora metra, archeolodzy natrafili na fragment plecionego kosza. Niestety, prawdopodobnie część takich i innych cennych materiałów została przez lata zniszczone poprzez wybieranie z tego miejsca piasku.
          W Niemirowie pracowało 10 osób. Była to ekspedycja naukowo - archeologiczna sfinansowana przez Uniwersytet. Badacze podkreślali dobrą współpracę z właścicielami wspólnoty gruntowej wsi Niemirów, którzy chętnie udostępnili teren do badań. W ubiegłym roku wykopaliska pomogła sfinansować gmina Mielnik.
          Szkoda, że znaleziska nie zostaną a naszym terenie. Nigdzie w naszym powiecie nie ma bowiem muzeum, które mogłoby je eksponować.

          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama