14 września rano wyszła na grzyby 79-letnia, chorująca na serce, mieszkanka Wólki Nurzeckiej w gm. Nurzec Stacja. Do popołudnia nie wróciła. Zaniepokojony mąż wypytał sąsiadów.
Koło południa, już z zebranymi grzybami, widziała ją niedaleko wsi sąsiadka. Zaczął jej szukać. Najpierw sam, potem z kilkunastoma mieszkańcami. Sosnowy zagajnik, pola, drogi. Bezskutecznie. Poproszono więc o pomoc. Od godz. 19.00 prawie do północy zaginionej szukali sąsiedzi, rodzina, strażacy z OSP Nurzec Stacja, OSP Siemichocze, straż graniczna z Mielnika i policjanci. Poszukiwania zawieszono do rana. Nocą temperatura spadła do 9 st. C. Rano mgła i mżawka. Od świtu w poszukiwaniach brało udział ponad 50 osób. Znowu przeczesywano lasy, pola, bagna i rowy melioracyjne. Poza tym pozostałość po tamtejszej rolniczej spółdzielni produkcyjnej - rozległe ruiny pełne wypełnionych wodą studzienek.
- Panie, w tym kołchozie to za dnia strach chodzić, a co dopiero po nocy. Dziura na dziurze. O, w tamtym budynku, jak sabaka wpadła, to tylko szkielet został - ostrzegał pewien mieszkaniec Wólki.
Rodzina zaginionej i pani ze sklepu, w czasie przerwy w poszukiwaniach, częstowały kawą i herbatą.
- W tym roku, wcześniej tylko raz była na grzybach i nie sama. Teraz odwiedziła nas rodzina i jakoś żona wymknęła się na te grzyby - opowiadał w czasie poszukiwań jej mąż.
Przeszukano okolicę w promieniu kilku kilometrów. Dalsze drogi przejechano samochodami i quadami. Akcją kierował policjant Romuald Leoniuk, konsultując się z miejscowymi przewodnikami - mieszkańcami Wólki i rodziną zaginionej. Mimo zaangażowania, poszukiwania nie przynosiły rezultatu. Rósł niepokój o życie i zdrowie zaginionej.
Na szczęście, około godz. 15 przyszła wiadomość - żyje. Dwie godziny wcześniej, koło wsi Jancewicze, skrajnie wyczerpaną kobietę znalazł grzybiarz. Wezwał pogotowie, które zabrało ją do szpitala w Hajnówce. Kontakt z kobietą był utrudniony - nie potrafiła powiedzieć jak się nazywa i skąd jest. Szpital powiadomił policję, a ci, upewniwszy się, że to zaginiona mieszkanka Wólki Nurzeckiej, zakończyli poszukiwania.
Jacek S. Wasilewski, Kurier Podlaski - Głos Siemiatycz, fot. jsw
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze