18 października w siemiatyckim sądzie zapadł wyrok w lokalnej "aferze podsłuchowej". Sąd uznał wójta gminy Grodzisk winnym. Wyrok to grzywna w wysokości 6 tys. zł, 2-letni zakaz sprawowania funkcji wójta, oraz po 1 tys. zł zadośćuczynienie dla trojga pokrzywdzonych. Wyrok jest nieprawomocny. Obrona zapowiada apelację.
Tzw. afera podsłuchowa wybuchła blisko 3 lata temu. W połowie grudnia 2020 r. troje pracowników urzędu gminy Grodzisk podróżujących służbowym volkswagenem znalazło w nim podejrzany, migający pendrajw, który okazał się urządzeniem podsłuchowym. Powiadomili prokuraturę. W sprawie mają status pokrzywdzonych.
Dochodzenie prowadziła Prokuratura Rejonowa w Hajnówce, która przejęła sprawę od jednostki w Siemiatyczach. Po pół roku śledztwa wójt Da-riusz T. usłyszał zarzut przekroczenia uprawnień służbowych. Przestępstwo miało polegać na "założeniu urządzenia podsłuchowego w celu uzyskania informacji, do których nie był uprawniony", czyli prywatnych rozmów podwładnych. Grożąca kara to do 3 lat pozbawienia wolności.
Wójt nie przyznał się do winy. Twierdził, że cała sprawa to prowokacja i pomówienia ze strony skonfliktowanych z nim urzędników.
Proces toczył się przed sądem w Siemiatyczach. Trwał 10 miesięcy. Adwokat oskarżonego wnosił o oczyszczenie z zarzutów. Prokurator chciał kary roku więzienia z warunkowym zawieszeniem, zakazu zajmowania kierowniczych stanowisk w organach administracji państwowej i samorządowej na okres 2 lat, 2 tys. zł grzywny, oraz zadośćuczynienia po 1 tys. zł dla każdego z pokrzywdzonych.
Sąd wymierzył grzywnę w wysokości 6 tys. zł, 2-letni zakaz sprawowania funkcji wójta, oraz po 1 tys. zł zadośćuczynienie dla trojga pokrzywdzonych.
Wyrok jest nieprawomocny. Obrona zapowiada apelację, prokuratura wystąpić ma o uzasadnienie wyroku i zastanowi się nad odwołaniem.
Prawdopodobnie więc, do końca kadencji (wiosna 2024 r.), gmina Grodzisk wójta będzie miała. Jeśli sąd okręgowy utrzyma wyrok w mocy Da-riusz T. nie będzie mógł ubiegać się o reelekcję.
Z sytuacją skazania włodarza w trakcie kadencji mieliśmy już do czynienia w naszym regionie. Przypomnijmy - na początku 2013 r. - na 1,5 roku więzienia w zawieszeniu, grzywnę i 2-letni zakaz sprawowania urzędu - skazano ówczesnego wójta gminy Dziadkowice, oskarżonego o przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę interesu publicznego. Zarzuty dotyczyły działań w latach 2004-2011. r. Śledczy oskarżyli wójta m.in. o to, że samochód - kupiony z dofinansowaniem PFRON do przewozu osób niepełnosprawnych - wykorzystywany był w gminie do wielu innych celów. Dzieci niepełnosprawne były zaś dowożone do szkół przez samych rodziców, a gmina zawarła z nimi umowy, dopłacając do kosztów tych dowozów. Wójta oskarżono też o to, że wykorzystywał ten pojazd do celów prywatnych, m.in. dojeżdżał nim na studia do Białegostoku, zużywając paliwo kupione przez gminę, przy czym jednocześnie pobierał ryczałt na wykorzystywanie samochodu prywatnego do celów służbowych. Zarzucono mu też, że wykorzystywał do obsługi urzędu gminy samochód miejscowej OSP, przekazany przez komendę powiatową straży w Siemiatyczach, a auto miało być wykorzystywane przez OSP wyłącznie do działań przy wypadkach i pożarach. Według śledczych, także ten samochód miał być przez wójta wykorzystywany do jego dojazdów na studia. Wójtowi zarzucano też prywatne wykorzystywanie gminnego ciągnika.
Wójt do zarzutów się nie przyznał. Od wyroku się odwołał. W apelacji zapadło częściowe uniewinnienie, częściowe umorzenie ze względu na niską szkodliwość społeczną czynów.
Proces ruszył od nowa. W marcu 2017 r., w pierwszej instancji znowu zapadł wyrok skazujący. Apelację złożył obrońca wójta. Sąd Okręgowy w Białymstoku uznał ją za bezzasadną i w grudniu 2017 r. wydał prawomocny wyrok, utrzymujący ten z pierwszej instancji.
W związku z wyrokiem na początku 2018 r. komisarz wyborczy wydał postanowienie o stwierdzeniu wygaśnięcia mandatu wójta. Postanowienie wójt zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku. I tu sam wójt skrewił. WSA skargę odrzucił, nie rozpoznawał jej pod względem merytorycznym, bo... nie została ona podpisana przez skarżącego. A że postanowienie o odrzuceniu skargi było nieprawomocne, można na nie było złożyć zażalenie do Naczelnego Sądu Administracyjnego i wójt Dziadkowic takie zażalenie złożył. Jesienią 2018 r. skończyła się kadencja, odbyły się kolejne wybory.
Zgodnie z Kodeksem wyborczym, jeśli postanowienie komisarza o wygaszeniu mandatu wójta zostało zaskarżone do sądu administracyjnego, wybory przedterminowe zarządza się i przeprowadza w ciągu 60 dni od uprawomocnienia się wyroku sądu oddalającego taką skargę. Ustawa o samorządzie gminnym precyzuje jednak, że jeśli do zakończenia kadencji jest mniej niż pół roku, wyborów przedterminowych nie przeprowadza się. Jeśli do końca kadencji wójta zostało między 12 a 6 miesięcy - wyborów również nie przeprowadza się, jeśli w ciągu 30 dni od prawomocnego wyroku rada gminy podejmie stosowną uchwałę o nieprzeprowadzaniu wyborów. Wówczas do końca kadencji gminą zarządza komisarz powołany przez premiera, na wniosek wojewody.
ak, fot. wrotapodlasia.pl
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze