Reklama

Święto lasu / Ciechanowiec

01/06/2006 18:33
“Jak rola, tak i lasy... I tak zboża, jak drzewa, są to najpotrzebniejsze płody dla ludzi, zasługują więc na rząd roztropny, czułość i pilność” – te słowa księdza Krzysztofa Kluka, patrona Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu, stały się mottem “Święta lasu” - imprezy plenerowej, która odbyła się 21 maja na terenie muzeum.

          W programie były występy zespołu tanecznego, zespołu bębniarzy prezentujących etniczną muzykę plemion afrykańskich oraz konkursy dla dzieci i dorosłych: rozpoznawanie drewna, owadów i grzybów, sprawdzenie znajomości gwary myśliwskiej, rzucanie szyszką do dziupli, rzucanie dzidą do figury dzika, wbijanie gwoździ w pień.
          Następnie odbyła się konferencja, na której nadleśniczy Nadleśnictwa Rudka Grzegorz Godlewski podziękował wszystkim za przybycie, wręczył niektórym z nich awanse i nagrody oraz krótko przedstawił podległe mu nadleśnictwo. Podczas tejże konferencji jeden z organizatorów imprezy, Paweł Górski, nieco szerzej przedstawił historię leśnictwa w Polsce i na świecie.           Kolejnym punktem programu była msza święta polowa w intencji całej braci leśniczej. Msza odbyła się na świeżym powietrzu na terenie skansenu. Po niej nastąpiło otwarcie dwóch ciekawych wystaw: jednej - noszącej nazwę “Historia munduru leśnego” - w budynku muzeum oraz drugiej - pod nazwą: “Historia lasów. Rośliny lądowe w dziejach Ziemi” - w gajówce z Wdowina. Przy otwieraniu tej drugiej wystawy czynny udział wziął jeden z zaproszonych gości - prof. dr hab. Tomasz Borecki, rektor SGGW – uczelni, którą ukończyło wielu z leśników obecnych na “Święcie lasu”.
          Ostatnim punktem imprezy był występ Zespołu Reprezentacyjnego Muzyki Myśliwskiej “Jenot” z Zespołu Szkół Leśnych i Agrotechnicznych w Tucholi, który wykonał szereg hymnów, sygnałów i fanfar, zwyczajowo towarzyszących polowaniom i łowom.
          Impreza zaczęła się przy niezbyt sprzyjającej pogodzie. Silny wiatr i przelotny deszcz nieco odstraszyły zwiedzających, ale że ludzie lasu żyją w zgodzie z przyrodą, w miarę upływu czasu pogoda się poprawiała i w kluczowym momencie słońce wyszło zza chmur, grzejąc tych, którzy się nie poddali, a także zapewniając im dobry nastrój aż do końca “Święta lasu”.

          Tadeusz Sikorski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot.: TS
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama