Od kilku miesięcy motorem w starym stylu marki "Yamaha" Virago po Siemiatyczach i innych częściach Polski podróżuje Stanisław Maciejewski z ul. Głowackiego. Spotkałem go na parkingu przy Placu Jana Pawła II.
- Ludzie na emeryturze mają różne pasje. Kiedyś jak pracowałem na poczcie, miałem motor marki "Junak" - opowiada pan Stanisław. - Zawsze miałem marzenie o naprawdę fajnym motorze, ale były inne czasy i inne, niezbędne rodzinne wydatki. Teraz mogłem sobie pozwolić na taki zakup. - Najdalsza dotychczasowa wyprawa? - Przez kilka miesięcy przejechałem prawie 1.000 km. Najdalej byłem pod Zamościem, czyli blisko 300 km w jedną stronę. W przyszłym roku chcę więcej pojeździć. Mam plan odwiedzić rodzinę, która mieszka w bardzo różnych częściach Polski. Może wybiorę się na jakieś zloty motorowe. Teraz miałem jechać do Bielska Podlaskiego na zakończenie sezonu motorowego, ale rodzina jest ważniejsza. Oczywiście w trasę zabiorę swoją żonę Marię. - Kilka słów o motorze? - Marka Yamaha, rok produkcji 1995. Silnik o pojemności 515 cm sześciennych. Do baku mieści się 13,5 litra benzyny. Nie powiem, jak dla mnie to jest już czym przycisnąć na trasie. Najgorszy jest stan naszych dróg i pędzące tiry. Jazda motorem to dla mnie spora przyjemność.
Chwilę później pojawiła się żona, z którą pan Stanisław motocyklem pomknął w kierunku ul. "Czartajewskiej". Fajnie jest, że ludzie ze swoich marzeń czerpią życiową radość. Panu Stanisławowi, który niedawno skończył 70 lat, życzymy tyle szczęśliwych powrotów, co wyjazdów.
Marek Malinowski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. MM
Komentarze