Być może przed dwoma tygodniami grasowała w powiecie szajka złodziei włamująca się do sklepów, a być może to nie powiązane ze sobą zdarzenia. Policja między innymi to wyjaśnia.
Chodzi o włamania do trzech sklepów. Do pierwszego włamano się nocą z 9 na 10 listopada w Milejczycach. Złodzieje weszli przez nie zamknięte na klucz drzwi do budynku, do którego przylega sklep. Rozbili ścianę i tak dostali się do sklepu. Zabrali: karty telefoniczne, papierosy, 50 butelek wódki, kilkanaście butelek wina i kilkadziesiąt butelek piwa. Straty - ok. 5.000 zł na szkodę prywatnej firmy z Siemiatycz. Zaś nocą z 13 na 14 do włamano się sklepu w Kajance. Zginęło: 700 zł, papierosy, karty telefoniczne. Straty - ok. 2.000 zł. Również nocą, z 13 na 14 listopada, podobne zdarzenie dotyczyło sklepu w Radziwiłłówce. Jednak tym razem złodziejowi zostanie postawiony zarzut usiłowania włamania się, bo w porę ktoś zareagował. Ale małe to pocieszenia dla przestępcy, bo za usiłowanie dokonania przestępstwa odpowiada się tak samo, jak za jego dokonanie. Otóż w tym przypadki na policję zadzwoniła anonimowa osoba i poinformowała o włamywaczu. Na miejsce szybko dojechał patrol policji. Przestępca został zatrzymany i aresztowany. Złodziej chciał łomem zrobić dziurę w dachu budynku i tak wejść do sklepu. Sprawa ma charakter rozwojowy. Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz
Komentarze