Podeszli do leżącego mężczyzny. Ten nie dawał znaku życia. Pomógł masaż serca i sztuczne oddychanie.
20 lutego, ok. godz. 17.20, do dyżurnego siemiatyckiej policji zadzwonił mieszkaniec ul. Fabrycznej w Siemiatyczach. Jego głos wydawał się być przestraszony i zaniepokojony. Poinformował, że na jego posesji, tuż przy płocie, od około 10 minut leży mężczyzna. Z dalszej relacji policji wynika, że zawiadamiający nie wiedział początkowo, co ma zrobić, jak postąpić. Nie pamiętał nawet numerów telefonów alarmowych. Na miejsce zgłoszenia od raz wyjechał patrol policji. Faktycznie, przy ogrodzeniu na wskazanej ulicy leżał mężczyzna. Policjanci podeszli. Leżący nie dawał jednak znaku życia. Sprawdzili tętno. Nie było tętna ani oddechu. Człowiek wydawał się martwy. Przystąpili do jego ratowania, wykonując masaż serca i sztuczne oddychanie. W międzyczasie jeden z policjantów, za pośrednictwem dyżurnego, wezwał karetkę. Za chwilę było już pogotowie. Załoga karetki przejęła czynności ratowania życia. Mężczyznę zabrano do szpitala. Tam samodzielnie zaczął już oddychać. Pozostał w szpitalu na obserwacji. Jego stan znacznie się poprawił.
Jak zapewniają lekarze, w takich przypadkach największe znaczenie ma czas. Najważniejsze więc okazały się chwile, w których policjanci samodzielnie przystąpili do ratowania tego mężczyzny. Żeby nie oni, leżący najprawdopodobniej zmarłby na zawał. - Szybka i profesjonalna postawa naszych policjantów uratowała temu człowiekowi życie. Są to: starszy posterunkowy Aleksander Wojtkowski i starszy sierżant Marek Karpowicz - mówi st. asp. Romuald Leoniuk, oficer prasowy siemiatyckiej policji. Ważna jest też postawa zawiadamiającego, który nie pozostał obojętny i powiadomił policję. - Policjanci przypominają, aby nie przechodzić obojętnie obok osób, które leżą na ziemi i wyglądają na nietrzeźwe lub śpiące. Przyczyną takiego stanu może być przecież zawał serca lub zasłabnięcie, tak jak w przypadku tego właśnie mężczyzny. Pamiętajmy o numerach: 997, 998 i 999 - dodaje st. asp. Leoniuk. Uratowany mężczyzna to 37-letni mieszkaniec gminy Milejczyce przebywający czasowo w Siemiatyczach.
Komentarze