Wciąż funkcjonuje stereotyp Ukraińca wykreowany w czasach PRL. Ukraińcy żyjący w rozproszeniu często nie przyznają się do swojej narodowości. Rozmawiamy z Andrzejem Artemiukiem - przewodniczącym Związku Ukraińców Podlasia. - W czasie ostatniego spisu powszechnego w woj. podlaskim narodowość ukraińską zadeklarowało 1.366 osób. Nie jestem lingwistą, ale podczas imprezy "Na Iwana, na Kupała" w Dubiczach, po ukraińsku, czy miejscową gwarą w odbiorze podobną do ukraińskiego, mówiło znacznie więcej osób. - Liczba osób, którą pan przytacza opierając się na wynikach spisu, nie jest odzwierciedleniem stanu posługiwania się językiem ukraińskim na Podlasiu. Istnieje już dość obszerna literatura naukowa na ten temat, z której wynika, że język, którym posługują się mieszkańcy terenów między Bugiem i Narwią jest gwarą języka ukraińskiego. W południowo - wschodniej części naszego regionu gwara ta niemalże nie różni się od literackiego języka ukraińskiego. Według naszych szacunków liczba osób posługujących się tymi gwarami języka ukraińskiego w województwie podlaskim kształtuje się na poziomie kilkudziesięciu tysięcy. Często jednak ludzie ci nawet nie zdają sobie sprawy z tego, że mówią w języku ukraińskim. Wracając jednak do wyników spisu powszechnego, to chciałbym dodać, że jeszcze podczas jego przeprowadzania były głosy krytyczne środowisk mniejszościowych i naukowych. Uwagi dotyczyły sposobu przeprowadzania ankiety, tego, jak sformułowane były pytania, co, zdaniem ekspertów, mogło i – jak się później okazało – wpłynęło na wynik spisu. - Zatem, jeżeli do rodziny ukraińskiej przychodził rachmistrz, to mógł nie usłyszeć, że odwiedza Ukraińców? Pytam, bo niedługo kolejny spis. - Zdarzały się przypadki nierzetelnego wypełniania ankiety przez rachmistrzów, takie sygnały pojawiały się już podczas spisu. Zdarzało się, że rachmistrzowie pomijali pytania o język ojczysty i narodowość, bądź wpisywali automatycznie polską. Patrząc na tę kwestię w perspektywie ogólnokrajowej należy zauważyć, że w stosunku do Ukraińców w społeczeństwie polskim wciąż jeszcze funkcjonują negatywne stereotypy i uprzedzenia, które stają się przyczyną niechęci i sytuacji konfliktowych. Istotne wydaje się także to, że Ukraińcy żyjący w rozproszeniu, spotykając się z przejawami nietolerancji, po prostu boją się przyznawać do swojej narodowości. - A na Podlasiu? - Na Podlasiu należy zwrócić uwagę na fakt, że świadomość narodowa wśród ludności prawosławnej, mówiącej gwarami ukraińskimi, właściwie dopiero kształtuje się. Istotnym jest, że dokonuje się to w nadzwyczaj trudnych warunkach: pod presją kultury masowej oraz dominacji kulturowej większości, co oczywiście osłabia proces odkrywania swojej tożsamości. Ponadto przez poprzednie kilka dziesięcioleci jedyną mniejszością narodową na naszym terenie, która miała „koncesję” na istnienie, była mniejszość białoruska, co ówczesna władza wszystkich szczebli starała się konsekwentnie realizować. Przed miejscową prawosławną ludnością ukraińskojęzyczną stawiono alternatywę: jesteś Polakiem albo Białorusinem. Te trudności w samookreślaniu przekładają się bezpośrednio na wyniki spisu. - Czy sądzi pan, że Ukraińcom na Podlasiu grozi zasymilowanie? - Asymilacja to proces, któremu ulegają wszystkie mniejszości narodowe i etniczne w warunkach dominującej kultury większości. W dzisiejszej dobie zjawisko to jest dodatkowo spotęgowane przez globalizację. W takich warunkach dość trudno jest zachowywać i rozwijać spuściznę kulturową przodków. Nie mniej jednak, jeśli za główny cel naszej społeczności uznać trwanie i rozwój, to sposobem jego realizacji jest właśnie powstrzymywanie asymilacji. Żyjemy w czasach, kiedy musimy dbać o własną kulturę, o własną tożsamość - odmiennie od pokoleń naszych ojców czy dziadków. Wówczas kultura, w której zostali oni sformowani była przekazywana z rodziców na dzieci, można by rzec automatycznie, bez zakłóceń, jakie przyniosła kultura masowa i społeczeństwo informacyjne. Odpowiadając wprost na pana pytanie: zasymilowanie grozi wszystkim społecznościom mniejszościowym, takie zagrożenie stoi również przed społecznością ukraińską Podlasia. Oczywiście zachowanie własnej tożsamości zależy w głównej mierze od samych zainteresowanych, jednak duże znaczenie ma również polityka państwa oraz stosunek społeczeństwa większościowego: czy dążyć ono będzie do zlikwidowania odrębności kulturowo-językowej mniejszości czy też wesprze jej wysiłek na rzecz zachowania i rozwoju własnej kultury. - Da się zauważyć, nazwijmy to „walkę o dusze”. Prawosławni Polacy i Ukraińcy nieraz słyszą od księży, że są synami narodu białoruskiego. Wydaje się to bardzo skuteczne. Tożsamość przecież to poczucie przynależności tu i teraz, a nie kwestia metryki. - Na największą skalę prawosławnych mieszkańców Podlasia przekonywano, że są Białorusinami w okresie PRL. Rok 1989 przyniósł możliwość otwartych działań dla ludzi, którzy mieli odmienne zdanie w tej kwestii i uważali, że prawosławni mieszkańcy tego regionu mówiący gwarami języka ukraińskiego są częścią narodu ukraińskiego. To właśnie ostatnie 20 lat jest okresem kształtowania się na Podlasiu zorganizowanego ukraińskiego życia kulturalnego, oświatowego, naszej obecności w mediach czy w życiu politycznym. Wśród wiernych Cerkwi prawosławnej na Podlasiu, w tym także wśród duchowieństwa, są ludzie o różnej świadomości narodowej. W naturalny sposób prezentują więc oni różne spojrzenia na kwestie narodowe. Uważam, że dobry pasterz dbając o swoje stado w relacjach z wiernymi, powinien brać pod uwagę to, co jest im drogie, bliskie ich sercu. Dotyczy to także tradycji kulturowej, w której zostali ukształtowani. - Czy uważa pan, podobnie jak niektórzy działacze białoruscy, że problem mniejszości narodowych i etnicznych sprowadza się do pieniędzy? - Problem finansowania życia kulturalnego społeczności mniejszościowych jest bardzo ważny. We współczesnych realiach nie jest możliwym zachowanie i rozwój kultury bez odpowiednich nakładów finansowych. Działalność instytucji kultury finansowana jest ze środków publicznych i chyba nikt nie ma w tej kwestii wątpliwości. Powinno to dotyczyć także kultury mniejszości narodowych. Cofanie lub ograniczanie dotacji rządowych czy z budżetów samorządowych na kulturę mniejszości narodowych pociągnie za sobą ograniczenie możliwości realizowania działań, zmierzających do zachowania ich tożsamości i dziedzictwa kulturowego. Ważnym aspektem życia mniejszości jest istnienie organizacji, powołanych i prowadzonych przez nie same. Niestety obecna sytuacja nie jest komfortową, większość projektów realizowanych np. przez naszą organizację odbywa się na zasadzie wolontariatu, ogromnym wysiłkiem niewielkiej liczby osób. Nie posiadamy etatów, dzięki którym możemy w normalnym trybie organizować festiwal, konkurs czy inną dużą imprezę dla naszej społeczności. Oczywiście nie zmienia to faktu, że punktem wyjścia musi być poczucie wartości własnej kultury oraz świadomość potrzeby zachowania i przekazania dorobku kulturowego przodków następnym pokoleniom wśród członków samej społeczności mniejszościowej. - Czy lokalne samorządy są życzliwe dla działań związku? - Zasadniczo można powiedzieć, że samorządy na terenie Podlasia można podzielić na dwie grupy. Te z pierwszej grupy, z którymi współpracujemy, ze zrozumieniem podchodzą do naszych działań i potrzeb. Działacze samorządowi rozumieją, że na terenie ich gminy czy miasta mieszkają członkowie naszej społeczności, którym bliska jest kultura ukraińska w jej podlaskim wariancie i naturalnym działaniem jest stworzenie warunków dla jej zachowania i rozwoju. Poza tym są oni świadomi tego, że wspieranie przedsięwzięć kulturalnych mniejszości narodowych przyczynia się do promocji danej miejscowości czy nawet całego regionu. - A ta druga grupa? - Oczywiście są jednak i takie samorządy, które odmawiały nam pomocy i wsparcia przy działaniach na rzecz zachowania lokalnej kultury ukraińskiej. Niestety, można spotkać samorządowców odnoszących się do naszej społeczności z niechęcią. O niechęci decydować może przekonanie, że na Podlasiu nie powinno być Ukraińców, ale także negatywny stereotyp Ukraińca, wykreowany i skutecznie podsycany w czasach poprzedniego systemu. Nierzadko też można wyczuć jakieś fobie czy nieuzasadnione lęki urzędników decydujących o sprawach dotyczących naszej społeczności. - Działalność związku. - Główne kierunki działalności naszej organizacji koncentrują się na działaniach zmierzających do zachowania i rozwoju ukraińskiej spuścizny kulturowej Podlasia, która ma tu wielowiekową tradycję. Staramy się też podejmować działania na rzecz popularyzacji współczesnej kultury ukraińskiej. Realizujemy je przez działalność wydawniczą, koncerty oraz imprezy plenerowe, działalność amatorskich zespołów artystycznych, warsztaty artystyczne dla dzieci i młodzieży. Wśród najważniejszych imprez należy wymienić: Festiwal Kultury Ukraińskiej na Podlasiu „Podlaska Jesień”, imprezę plenerową „Na Iwana na Kupała”, Konkurs Piosenki Ukraińskiej „Z podlaskiej krynicy”. Odbywa się także wiele innych spotkań i uroczystości związanych z życiem społeczności ukraińskiej Podlasia. Ostatnio udało się rozszerzyć działalność związku na teren Południowego Podlasia (w granicach województwa lubelskiego), gdzie w przeszłości ukraińskie życie kulturalne było bardzo żywe. Związek Ukraińców Podlasia jest wydawcą ukraińskiego czasopisma Podlasia „Nad Buhom i Narwoju”, które ukazuje się od 1991 r. Wydaliśmy też kilka książek dotyczących historii regionu oraz tomiki wierszy ukraińskich poetów z Podlasia. Ważnym elementem ukraińskiej spuścizny Podlasia jest tradycja muzyczna, wydaliśmy kilka śpiewników oraz płyt CD zawierających folklor ukraiński z Podlasia oraz pieśni ogólnoukraińskie. Z inicjatywy naszego środowiska w pierwszej połowie lat 90. minionego stulecia zapoczątkowano nauczanie języka ukraińskiego jako ojczystego w kilku szkołach na Podlasiu. W przedszkolu nr 9 „Leśna Polana” w Bielsku Podlaskim prowadzone są zajęcia w języku ukraińskim dla ponad 70-osobowej grupy dzieci. Pod patronatem ZUP działa kilka amatorskich zespołów artystycznych, w których uczestniczą dzieci i młodzież ze szkół oraz przedszkola, gdzie naucza się języka ukraińskiego. Warto wymienić zespoły: „Rodyna” z Dubiażyna, młodzieżowy „Ranok” z Bielska Podlaskiego, „Strumok” z Dubicz Cerkiewnych, „Hiłoczkę” z Czeremchy, „Tyrsę” z Kleszczel. Aktywność społeczności ukraińskiej znalazła także odbicie w życiu politycznym regionu. Przedstawiciele Związku Ukraińców Podlasia osiągali sukcesy w wyborach samorządowych, zasiadając w radach miast i gmin oraz pełniąc różne funkcje samorządowe – wójta, zastępcy burmistrza, przewodniczącego rady miasta. Sądzę, że działalność prowadzona przez związek ma duże znaczenie nie tylko dla naszej społeczności, ale dla całego regionu. Jest przecież jednym z ważnych elementów pielęgnowania wielokulturowości Podlasia.
Rozmawiał Jacek S. Wasilewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. Jerzy Gawryluk
Andrzej Artemiuk urodził się i wychował w Parcewie niedaleko Bielska Podlaskiego, gdzie żywą jest lokalna kultura i gwara ukraińska. Studiował na Akademii Rolniczej w Lublinie. Podczas studiów zaangażował się działalność Bractwa Młodzieży Prawosławnej, którego został przewodniczącym, oraz w życie społeczności ukraińskiej Lublina. Był też wiceprezesem Towarzystwa Opieki nad Grobami Żołnierzy Ukraińskich w Lublinie. W Katedrze Ekonomiki Organizacji Agrobiznesu Akademii Rolniczej w Lublinie, w ramach Europejskiego Kolegium Polskich i Ukraińskich Uniwersytetów obronił rozprawę doktorską z zakresu agrobiznesu. Po studiach powrócił na ojczyste Podlasie. Prowadzi gospodarstwo rolne w Parcewie. Od 2005 r. jest przewodniczącym Związku Ukraińców Podlasia. Mieszka w Bielsku Podlaskim.
Komentarze