Aby zobaczyć żubra, nie trzeba jechać aż do Białowieży, a na przykład do wsi Borysowszczyzna. Może to stanie się atutem dla rozwoju turystyk w tej gminie?
Pierwsze wzmianki o żubrach na naszym terenie pojawiły się około półtora roku temu. Do tej pory niewielu osobom udało się sfotografować lub sfilmować żubry. Do nas takie informacje nie dotarły, poza jedną, kiedy to w maju ubiegłego roku, prawdopodobnie jako pierwsi, żubra w naszym powiecie sfotografowali panowie Jarosław Syczewski i Janusz Mielniczuk (w lesie obok drogi Adamowo - Werpol). Udało się wreszcie i nam. Dzięki informacji mieszkańców Borysowszczyzny żubra pasącego się razem z krowami utrwaliliśmy w poniedziałek, 20 sierpnia. Razem z krowami Zwierzę było widać już z daleka. Rozmiarami ciała zdecydowanie górował nad krowami. Krowy traktowały go jak swojego, jedna nawet nie odstępowała go na krok. Pytanie tylko, jak żubr przedostał się na pastwisko ogrodzone drutem pod napięciem? Mieszkańcy Borysowszczyzny mówią, że... drut przeskoczył. Do żubra można było podejść dosyć blisko. Na ludzi zaczynał zwracać uwagę dopiero wtedy, gdy człowiek był przed nim jakieś 3 - 4 metry. Ale nie radzimy podchodzić nawet na taką odległość. Nie wiadomo jak zwierzę na to zareaguje. Dla mieszkańców Borysowszczyzny widok żubra to już prawie codzienność. Żubry niszczą uprawy, depczą nie tylko pola, ale nawet przydomowe ogródki. Zdarzało się już, że trzeba było żubra wyganiać spod domu. Bywa też, że żubr przyjdzie na podwórko i szuka wody, by się napić. Jak znajdzie, będzie tam przychodził częściej. Ogólnie dla mieszkańców Borysowszczyzny jest to jednak niemała atrakcja. Kiedy żubr przyjdzie pod wieś lub nawet do wsi bywa tak, że zjeżdżają się samochody, traktory, ludzie wychodzą z domów. Ale największą frajdę mają dzieci, bo do tej pory, aby zobaczyć żubra musiały jeździć do Białowieży. Żubry przyszły same Jakiś czas temu powstał Program Żubr, ściśle określający dotychczasowe oraz proponowane tereny występowania tych zwierząt. Chodzi o to, aby rozszerzyć, w myśl Programu Rozwoju Regionalnego "Kraina Żubra", teren występowania tych zwierząt. Teren ten, od Białowieży ma się ciągnąć na południe, aż do Buga i okolic Siemiatycz. Kiedy po raz pierwszy pojawiły się w naszych lasach żubry, koordynatorzy Programu Żubr powiedzieli nam, że żubry przyszły do nas same. Krzysztof Niedziałkowski z Zakładu Badania Ssaków PAN w Białowieży, koordynator Programu Żubr, potwierdza to. - Nie przesiedlaliśmy żubrów w państwa tereny. One przyszły do was same. Owszem, od pewnego czasu mieliśmy już sygnały z waszych stron, że są tam żubry, ale jeszcze nie jesteśmy w stanie określić, ile tych żubrów znajduje się w podmielnickich i podnurzeckich lasach. Zapewniam, że podstawowym celem Programu Żubr jest to, aby te zwierzęta migrowały w naturalny sposób, bez ingerencji człowieka - mówi. Czy warto blisko podchodzić do tych zwierząt? - Generalnie są to zwierzęta dzikie, tak jak jelenie czy sarny. Również płochliwe i niezbyt lubiące obecność człowieka. Mogą w pewnym momencie poczuć się zagrożone lub osaczone przez człowieka, ale takie sytuacje powinny należeć do sporadycznych. Do tej pory tylko raz zdarzyło się w Puszczy Białowieskiej, że żubr lekko poturbował turystę, ale tylko dlatego, że człowiek najpierw karmił go z ręki marchewką, a potem zaczął się z nim drażnić. Musi już dojść do ekstremalnych sytuacji, żeby żubr zaatakował człowieka. Raczej powinien spłoszyć się, niż próbować poturbować. Żubry niszczą uprawy. Czy można temu zaradzić? Koordynatorzy Programu Żubr mówią, że wszystkie osoby, którym żubry zniszczyły uprawy, mogą ubiegać się o odszkodowanie ze Skarbu Państwa. - Prosimy o kontakt takie osoby. Pomożemy sporządzić wniosek. Osoba poszkodowana będzie mogła ubiegać się o pomoc finansową lub pomoc w zakresie budowy ogrodzenia -wyjaśnia Krzysztof Niedziałkowski. Zdarzają się sytuacje, że żubry przychodzą na podwórka, by napić się wody, wydają się być bardzo oswojone, pasą się razem z krowami. Czy to normalne zjawisko? - Dotychczas nie spotkaliśmy się z czymś takim. To dla nas coś nowego. Chętnie wybierzmy się w te miejsca do waszego powiatu, by porozmawiać o tym z mieszkańcami, być może uda nam się coś takiego zobaczyć - mówi Niedziałkowski. Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK Reportaż TV - Żubry w Borysowszczyżnie - (Video)
Komentarze