Reklama

Tur przegrał w Siemiatyczach

W meczu rozegranym 5 czerwca w Siemiatyczach Cresovia Siemiatycze pokonała Tura Bielsk Podlaski 1:0.

      Mecz miał wiele podtekstów. To było derby, a więc spotkanie które wyzwalało od wielu lat szczególne emocje. Poza tym obecna sytuacja obu klubów powodowała, że zdobyte punkty liczyły się „na wagę złota”. Tur będący liderem ligi potrzebował ich, aby umocnić się na czele tabeli i podtrzymać szanse awansu do III ligi. Gdyż tuż za nimi przed spotkaniem była Wissa Szczuczyn z podobnymi aspiracjami. Cresovii groził i chyba nadal grozi spadek do klasy okręgowej. Dlatego każdy zdobyty punkt dawał szanse na zajęcie bezpiecznego miejsca, pozwalającego na rozpoczęcie sezonu 2021/2022 dalej w IV lidze. Tańcem radości piłkarzy Cresovii zakończyło się spotkanie, na którym było dużo kibiców. Była obawa na przybycie pewnej liczby zwolenników drużyny gości, więc na meczu byli ochroniarze i w pobliżu większa liczba policji. Było jednak spokojnie, jedynie na boisku było jakby ostrzej i bez odstawiania nóg. Wszak derby.

       Przed meczem kapitan siemiatyczan Michał Nowicki powiedział:  - To derby, a my sprężymy się, będzie walka. Sędzia główny zawodów Damian Tanajewski stwierdził, że dla niego to mecz jak każdy inny -        - Będziemy jednak czujni - dodał.

Reklama

       Michał Nowicki był wyróżniającym się piłkarzem w drużynie Cresovii. Czyścił przedpole, walczył. Koledzy podobnie. Trzeba jednak przyznać, że ogólnie to Tur nadawał ton gry na boisku. Częściej byli przy piłce, oddali więcej strzałów. Już w 2 minucie Karolczuk musiał parować jeden z ostrych strzałów przeciwnika. Po chwili wychodzący na dobrą pozycję Daniel Barwiejuk był podcięty, ale rzut wolny był niecelny. W 8 minucie akcja Tura, Stypułkowski do Karola Kosińskiego, ale po centrze Kevin Kiersnowski głową strzela ponad porzeczką. Dwa rzuty rożne siemiatyczan w 11 i 15 minucie nie odniosły skutku na plus. 22 minuta, to faul na Stypułkowskim, ale po dalekiej wrzutce nic z tego nie było. W 29 minucie Karolczuk musiał bronić na raty po mocnym strzale jednego z napastników gości. Podobnie w 31 minucie bramkarz Cresovii ratuje wynik wybijając strzał wyróżniającego się piłkarza Tura Stypułkowskiego. W I połowie przyjezdni mieli jeszcze jeden wolny i rożny, ale bez efektów. Druga połowa w początkowej fazie była podobną do pierwszej. Atakowali bielszczanie, ale w 47 minucie zapachniało karnym dla gospodarzy. Malewski był w polu karnym pchnięty rękoma przez obrońcę, ale sędzia uznał że nic nie było. Kluczowym momentem w meczu była akcja rozpoczęta w 62 minucie, piłkę na obronie przejął Konachowicz zrobił rajd mijając kilku przeciwników, podał na prawą stronę do Tomczyka, który posłał futbolówkę na środek pola karnego, a tam Daniel Barwiejuk, choć może trafił niezbyt celnie, ale umieścił ją w bramce przeciwnika. Była to 63 minuta meczu. Radość strzelca (po meczu powiedział, że uderzył delikatnie, ale tak jak trzeba), kolegów i kibiców była ogromna. Cresovia mogła podwyższyć w 78 minucie, ale Malewski po otrzymaniu piłki z dalekiego przerzutu, minięciu obrońcy strzelił zbyt lekko, do tego w bramkarza. Tur rzucił się do zmiany wyniku. W 88 minucie mogli wyrównać, ale poprzeczka uratowała gospodarzy. Długie wrzuty „na aferę” wobec dobrze grającej obronie siemiatyczan nie pozwoliły na wydarcie zwycięstwa.  Choć sędzia przedłużył mecz o 5 minut, to taniec zwycięstwa przypadł piłkarzom Cresovii.

       Cresovia: Rafał Karolczuk, Michał Nowicki, Jakub Gierasimiuk , Wojciech Moczulski, Adam Barwiejuk, Marek Konachowicz, Jakub Jeleszuk (50 Konrad Kryński), Kacper Zazuliński (Mateusz Majewski), Marcin Malewski (80 Jakub Walendziuk), Kamil Tomczyk, Daniel Barwiejuk (70 Mateusz Dawidziuk). Rez. Karol Koc, Krystian Łopaciuk, Piotr Bondziul. Trener Wojciech Moczulski, kierownik Wojciech Łopaciuk, opieka medyczna Wiesława Piotrowska.

Reklama

       Tur: Michał Nos, Piotr Kosiński, Karol Kosiński, Mateusz Rogowski (65 Daniel Daniłowski), Paweł Łochnicki, Patryk Stypułkowski, Andrzej Lewczuk, Kevin Kiersnowski (75 Marcin Bazylewski), Michał Walczuk (85  Rafl Szeretucha), Krystian Kulikowski (80 Joachim Witoszko), Rafał Kulikowski (65 Maksim Smaleuski). Rez. Damian Onacik, Marcin Drozdowski. Trener Paweł Bierżyn.

       Jacek Piotrowski, fot. JP

 

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Jerzy - niezalogowany 2021-06-14 14:12:09

    tak bezmyślnie przegrać mecz z tak marną drużyną jak obecnie Cresovia i pożegnać się z awansem to tylko chyba Bielsk tak potrafi,brak słów

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Stefek albo Wandzia - niezalogowany 2021-06-17 08:29:52

    Od początku rozgrywek wiadomo, że Wissa musi awansować. Buduje stadion, ma pieniądze i silne parcie na III ligę. I postawi na swoim. A Tur nie ma nic - ani obiektu, ani pieniędzy, ani organizacji. Po co awansować, by potem rezygnować z awansu? Albo wycofywać się w trakcie sezonu? Pragmatyczniej jest zająć drugie miejsce.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama