Zbyt duża ilość opadów uniemożliwia rozpoczęcie żniw. Ziarno jest wilgotne, a w wielu miejscach nie da się wjechać na pole z uwagi na grząski teren. Rolnicy martwią się, czy w ogóle będzie można zebrać zboże z niektórych zalanych pól.
W czwartek, 4 sierpnia na siemiatyckim „końskim targu” przy ulicy Ciechanowieckiej zboża było jak na lekarstwo. Nikt nie pojawił się z jęczmieniem i mieszanką zbożową. Tylko jedna osoba miała kilka worków żyta, po 75 zł za metr. W porównaniu do cen sprzed kilku tygodni mocno podrożała pszenica. Już teraz trzeba za nią zapłacić 120 zł za metr (nie tak dawno 90 zł), a rolnicy mówią, że cena jeszcze wzrośnie. Podobno najgorzej jest z pszenżytem, gdyż kłosy tych zbóż są porośnięte i plony będą bardzo niskie. Za owies trzeba było zapłacić 80 zł za metr. Prawdopodobnie dalsze wzrosty ceny zbóż są nieuniknione. A efektem tego w najbliższym czasie może być podniesienie cen pieczywa, mąki, makaronów itd. W dalszej perspektywie rolnicy więcej zapłacą też za pasze zbożowe. Powiedzenie „płacić jak za zboże” nabiera w tym roku prawdziwego znaczenia.
3 sierpnia Waldemar i Krzysztof Bujno z Piotrowa Krzywokoły, gm. Boćki, wyjechali kombajnem na pole. - Dlaczego tak późno? - Już nerwy nie wytrzymywały. Ile można patrzeć na pole i na zboże, gdy deszcz pada. Dzisiaj jest słońce, więc trzeba wykorzystać okazję. - Nie było trudności z wjechaniem tak ciężkim sprzętem? - Kosimy pszenicę ozimą. Z tej strony od szosy nie ugrzęźniemy. Niżej jest trochę gorzej. Ale nie ma na co czekać. - Deszcze nie zepsuły plonów? - No właśnie nie. Zboże nie jest mizerne. Nie widzę nic złego, ziarno nie jest chude. Spodziewamy się ponad 5 ton z hektara.
Na polach jeszcze dużo zboża. Rolnicy liczą, że w najbliższym czasie pogoda będzie im sprzyjać.
Marek Malinowski, Jacek Piotrowski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze