Reklama

Tragedia koło Kosianki

06/05/2009 22:53
W czwartek 30 kwietnia wieczorem do lasu koło Kosianki Trojanówki w gm. Grodzisk przyjechały wozy strażackie, bo ludzie zauważyli dym nad lasem. Strażacy ochotnicy z Grodziska i Siemion zlokalizowali pożar i ugasili go.

          Paliło się około pół hektara ściółki leśnej. W akcji gaszenia pomagali okoliczni mieszkańcy, którzy z szuflami i łopatami przybyli by ratować las. Dwóch gospodarzy przyjechało traktorami z pługami, by zaorać pas ziemi i nie dopuścić do rozprzestrzeniania się ognia. Kiedy akcja gaśnicza dobiegała końca ktoś zauważył tlące się miejsce. Podszedł bliżej. Jego oczom ukazały się szczątki człowieka. Wezwano policję i oficerów straży zawodowej z Siemiatycz.
          Okazało się, że spalił się 88-letni mieszkaniec pobliskich Krynek Borowych. Poszedł do lasu, by... dymem "wykurzać" lisy z nor, bo zwierzęta te duszą kury. Prawdopodobnie zaprószył ogień i zapaliła się wysuszona ściółka leśna, po czym nie zdążył uciec przed szybko rozprzestrzeniającym się ogniem lub zaczadział od dymu.
          Szczątki przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Białymstoku na sekcję.

          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. Zenon Boguszewski
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama