W czwartek 30 kwietnia wieczorem do lasu koło Kosianki Trojanówki w gm. Grodzisk przyjechały wozy strażackie, bo ludzie zauważyli dym nad lasem. Strażacy ochotnicy z Grodziska i Siemion zlokalizowali pożar i ugasili go.
Paliło się około pół hektara ściółki leśnej. W akcji gaszenia pomagali okoliczni mieszkańcy, którzy z szuflami i łopatami przybyli by ratować las. Dwóch gospodarzy przyjechało traktorami z pługami, by zaorać pas ziemi i nie dopuścić do rozprzestrzeniania się ognia. Kiedy akcja gaśnicza dobiegała końca ktoś zauważył tlące się miejsce. Podszedł bliżej. Jego oczom ukazały się szczątki człowieka. Wezwano policję i oficerów straży zawodowej z Siemiatycz. Okazało się, że spalił się 88-letni mieszkaniec pobliskich Krynek Borowych. Poszedł do lasu, by... dymem "wykurzać" lisy z nor, bo zwierzęta te duszą kury. Prawdopodobnie zaprószył ogień i zapaliła się wysuszona ściółka leśna, po czym nie zdążył uciec przed szybko rozprzestrzeniającym się ogniem lub zaczadział od dymu. Szczątki przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Białymstoku na sekcję.
Komentarze