Już w grudniu niektóre rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji otrzymają paczkę w ramach akcji Szlachetna Paczka. Darczyńcą może zostać każdy. Program Szlachetnej Paczki jest oparty na wolontariacie i dobrej woli pomagania. W powiecie hajnowskim, chociaż potrzebujących jest bardzo dużo, niewiele brakowało, żeby tegoroczna edycja się nie odbyła. Magdalena Amilusik jest liderką programu w powiecie hajnowskim.
- Jesteś bardzo młoda, od jak dawna współpracujesz ze Szlachetną Paczką?
- To jest moje pierwsze spotkanie ze Szlachetną Paczką i od razu zostałam wrzucona na głęboką wodę, jako lider. Generalnie większość wolontariuszy przyszła po raz pierwszy, a część pomaga już któryś raz.
- W jakim wieku są wolontariusze?
- Większość w wieku średnim – 30 - 40 lat. Tylko ja i jeszcze jedna dziewczyna mamy 21 – 22 lata. W większości są to osoby mające własne rodziny. Zazwyczaj ludzie mający swoje rodziny mają większą wrażliwość niż osoby samotne i mają więcej doświadczenia życiowego. Z drugiej strony, z Hajnówki bardzo dużo ludzi wyjeżdża, czy na studia, czy do pracy, stąd młodych ludzi tu prawie nie ma.
- Ilu wolontariuszy z tobą pracuje?
- Sześcioro. To malutko, ale na Podlasiu nie ma zbyt wielu wolontariuszy. Na szczęście grupa się utworzyła, skład mamy, więc możemy zrobić coś od siebie.
- Potrzebujących z pewnością bardzo wielu, bo powiat hajnowski to biedny powiat. Jak znaleźć osobę potrzebującą, bo nie każdy sam się zgłosi.
- Część rodzin została pozyskana z danych MOPS-u, a część zgłoszona przez osoby prywatne. Spotykamy się z takimi rodzinami, podpisujemy zgody na udział w programie. Rozmawiamy z nimi, staramy się wspomóc nie tylko przez dary. Mogą się z nami kontaktować w razie jakichkolwiek problemów.
- Jeszcze można zgłaszać, czy już nie?
- Już nie. Mamy zamkniętą listę potrzebujących na ten rok.
- Ile macie takich rodzin?
- W bazie mamy 19 rodzin. Niestety, nie mogliśmy umieścić wszystkich w programie ze względu na małą liczbę wolontariuszy. Gdyby osoby, które by się zainteresowały Szlachetną Paczką i nawet w następnym roku przyszłyby na wolontariat, bo chciałyby pomóc bezinteresownie, to z pewnością dotarlibyśmy do większej liczby ludzi.
- Co robi wolontariusz? Zajmuje się kontaktami między potrzebującymi a darczyńcami?
- Lider pozyskuje kontakty, rozsiewa informacje o Szlachetnej Paczce, a wolontariusz chodzi na spotkania z rodzinami, przeprowadza wywiady, musi ustalić czy ta rodzina potrzebuje pomocy. Ważne, że taka rodzina musi spełniać pewne kryteria. To są rodziny bardzo potrzebujące. Tak naprawdę brakuje im nawet podstawowych rzeczy, takich jak ubrania na zimę. Potrzeby są bardzo wielkie. Wolontariusz spotyka się z rodziną, przeprowadza wywiad, sprawdza, czy ta rodzina może się znaleźć w Szlachetnej Paczce. Gdy się znajdzie darczyńca, wówczas wolontariusz z nim się kontaktuje. Pomaga przy zbieraniu darów. Mamy dni darów - weekend cudów - w połowie grudnia, w tym roku będzie to 11-12 grudnia. Darczyńcy, którzy zaoferowali się pomóc, przywożą wtedy paczki do magazynu, a my zawozimy te prezenty, oddajemy rodzinie. W magazynie odbywa się też spotkanie, podczas którego rodziny mogą spotkać się darczyńcą, podziękować mu. Większość rodzin potrzebujących decyduje się na takie spotkanie.
- Potrzebujący z waszej bazy to tylko rodziny, czy też osoby samotne?
- Większość, to rodziny z dziećmi, ale także samotnie wychowujący rodzice.
- Czyli te 500+ niewiele daje?
- Niewiele. To są rodziny, które dotknęły jakieś zdarzenia losowe, choroby, niepełnosprawności. Zdarzenia, których nie można było przewidzieć, a na ich skutek rodziny znalazły się w trudnym momencie, ale chcą wyjść na prostą. Są to także osoby bezrobotne, które nie mogą znaleźć pracy z różnych względów, np. zdrowotnych. Najwięcej rodzin samotnie wychowujących rodziców. Nie tylko matki samotnie wychowujące dzieci, ale także ojcowie.
- Jak zostać darczyńcą?
- Wystarczy wejść na naszą stronę internetową www.szlachetnapaczka.pl, gdzie znajduje się baza rodzin potrzebujących. Zależy nam, żeby jak najwięcej darczyńców było z powiatu hajnowskiego, chociaż nasze rodziny trafiły także do darczyńców Warszawy.
- Czyli można pomagać z każdego zakątka, ale trzeba wybrać komu i co?
- Tak, ale chcielibyśmy, żeby nasza społeczność trochę pomogła naszej społeczności. Zależy nam też, żeby darczyńcy przyszli i spotkali się z rodzinami, żeby te rodziny miały możliwość podziękowania, bo nie wszyscy chcą pomagać innym.
- Darczyńca musi kupić to, czego potrzebuje dana rodzina, czy może wpłacić pieniądze?
- Nie musi kupować. Jeżeli rzeczy są w dobrym stanie, to mogą być używane. Ważna, żeby nie były zniszczone. Ogólnie rzeczy przekazywane przez darczyńcę powinny być nowe, ale jeżeli ktoś ma coś, czego nie potrzebuje, a patrząc na tę rzecz stwierdziłby, że mógłby dostać coś takiego, czyli czyste, niezniszczone, to też może przynieść do magazynu, który będzie w Jedynce (SP1). Darczyńca główny rodziny powinien pokryć 3 potrzeby rodziny potrzebującej, którą wybierze. Pieniędzy na dane rodziny wpłacać nie może, ale zawsze może wpłacić pieniążki na fundację i tak wesprzeć jej działanie.
- Weekend cudów, to czas w połowie grudnia, kiedy jest też spotkanie obdarowywanych z darczyńcami?
- Tak. Rodziny mogą też powiedzieć, jak zmieniło się ich życie. Będziemy się z nimi kontaktować do kwietnia. Dowiemy się, jak nasza pomoc wpłynęła na ich życie.
- Mówiłaś, że potrzebujących jest bardzo dużo, a pomożecie tylko 19 rodzinom. Co z pozostałymi?
- Rodziny, które nie weszły do programu w tym roku, mają szansę na pomoc w przyszłym roku. Chciałybyśmy pomóc wszystkim, ale logistyczne jest to niemożliwe. Chciałam podkreślić, że do jednej rodziny wysyłamy dwoje wolontariuszy, więc wychodzi nam trzy pary. W systemie mamy 19 rodzin, ale staramy się, żeby na tegorocznej liście znalazła się jeszcze jedna.
- Dwudziesta.
- Mamy dane 22 potrzebujących rodzin, ale ze względów logistycznych zostało ujętych 19. Może uda się 20? Zobaczymy.
- W takim razie szukamy ludzi, którzy chcą pomagać, darczyńców. Niech wchodzą na stronę internetową.
- Może akurat ktoś się zdecyduje. Szlachetna Paczka organizuje też m.in. zbiórki żywności. Gdyby ktoś nie był w stanie pomóc jakiejś rodzinie jako konkretny darczyńca, to zawsze może wziąć udział w zbiórce, która też pomoże tym osobom. Najważniejsze potrzeby to ubrania, czy łóżeczko dla dziecka, ale potrzebna też żywność, środki higieny. Część darczyńców już się pojawiła. Mamy też darczyńców z zagranicy. W Szlachetnej Paczce bierze udział także bank BNP Paribas i już wybrał rodzinę z Hajnówki. Pojawił się też pan z zagranicy, ale on chciałby te rzeczy przywieźć 20 grudnia, a my zbieramy 11-12 grudnia.
- Gdzie można przynosić żywność i środki higieniczne?
- Na ten moment potwierdzone są szkoły nr 2, 4 i 3. Pracujemy nad tym, żeby poszerzyć listę miejsc.
- Dlaczego się zaangażowałaś?
- Skończyłam studia w październiku, została mi tylko praca. Zostałam licencjonowanym pedagogiem, ale pojawiło mi się mnóstwo wolnego czasu. Pomyślałam, jak można by spożytkować ten czas w sposób produktywny. Pomyślałam, że udział w wolontariacie da mi satysfakcję. Nie dość że konstruktywnie spędzę czas, to jeszcze będę mogła pomóc innym. Zgłosiłam się, zostałam rzucona na głęboką wodę od razu jako lider, bo nie znalazł się inny chętny na lidera. Powiedziałam, że jeżeli nikt się nie znajdzie, to nim zostanę, bo jeżeli nie ma lidera w rejonie, wówczas w tym rejonie nie ma też programu.
- Czyli rodziny z powiatu hajnowskiego nie otrzymałyby żadnej pomocy?
- Dokładnie. Dlatego się zgodziłam, chociaż to ciężka praca. W Bielsku Podlaskim w tym roku nie ma Szlachetnej Paczki właśnie ze względu na brak lidera.
A w Siemiatyczach?
- W Siemiatyczach jest.
- Brawo! Dziękuję w imieniu potrzebujących.
- Bardzo chciałam, żeby to się utworzyło i działało, chciałam zrobić coś dobrego. Mam masę nowych rzeczy do zrobienia, dodatkowych. Zmieniłam pracę, już nie mam zmian nocnych, tryb życia w miarę ustabilizowany. Mimo wszystko jeżdżenie, załatwianie rożnych rzeczy, bo to nie tylko sprawy potrzebujących i darczyńców.
Krystyna Kościewicz, fot. KK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Czyli te 500+ niewiele daje? - Niewiele. To są rodziny, które dotknęły jakieś zdarzenia losowe, choroby, niepełnosprawności." Jeżeli ktoś liczył, że w takich sytuacjach 500+ pomoże, to gratuluję naiwności. 500+ - jedyny namacalny program socjalny dla rodzin dziećmi. Być może można by lepiej, ale po co hejtować?
"Czyli te 500+ niewiele daje? - Niewiele. To są rodziny, które dotknęły jakieś zdarzenia losowe, choroby, niepełnosprawności." Jeżeli ktoś liczył, że w takich sytuacjach 500+ pomoże, to gratuluję naiwności. 500+ - jedyny namacalny program socjalny dla rodzin dziećmi. Być może można by lepiej, ale po co hejtować?