Pokazy zabytkowego sprzętu rolniczego oraz prac i zwyczajów podczas żniw, święcenie zwierząt, występy kapel, zespołów ludowych i grup znanych w Polsce i za granicą, mnóstwo stoisk wystawienniczych z rzemiosłem, rękodziełem, upominkami, gastronomią, z czego najwięcej było namiotów z chlebem - tak można scharakteryzować tegoroczne XV Święto Chleba, sztandarową imprezę ciechanowieckiego muzeum rolnictwa, które odbyło się 16 sierpnia.
Dodając do tego słoneczną pogodę i oferty atrakcji dla dzieci i miłośników muzyki - kilka tysięcy widzów było gwarantowanych. W godzinach szczytu i głównych pokazów na wszystkich uliczkach i chodnikach terenów muzeum ścisk był ogromny, zaś dojechanie do parkingów znajdujących się blisko muzeum graniczyło z cudem.
Podczas głównego wątku imprezy - żniw, głos zabrał Antoni Mosiewicz, etnograf z muzeum:
- W żniwa w pole szła cała wieś. Z kolei gospodynie w soboty robiły zażynki. Szły także w środy, bo te dni były dniami maryjnymi i wtedy modlono się o dobre zbiory. Wprawiona gospodyni - żniwiarka była w stanie w jeden dzień wyżąć sierpem kopę lub nawet dwie kopy zboża, to jest od 60 do 120 snopków. W upał. Żniwiarki szły w pole z dziećmi, nawet niemowlakami, stąd też na polach powszechne były kołyski. Kolejna ciekawostka - ze względu na to, że w Polsce było bardzo dużo biednych gospodarstw, ludzie pożyczali od siebie chleb. W żniwa ten chleb oddawali. Żęli niedojrzałe jeszcze żyto, suszyli je w piecu, następnie piekli chleb, by go oddać i mieć co wziąć w pole.
Pracownicy muzeum rolnictwa pokazali też żniwny dawany zwyczaj - przepiórkę.
- Były to powiedzmy cztery garści zboża, zwinięte w pałąk, pozostawione na polu, ozdobione kwiatami i wstążkami. Wewnątrz, na ziemi, kładziono kamień, co symbolizowało zwyczaj pogański, ale jakże istotny. Na kamieniu kładziono chleb, sól i pieniążek. Pieniądz symbolizował dostatek, sól witalność, zaś chleb siłę. Kiedy koło takiej przepiórki przejeżdżała kobieta w ciąży, chleb z niej miał jej ulżyć i dodać siły podczas porodu, z kolei chorym dać zdrowie. Przepiórkę oborywano wokoło, pielono ściernisko, by za rok pole dało duży urodzaj i było bez chwastów. Wokół przepiórki przeciągano młodą dziewczynę, gołą pupą. Tak się dodawało ziemi sił witalnych, które miała przekazać ta dziewczyna, bo ziemia była już wyjałowiona, wydała plon i trzeba było ją wspomóc, aby za rok też coś urosło - opowiadał Antoni Mosiewicz.

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze