Reklama

Styczniowy wiatr

30/01/2007 10:32
"To był niezły młyn" - tak skomentował strażak z siemiatyckiej jednostki nocno-poranne wyjazdy do skutków wichury.


          Powalone drzewa, połamane konary, pozrywane fragmenty dachów, brak prądu - to skutki gwałtownej wichury, która przeszła również i nad naszym powiatem. Najmocniej powiało w nocy z czwartku na piątek (z 18 na 19 stycznia). Jak zwykle w takich sytuacjach najwięcej pracy mieli strażacy i energetycy.
          Od godziny 1.00 w piątek, 19 stycznia, do późnych godzin popołudniowych straż zawodowa z Siemiatycz oraz kilka OSP interweniowało ponad 20 razy, usuwając głównie powalone na drogi drzewa. Grube gałęzie jednego z drzew spadły m.in. na jadącego busa. Było to na drodze Kajanka - Moszczona Pańska. Na szczęście kierowcy nic się nie stało, uszkodzony został przód samochodu. Przez parę godzin kilka dróg było nieprzejezdnych. Przy szkole na ul. Andersa w Siemiatyczach zagrożenie stwarzał oderwany częściowo szyld, wykonany z blachy. Strażacy dokręcili go. Z kolei energetycy, aby ostatecznie usunąć wszystkie awarie, pracowali cały piątek i weekend.
          Jak nas poinformowano w Zakładzie Energetycznym Rejon w Bielsku Podlaskim, wszystkie miejscowości w naszym powiecie już w sobotę miały prąd. W piątek nie było go m.in. na prawie całej linii od Siemiatycz, przez Mielnik, do Niemirowa, w okolicach Grodziska, Nurca Stacji, Dziadkowic, Drohiczyna, Milejczyc. Często bywało tak, że energetycy, najszybciej jak się dało, przywrócili dopływ prądu, ale później na kilka godzin znowu trzeba było go odłączyć, aby ostatecznie usunąć awarię. Sporo pracy mieli również pracownicy telekomunikacji. W niektórych miejscowościach telefony nie działały bowiem jeszcze w sobotę.
          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama