Reklama

Sto lat jak z bicza strzelił

Sto lat temu, 18 grudnia 1918 r., w Ostrożanach na świat przyszła pani Stanisława Jasińska, od lat 50. mieszkanka Siemiatycz. Wcześnie owdowiała, ma jedną córkę, z którą teraz mieszka. Za to wnuki, prawnuki i praprawnuki - dopisały, chociaż jak żartuje mogliby się lepiej starać, "bo dom żyje jak są w nim dzieci". Miała trudne życie, młodość przypadła na czas wojny, wcześnie owdowiała. Pracowała w starym siemiatyckim szpitalu, w kuchni, przygotowywała posiłki pacjentom. Jak mówią bliscy - do dziś jeszcze coś upichci.

        Pani Stanisława zachwyca doskonałą formą i zdrowiem, a pytana o przepis na to odpowiada: gdzieś na górze to było zapisane. Chociaż na życzenia kolejnych stu lat odpowiada, że już aż tyle żyć by nie chciała. Ale aktywnie uczestniczy w życiu rodziny:

        - Zawsze jak wyjeżdżamy dopytuje, czy aby wszystko wyłączyliśmy w domu, czy zakręciliśmy wodę, czy odłączyliśmy gaz. Mówi się, że to starszych ludzi trzeba pilnować, a u nas to babcia wszystkim dyryguje. A nieraz i porozstawia po kątach - opowiada jedna z wnuczek.

Reklama

        - Był czas, że na miesiąc zaniemogła, nie wstawała z łóżka, ale wyzdrowiała i jest w doskonałej kondycji. No oczywiście biorąc pod uwagę wiek. Ale i do ogródka jeszcze się wybierze i liście z trawnika pozbiera.

        - Trochę tylko aparat słuchowy szwankuje. Nie zawsze wszystko usłyszę - mówi jubilatka.

        - Słyszy, słyszy, a czasami jak politykę komentuje... Posiedzenia sejmu ogląda i się denerwuje.

       

        Dzień przed setnymi urodzinami jubilatka przyjęła delegację z urzędu miasta, kierownik USC Dorotę Poniatowską i burmistrza Piotra Siniakowicza, który, oprócz serdecznych życzeń, upominków i bukietu kwiatów, przekazał także na ręce pani Stanisławy listy gratulacyjne od Premiera RP Mateusza Morawieckiego oraz Wojewody Podlaskiego Bohdana Paszkowskiego.

Reklama

        W czasie urodzinowego poczęstunku jubilatka dbała o to, by nikt nie miał pustego talerzyka: - Tort zawsze można dokroić. Wczoraj też był tort, jeszcze jutro będzie.

        - U babci zawsze tak było, jak ktoś miał pusty talerz, to zaraz dokładkę proponowała - podsumowała prawnuczka.

        Przy torcie pojawił się szampan. Pani Stanisława dopytywała czy to czasem nie wódka: - Bo ja nigdy nie piłam i chcę by tak zostało.

        Może to też jeden ze sposobów na długowieczność?

        Pani Stanisławie życzymy jak najwięcej zdrowia, jeszcze więcej miłości bliskich, no i tych praprawnuków. A może doczekania prapraprawnuków? Pozdrawiamy serdecznie.

Reklama

         Anna Kondraciuk, fot. ak

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama