Na początku listopada w Ośrodku Dziejów Ziemi Mielnickiej odbyło się spotkanie będące promocją pierwszego dziecka wydawniczego Biblioteki Publicznej w Mielniku w postaci zbioru wierszy autorstwa Józefa Dołoty. Wieczór autorski prowadziła Irena Wysocka, dyrektorka mielnickiej biblioteki, a udział w nim wzięła całkiem niemała, jak na tego typu wydarzenia, widownia składająca się z bliskich, znajomych autora, członków Siemiatyckiego Klubu Literackiego. Teksty bohatera tego spotkania czytały tegoroczne absolwentki mielnickiego gimnazjum.
Teksty, które wchodzą w skład publikacji noszącej tytuł „Jam nie poeta” opracowała Helena Krasowska-Karbowska, autorem zdjęcia znajdującego się na okładce tomiku jest Jacek Wysocki. A co jest w jego wnętrzu? 74 teksty, ułożone chronologicznie, które powstały na przestrzeni prawie 40 lat, albowiem najstarszy tekst opublikowany w zbiorze pochodzi z roku 1979, najświeższe wiersze opatrzone są datą 2018. Tematyka wierszy człowieka, który unika nazywania siebie poetą, jest różnorodna i dotyczy wszystkiego tego, co wypełnia treść ludzkiego życia. „W jego twórczości można znaleźć wiersze poświęcone rodzinie, tematyce społecznej i politycznej. Wiele z nich zawiera treści patriotyczne i religijne. To świadczy o bogatym wachlarzu zainteresowań podmiotu lirycznego. Autor w ciekawy sposób mówi o pojawiającym się natchnieniu poetyckim – kiedy to treści utworów musi zapisać błyskawicznie, zanim znikną i już nie powrócą” – w słowie wstępu do publikacji pisze Helena Krasowska – Karbowska, która w Zbiorczej Szkole Gminnej w Mielniku była wychowawczynią Dołoty i jego nauczycielką języka polskiego.

- Wszyscy mnie znają jako normalnego obywatela, strażaka, który przez 21 lat gasił pożary, jeździł do wypadków, łapał pszczoły i szerszenie. I może lepiej byłoby, żeby został tym strażakiem Samem niż takim niedorobionym poetą. Tym bardziej, że ja nie czuję się poetą. Zwykły, normalny, szary człowieczek, który otrzymał dar składania rymów. Pisze to, co w danym momencie przychodzi mi do głowy. Pisałem do szuflady, a to, że dzisiaj niektóre z tych tekstów ujrzały światło dzienne, to zasługa pani Ireny – mówił podczas spotkania autor wierszy, poproszony o uzasadnienie tytułu publikacji.
Ewa Magdalena Iwaniak, fot. emi
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
brawo brawo i cos sie dzieje oby takich sptkan mieszkancow mielnika bylo wiecej
brawo brawo i cos sie dzieje oby takich sptkan mieszkancow mielnika bylo wiecej