Reklama

Spór dwóch prezesów Podlaskiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka

W Podlaskim Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka od początku roku trwa konflikt. Dotyczy sporu między Stanisławem Żochowskim, czyli prezesem wybranym w 2022 r., a Karolem Faszczewskim i Tomaszem Cieślikiem, którzy w marcu tego roku, odwołali Stanisława Żochowskiego, Cieślik został mianowany prezesem, a Faszczewski wiceprezesem.

        O konflikcie w PZHBiPM poinformowały nas osoby zbliżone do odwołanego prezesa, chcące pozostać anonimowymi. Według przekazanych informacji odwołanie Żochowskiego miało się odbyć "nieuczciwie, po oficjalnym spotkaniu, a zgodnie ze statutami prezesa może odwołać tylko walne". "Grupa kolegów tej dwójki mianowała Cieślika prezesem, a Faszczewskiego wiceprezesem. Sąd jednak wstrzymał decyzję o odwołaniu Żochowskiego, a KRS nie zgodził się na wprowadzenie zmian w papierach. W związku z czym formalnie w dokumentach prezesem jest Stanisław Żochowski. Mimo to, pan Cieślik na formalnych dokumentach podpisuje się "prezes PZHBiPM" i posługuje się pieczątką". "Karol Faszczewski nawet nie jest członkiem Związku". "Nowo wybrane władze" mają też "bez ustaleń z nikim" wydawać związkowe pieniądze.

        Do "niewłaściwego" odwołania "starego" prezesa i powołania "nowego" doszło w czasie zebrania 17 marca 2023 r. Uchwały podjęte tego dnia zaskarżyły odwołane władze.

Reklama

        Postanowieniem zabezpieczającym powództwo 8 maja br. Sąd Okręgowy w Białymstoku wstrzymał wykonalność uchwał z 17 marca br. do czasu prawomocnego zakończenia postępowania, "nowe" władze złożyły zażalenie na to postanowienie. 2 sierpnia br. sąd oddalił zażalenie. KRS nie zgodził się na wprowadzenie zmian w dokumentacji PZHBiPM, również do czasu prawomocnego orzeczenia sądu. Na razie jednak nie odbyła się ani jedna rozprawa mająca zdecydować o poprawności lub nie podjętych uchwał. Nadal więc prawnym prezesem PZHBiPM pozostaje Stanisław Żochowski.

        Sporne informacje dotyczące "władz" widnieją też na stronach internetowych - na pfhb.pl (Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, zrzeszającej między innymi podlaski związek) i pzhbipm.pl (podlaski związek). Istnieją też dwa profile społecznościowe PZHBiPM, jeden z adnotacją, że jest to "jedyny prawdziwy fanpage".

Reklama

       

        Stanisław Żochowski prezesem wybrany został w styczniu 2022r., po tym jak związek przez prawie rok, po śmierci Krzysztofa Banacha w 2021 r., nie miał prezesa. Obowiązki przez ten czas pełnił Krzysztof Pogorzelski, nie do końca popierany. Już wtedy związek borykał się z konfliktami personalnymi i prawnymi, groziła mu nawet likwidacja. Po styczniowych wyborach podkreślano "zmianę wart", wszyscy (wydawać by się mogło) z zadowoleniem przyjęli wybór prezesa, wiceprezesów. Podkreślano, że "podlascy hodowcy bydła mlecznego powierzyli kierowanie działalnością związku osobie o bardzo wysokich kompetencjach, jednemu z najwybitniejszych polskich hodowców". Zwierzęta z hodowli Stanisława Żochowskiego wielokrotnie triumfowały na wystawach regionalnych i krajowych oraz zajmują wysokie pozycje w rankingach indeksów hodowlanych.

Reklama

        "Sukcesy to efekt żmudnej, ponad 40-letniej pracy hodowlanej, której przełomem były stworzone przez niego nowe linie mateczne, na bazie zarodków sprowadzonych z USA. Jako zupełny pionier na rynku, kupił w 1994 roku, za pośrednictwem stacji unasieniania, 10 zarodków z czołowych amerykańskich hodowli. Krowy powstałe z zarodków wciąż miały wiele wad, jednak doskonalony przez lata dobór buhajów sprawił, że niemal z każdej wystawy hodowca wracał z nagrodami. Z biegiem czasu to córka pana Stanisława zajęła się doskonaleniem genetycznym stada. To właśnie ona stoi za faktem, że w gospodarstwie nie spotka się przypadkowych kojarzeń. W stadzie wyhodowano kilkadziesiąt linii genetycznych samic. Podobnie jak kiedyś jej tato, konsekwentnie, z największą starannością studiuje rodowody zwierząt i dobiera właściwych buhajów. Założeniem jest niezmiennie chęć uzyskania potomstwa jeszcze lepszego niż rodzice (oprac na podst. "Kwartalnik Mlekovity" nr 4 (7) /2021).

        Kandydatura Żochowskiego zdobyła 27 z 34 oddanych głosów.

Reklama

        – Bardzo się cieszę, że hodowcy uwierzyli we mnie, zebrałem głosy nawet tych, którzy byli w opozycji do mnie – mówił wtedy Stanisław Żochowski. – Chcę być prezesem wszystkich hodowców, będę jednoczył ich, a nie dzielił. Mam młodych i prężnych wiceprezesów. Razem zjednoczymy ten związek i będzie on inny, bardziej przychylny. W rozmowie z Top Agrar Polska zapewniał, że zjednoczy nawet cały kraj: – Będę prezesem dla wszystkich hodowców. Dla mnie wszyscy hodowcy bydła mlecznego są tacy sami, wszyscy ciężko pracują i z jednej gliny jesteśmy ulepieni.

        W innej rozmowie, z "Farmerem", podkreślił też, że chce przede wszystkim odbudować zaufanie podlaskich struktur wśród hodowców i wierzy, że producenci mleka będą do niego wracali: – Pod oceną wartości użytkowej bydła było ponad 180 tys. krów, jest obecnie o 40 tys. mniej, więc jest nad czym pracować.

Reklama

        W maju br. na gali wręczenia Mlecznych Laurów odebrał nagrodę za "najlepszą oborę pod względem indeksu ekonomicznego w rasie polskiej holsztyńsko - fryzyjskiej odmiany HO".

        Również w maju dla "Farmera" komentował swoje odwołanie:

        - Do czasu zakończenia postępowania uchwała o odwołaniu mnie z funkcji prezesa zarządu Podlaskiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka jest zawieszona. Liczę, że sąd unieważni uchwałę o odwołaniu mnie i przywróci na stanowisko prezesa związku, bo to co się wydarzyło 17 marca było zwyczajnie nieuczciwe. Jeśli związek potem uzna, że należy mnie odwołać proszę bardzo, tylko że powinno się to odbyć zgodnie z zasadami. To nie może być samowolka kilku aktorów. W tym wszystkim nie chodzi o mnie, a o dobre imię Podlaskiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Zostając prezesem chciałem sprawić, by związek stał się mocny i zgrany. Mam już swoje lata i kilkadziesiąt lat sukcesów. Wiem, jak ciężko pracowało się 30 lat temu, wiem z jakimi problemami mierzy się mój syn w tym momencie. Zgadzając się na funkcję prezesa chciałem, aby nam wszystkim było po prostu lżej, chciałem pomóc (...), a nie robić karierę. W moim wieku się wie, że prezesem się bywa. Ja mam wnuki, którym chciałbym zostawić przesłanie - uczciwość jest najważniejsza, a nie chodzenie na skróty. Nie ma z tym nic wspólnego próba nieuczciwego przejęcia władzy. Po pierwsze dlatego, że nie dochowano jakichkolwiek terminów, a po drugie, co może nawet istotniejsze, w samym statucie nie ma zapisu o tym, że prezesa odwołać może zarząd. Ta rola przypisana jest do Walnego Zgromadzenia. Cokolwiek teraz się wydarzy, ja zawsze będę walczył o dobro związku, tak jak robię to od ponad 30 lat, a moi oponenci walczą o władzę i swoje 5 minut na świeczniku. Pozostaje czekać na wyrok.

Reklama

 

        2 września w Tykocinie Podlaski PZHBiPM hucznie świętował 30-lecie istnienia. Tylko który? Federacja nawet nie odnotowała tej uroczystości.

        Poprosiliśmy o komentarz w sprawie konfliktu zarówno Federację jak i Podlaski Związek. Zapytaliśmy, kto i na jakiej podstawie odwołał Stanisława Żochowskiego z funkcji prezesa, czy odwołanie dotyczyło tylko prezesa, czy całego zarządu? Czy w świetle postanowienia sądu prawnym w takim razie jest posługiwanie się pana Cieślika podpisem "prezes" na formalnych dokumentach? Czy moc prawną mają wszelkie decyzje, pisma, umowy, zlecone przelewy itp. podpisane przez pana Cieślika? Kto organizował obchody 30-lecia PZHBiPM (tym samym podpisywał umowy ze sponsorami, patronami medialnymi, agencjami artystycznymi opiekującymi się mającymi wystąpić zespołami) - które władze Związku?

Reklama

        Izabela Kukla, starszy specjalista ds. administracji z Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, odesłała nas do "aktualnego Prezesa Podlaskiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka, p. Stanisława Żochowskiego".

        Ze strony PZHBiPM skontaktował się z nami Karol Faszczewski:

        - Dziękujemy za kontakt z nami w tej sprawie, gdyż to nie pierwsze kłamliwe informacje, które rozpowszechniają nieznane nam osoby, związane z panem Stanisławem Żochowskim, a podpisujące się bezprawnie jako Podlaski Związek Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Niedawno rozesłaliśmy po mediach sprostowania, odnośnie tamtych kłamstw. Jak widzimy - tworzone są kolejne kłamstwa i pomówienia, także rozważamy zgłoszenie sprawy na prokuraturę. Bo ktoś to robi, zapewne bliski pana Żochowskiego. On sam zaprzecza, że to on. W takim przypadku zachodzi podejrzenie przestępstwa o podszywanie się pod PZHBIPM i w jego imieniu podawanie nieprawdziwych i szkalujących informacji.

Reklama

        Faszczewski wyjaśnia sposób odwołania Żochowskiego:

        - Pan Żochowski został odwołany w trakcie Zarządu 17 marca 2023 r., który to zarząd zwołał sam pan Żochowski. Paragraf 12, punkt 3. statutu PZHBIPM mówi: "Posiedzenie zarządu zwołuje prezes, nie rzadziej jednak niż 2 razy w roku", paragraf 12 punkt 2. statutu - "Zarząd wybiera spośród siebie prezesa, wiceprezesów, skarbnika i sekretarzy". Także zgodnie ze statutem, organem który powołuje i odwołuje prezesa, jest zarząd PZHBIPM i właśnie tak było 17 marca. Tamtego dnia Tomasz Cieślik został wybrany na prezesa związku. Dodam, że do 17 marca był wiceprezesem. Wiceprezesem wybrano go w styczniu 2022 r., tak samo jak mnie. Wówczas na prezesa został wybrany pan Żochowski.

Reklama

        Uważam, że zmiana prezesa Związku przeprowadzona została prawidłowo. 17 marca br. zostało zwołane posiedzenie Zarządu PZHBIPM. Otworzył je Stanisław Żochowski, który na początku potwierdził prawidłowość zwołania obrad. Po odczytaniu porządku obrad został złożony wniosek o wprowadzenie w nim zmian. Polegały one na wprowadzeniu punktów o odwołaniu prezesa i o powołaniu nowego prezesa PZHBiPM. Po odczytaniu tej informacji pojawiły się głosy o nieprawidłowościach w zwołaniu posiedzenia Zarządu. Tłumaczono, że niektórzy członkowie za późno otrzymali zaproszenia na posiedzenia. Zamiast 14 dni przed obradami, do chyba dwóch członków zostały one wysłane 12 dni przed obradami. Posiedzenie zwołał ówczesny prezes, czyli Stanisław Żochowski, więc jeśli już, to on jest odpowiedzialny za nieprawidłowości w tym zakresie. Uważam, że Stanisław Żochowski podejrzewał, że możemy odwołać go z funkcji prezesa i niewłaściwe powiadomienie niektórych członków było zrobione z premedytacją, żeby w razie potrzeby podważyć ważność obrad. Stanisław Żochowski sam zakwestionował swoje działania. Jeśli ktoś nie potrafi prawidłowo zwołać posiedzenia zarządu, to chyba tym bardziej nie powinien być prezesem.

        Jak mówi Faszczewski - porządek obraz został zmieniony, po czym z 29 obecnych członków zarządu, 8 opuściło salę obrad:

Reklama

        - Na 34 członków, 29 dotarło na obrady, więc nie można powiedzieć, że błędy w zaproszeniach w znaczący sposób obniżyły frekwencję. Przeciwnie - była ona wyjątkowo wysoka. Na sali, po wyjściu 8 członków zarządu pozostało jeszcze 21, więc kworum zostało zachowane i kontynuowaliśmy posiedzenie. Wszystkie osoby (jedna na czas głosowania wyszła), które pozostały na sali, głosowały za odwołaniem Stanisława Żochowskiego z funkcji prezesa Związku. Jednak pan Żochowski poszedł do sądu, złożył pozew i zabezpieczenie powództwa, które sąd mu przyznał, wstrzymując wykonalność uchwał z 17 marca o odwołaniu prezesa i powołaniu nowego prezesa, do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Argumentem ku temu było niezachowanie terminu powiadomień, co wynika z regulaminu, chociaż w statucie nie jest to zapisane. Według regulamin posiedzenie Zarządu można zwołać nawet telefonicznie, z dnia na dzień, zachowując kworum, czyli musi w nim uczestniczyć co najmniej połowa członków. Orzecznictwo jest takie, że nawet przy niezachowaniu terminu powiadomienia, jeśli liczba nieobecnych członków nie zmieniłaby wyników głosowania, to obrady były ważne. Uważamy, że sąd nie podejmie innej decyzji, ale musimy czekać na definitywne rozstrzygnięcie sprawy, co w praktyce może potrwać bardzo długo. Złożyliśmy wniosek o uzasadnienie postanowienia sądu, na który czekaliśmy półtora miesiąca. Otrzymaliśmy uzasadnienie, z którego nic nie wynika. Złożyliśmy zażalenie, które zostało oddalone. Na tę chwilę musimy czekać do sprawy w sądzie.

        Dlaczego pan Żochowski został odwołany?

        - Bo zdradził nas, przyłączając się to starego układu, który miał razem z nami zmieniać i w konsekwencji utracił zaufanie większości zarządu. I, jak widać, nie umie się z tym pogodzić. Stosuje kruczki prawne, aby pozostać prezesem jak najdłużej, jednak nie wypełnia swoich obowiązków statutowych, chociażby nie zwołując zarządu, aby wypłacić nagrody dla hodowców za udział w tegorocznej wystawie hodowlanej w Szepietowie, czy przyznania odznaczeń na 30-lecie. A robi to z bardzo prostego powodu, boi się, że zostanie ponownie odwołany, sam powiedział, że zarządu nie zwoła bo "prawnik mu nie każe''. Dla spełnienia własnych ambicji, bierze wszystkich członków PZHBIPM za zakładników.

        Karol Faszczewski zaznacza też, że Związkiem rządzi Zarząd Związku, który w ogóle się nie zmienił, a prezes i wiceprezesi to funkcje reprezentacyjne.

        - Nieprawdą jest, że KRS nie zgodził się na zmianę wpisu w rubryce prezes, jedynie ją wstrzymał do końca postępowania sądowego.

        Jak twierdzi Karol Faszczewski - Tomasz Cieslik nie posługuje się mianem "prezesa":

        - Od końca maja. Samo zabezpieczenie powództwa wpłynęło do biura kilka dni wcześniej, jednak prawnik twierdził, jak się okazało błędnie, że zabezpieczenie powództwa nie jest obowiązujące, póki nie jest prawomocne (czyli okres kiedy, można się od niego odwołać). Od tamtego okresu nie posługiwał się tym mianem. Wszystkie pisma, decyzje, umowy, zlecenia mają moc prawną, bo - zgodnie ze statutem paragraf 13 punkt 2 - "Związek na zewnątrz reprezentuje Prezes, Wiceprezes lub z ich upoważnienia inny Członek Zarządu'', także pan Cieślik będąc wiceprezesem (a był nim przed 17 marca - ak) ma takie same uprawnienia dotyczące tych spraw jak prezes. Co kwestii przelewów - ani pan Żochowski, ani pan Cieślik nigdy ich nie podpisywali, bo nie mieli do tego uprawnień. Odpowiadają za to inne osoby z Zarządu Związku, które zostały wybrane na mocy uchwały Zarządu i jest to skarbnik i 2 wiceprezesów.

        Organizacją obchodów 30-lecia zajmuje się Komitet Organizacyjny Obchodów 30-lecia, wybrany na mocy uchwały Zarządu Związku z listopada 2022 r., w skład którego wchodzi 12 osób, 10 członków zarządu, dyrektor biura Związku i dyrektor Oceny Wschód. Przewodniczącym tego komitetu został wybrany Tomasz Cieślik.

        Uważam, że Stanisław Żochowski nie wywiązuje się z obowiązków prezesa, nie zwołując posiedzeń zarządu. Moim zdaniem blokuje prace zarządu, gdyż od 17 marca nie zwołuje posiedzeń Zarządu. Nie zwołał walnego mimo wniosku komisji rewizyjnej z początku czerwca br., mimo że w statucie jest zapis, że musi zwołać takie walne na wniosek w terminie 6 tygodni. Organizujemy 30-lecie naszego związku i nie możemy na tę okoliczność przyznać odznaczeń, gdyż musi to zatwierdzić Zarząd. Podobnie nie możemy wypłacić nagród hodowcom uczestniczącym w wystawie w Szepietowie, bo do tego też potrzebna jest uchwała Zarządu. Uważam, że w tej sytuacji hodowcy z Podlaskiego Związku stali się zakładnikami Stanisława Żochowskiego.

        Karol Faszczewski odniósł się też do jego wyrzucenia z PZHBiPM

        - Razem z kolegą w 2015 r. naraziliśmy się władzom Związku, ponieważ zaczęliśmy głośno mówić o nieprawidłowościach występujących w organizacji i o potrzebie jej uzdrowienia. Zwracałem uwagę na brak porządku obrad, niewłaściwy sposób powiadomienia o zebraniu, pomijanie w protokołach części zgłaszanych uchwał, brak kworum wymaganego w zapisach statutu dla ważności podejmowanych uchwał. W związku z tym zwróciłem się do dyrekcji Związku o udostępnienie statutu. Okazało się, że różnił się od tej rzeczywiście obowiązującej, zgłoszonej do KRS. Na początku stycznia 2018 r. stanąłem przez Sądem Koleżeńskim PZHBiPM. Zarzucono mi przede wszystkim: "nieetyczne działanie polegające na manipulowaniu informacją podczas Walnego Zebrania Koła Hodowców w Wysokiem Mazowieckiem poprzez forsowanie głosowań nad przygotowanymi przez siebie uchwałami". Kolejnym zarzutem było szkalowanie dobrego imienia PZHBiPM i powielanie nieprawdziwych (jakoby) informacji. Miałem zmierzać do poróżnienia środowiska hodowców bydła na Podlasiu, co za tym idzie – osłabienia pozycji Związku w kraju, a to z tego powodu, że podejmowałem pozorne próby zwrócenia uwagi na problemy Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka z pominięciem właściwych organów. Sąd Koleżeński uznał mnie za winnego i wykreślił z koła w Wysokiem Mazowieckiem i ze Związku.

        Faszczewski odwołał się:

        - I Sąd Okręgowy w Białymstoku w wyroku z 22 października 2019 r. stwierdził, że nadal pozostaję w organizacji, a moje wykluczenie z PZHBiPM było podjęte niezgodnie ze statutem i w sposób wysoce nieprawidłowy. 5 grudnia wyrok ten się uprawomocnił. Władze PZHBiPM nie odwołały się od tego wyroku. Za to później, uchwałą nr 13/2019 z dnia 27.12.2019 r. na obradach Nadzwyczajnego Walnego Zjazdu Delegatów Podlaskiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka w Białymstoku, głosowano nad moim członkostwem. Podważając decyzję sądu.

        Uchwała w sprawie rozstrzygnięcia członkostwa Faszczewskiego w związku została przegłosowana większością 28:2, nie uznając go za członka PZHBIPM.

        - Prawnicy stwierdzili, że ta uchwała nie ma żadnej podstawy prawnej i mocy prawnej, w sumie nic nie zmienia, bo skoro zgodnie z wyrokiem sądu RP jestem członkiem PZHBIPM, to walne nie może przegłosować, czy jestem członkiem, czy nie, skoro nim jestem. Co innego, gdyby ponownie mnie usunęli, ale tak nie było.

        Faszczewski twierdzi, zależy mu - tak jak 5 lat temu, tak i teraz - na poprawie funkcjonowania Związku.

        - W Federacji jest zrzeszonych 21 związków, nasz i mazowiecki są największe. My nawet chyba jesteśmy najwięksi. Mamy 3.300 deklaracji członkowskich. Dlaczego mamy podporządkowywać się mniejszym? Dlatego też chcemy mieć więcej delegatów. Widzimy też potrzebę zmian w Federacji. Może dlatego jesteśmy niewygodni.

        ak, fot. www.pfhb.pl

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gnojniak. - niezalogowany 2023-09-15 21:07:40

    Z Pokaniewa z braciszkiem w Arimr to kredyty preferyncyjne...i jeszcze blask szkła hahaha

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Typ. - niezalogowany 2023-10-08 13:05:06

    Gostki na foto to już chyba po 0,7 na głowę mieli tacy radośni i czerwoni.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama