Reklama

Spis rolny na półmetku

09/10/2010 14:20
Rzadko przyznają się, że dzierżawią użytki rolne albo pracują poza gospodarstwem rolnym. Właściciele ziemi deklarują jej użytkowanie, chociaż często nie przepracowali w gospodarstwie ani jednej godziny w ciągu roku, a jedyny dochód jaki czerpią z gospodarstwa, pochodzi z dopłat unijnych.
          Powszechny spis rolny, który rozpoczął się 1 września tego roku, jest na półmetku. Do końca października spisane zostaną wszystkie gospodarstwa rolne. Dane uzyskane w trakcie spisu będą wykorzystane wyłącznie do opracowań, analiz i zestawień statystycznych, które pozwolą między innymi planować rolną politykę unijną w najbliższych latach. Są poufne i podlegają szczególnej ochronie, a ponadto objęte są tajemnicą statystyczną. Użytkownicy gospodarstw rolnych obowiązani są do udzielania ścisłych, wyczerpujących i zgodnych z prawdą odpowiedzi na pytania zawarte w formularzu spisu rolnego. Spis realizowany w tym roku przeprowadzany jest wyłącznie przy użyciu formularzy elektronicznych bądź telefonicznie. Rolnicy mogą też spisać się samodzielnie przez Internet.
          Z takiej możliwości na terenie gminy Grodzisk skorzystało do tej pory 19 osób. Pozostałe gospodarstwa spisywane są przez sześciu rachmistrzów wyposażonych w urządzenia hand-held z wgraną aplikacją do rejestrowania danych. - Na półmetku spisu mamy już spisanych 65% gospodarstw - mówi Krzysztof Sawko, lider gminnego biura spisowego. - Spis przebiega sprawnie i rachmistrze nie zgłaszają żadnych większych problemów, poza tymi, dotyczącymi zasięgu, który jest niezbędny do przesłania przeprowadzonych ankiet i zebranych danych.
          - Rolnicy chętnie odpowiadają na pytania. Są poinformowani przez media, które już od kilku miesięcy nagłaśniają obowiązek spisu - mówi Małgorzata Wojtiuk, rachmistrz z Grodziska.
          Inni rachmistrze przyznają, że spore zainteresowanie wzbudza forma przeprowadzania spisu. Rolnicy przyzwyczajeni byli do papierowych formularzy, przy użyciu których odbywały się poprzednie spisy. Niektóre pytania, jak np. te dotyczące ilości zużytego obornika w ciągu całego roku, która musi być podana w kwintalach, śmieszą.
          Większość spisywanych sceptycznie ocenia sens badania. Rzadko przyznają się, że dzierżawią użytki rolne albo pracują poza gospodarstwem rolnym. Właściciele ziemi deklarują jej użytkowanie, chociaż często nie przepracowali w gospodarstwie ani jednej godziny w ciągu roku, a jedyny dochód jaki czerpią z gospodarstwa, pochodzi z dopłat unijnych.

          Sens takiego badania rzeczywiście jest wątpliwy. Byłby większy, gdyby rolnicy spełniali obowiązek, który nakłada na nich ustawa o spisie rolnym – mówić prawdę.

          Anna Wasilczuk, tygodnik Głos Siemiatycz
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama