Zatrudnienie trenera, najlepiej Marcina Stypułkowskiego, oraz próba zmiany miejsca lądowania śmigłowców Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, które nocą lądują na stadionie w Siemiatyczach – takie dwa wnioski przyjęli do realizacji obecni na walnym zebraniu sprawozdawczym siemiatyckiej Cresovii, 9 stycznia, w sali Siemiatyckiego Ośrodka Kultury.
Do tych dwóch wniosków można jeszcze dodać pozyskiwanie sponsorów, bo pieniędzy z miejskiej dotacji, wpływów z biletów i karnetów oraz sprzedaży miejsc reklamowych na stadionie jest za mało, by klub płynnie funkcjonował.
Prezes Mariusz Malewski, w swym sprawozdaniu m.in. mówił: - Obecny zarząd działa od roku. Jednak po kilku miesiącach działalności w klubie zrezygnowało dwóch członków. Po raz kolejny historia rezygnacji z pracy w zarządzie powtarza się. Należałoby zadać sobie pytanie dlaczego tak się dzieje? Gdzie tkwi przyczyna? Zwracam się do członków klubu, by zaproponowali osoby do uzupełnienia składu zarządu, bo obecnie w klubie działają tylko trzy osoby. Taka ilość jest zdecydowanie za mała. Nie mówię o członkach, którzy figurują na papierze, lecz o takich, którzy zaangażują się w pracę (…). Dodam, że funkcjonowanie klubu pozostawia wiele do życzenia. Na pewno są zadowoleni i niezadowoleni z pracy zarządu, ale przypomnę, że zarząd działa społecznie, na rzecz najstarszego klubu w mieście. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do działalności naszego klubu – burmistrzowi Piotrowi Siniakowiczowi, radzie miasta, dyrektorowi MOSiR-u Mariuszowi Pyzowskiemu, dziękuję sponsorom i darczyńcom, zawodnikom, kibicom, pozostałym członkom zarządu, kierownikowi drużyny Wojciechowi Łopaciukowi.
W 2014 r. klub otrzymał 80.000 zł miejskiej dotacji. Za reklamy na stadionie, ze sprzedaży biletów i karnetów, składek członkowskich oraz od sponsorów udało się pozyskać ponad 23.000 zł. Najważniejsze wydatki: delegacje sędziowskie, sprzęt sportowy, wyżywienie podczas meczów wyjazdowych, transport, opłaty PZPN, wynagrodzenie trenera. To koszty istnienia drużyny seniorów. Zespoły młodzieżowe (wyjazdy, trenerzy) opłaca MOSiR. Również MOSiR ponosi koszty przygotowania boiska i utrzymania zaplecza.
Ze spraw poruszanych podczas dyskusji większość wiązała się z finansami, wydatkami. Próbowano szukać minimalizacji wydatków, w tym kar na rzecz Podlaskiego ZPN-u nakładanych na klub za żółte kartki otrzymywane przez piłkarzy. W IV lidze każda trzecia żółta kartka to klubowy wydatek rzędu 100 zł, szósta 200 zł, dziewiąta 300 zł, jedenasta 450 zł. Jeśli w jednym meczu kartki otrzyma pięciu i więcej graczy – 200 zł. To również spore obciążenie finansowe. Padło więc pytanie, czy można ukrócić zachowanie zawodników?
- Znacie państwo poziom sędziowania w naszej lidze, jesteście państwo na meczach, widzicie sytuacje. Czasami jest tak, że kibic na trybunach nie wytrzymuje widząc reakcję sędziego, więc czego można oczekiwać od piłkarzy? Angażujemy się, chcemy wygrywać. Ale są i nerwy, są emocje, stres. To nieodzowny aspekt sportu. Jednak nie zawsze winien jest sędzia, również to nasza wina – wyjaśniał kapitan Wojciech Moczulski.
Warto dodać, że na zebraniu nie było próby uzupełnienia składu zarządu – zarząd nie chciał bowiem wciągać w działalność kogokolwiek na siłę. Nie postawiono przed drużyną wygórowanych celów sportowych.
13 stycznia, trzy dni po zebraniu, prezes Mariusz Malewski złożył rezygnację z funkcji prezesa Cresovii.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz , fot. CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze