Od bieżącego roku szkolnego w dwóch siemiatyckich gimnazjach – publicznym nr 1 przy ul. Świętojańskiej i gminnym przy ul. Kościuszki - funkcjonują dzienniki elektroniczne. Poprzez specjalną stronę internetową, po zalogowaniu się, nauczyciel wpisuje oceny, uwagi, tematy lekcji; rodzic – ma dostęp do informacji o swoim dziecku; podobnie uczeń – ma dostęp do swojego konta. Oczywiście każdy loguje się na innych zasadach i ma inne uprawnienia.
- Na chwilę obecną prowadzimy dwa dzienniki, tak, żeby najpierw się wdrożyć do tego elektronicznego i poznać jego możliwości – mówi nauczycielka z gimnazjum przy Kościuszki. - Elektroniczny czasami mnie irytuje, bo nie znam jeszcze jego wszystkich funkcji, ale ogólnie na razie nie narzekam. Ma wiele przydatnych rzeczy, sam zlicza frekwencje, jest opcja kartki na wywiadówkę dla rodzica, sam robi automatycznie wszelkie zestawienia statystyczne. Minusem, jak dla mnie, jest fakt, że na lekcji nie jestem w stanie wpisać tematu czy ocen, bo zajmuje to bardzo dużo czasu i potem nie ma kiedy prowadzić lekcji, wiec te sprawy załatwiam popołudniami, po zajęciach lekcyjnych. Nie wszyscy moi koledzy czy koleżanki przestawili się na dziennik elektroniczny i potem ja, jako wychowawca, muszę np. wprowadzać do elektronicznego uwagi innych osób, przepisując je z dziennika papierowego.
W podobnym tonie wypowiada się nauczycielka z gimnazjum miejskiego: - Jako rodzic uważam, że jest to super sprawa, jako nauczyciel niekoniecznie. Nauczycielom dodało to trochę pracy, musimy prowadzić dwa dzienniki, nie ma na to czasu w trakcie lekcji, więc robimy to po lekcjach, często dopiero w domu. Może inaczej będzie jak już zostanie tylko jeden dziennik? Zobaczymy. System podkreśla źle wypełnione rubryki, sygnalizuje, że któryś nauczyciel nie wypełnił jakichś informacji w dzienniku mojej klasy. Natomiast dla rodziców to duże ułatwienie. Mogą na bieżąco, każdego dnia sprawdzić, czy dziecko nie wagarowało, jakie oceny dostało. Po najechaniu kursorem na ocenę od razu wyświetla się za co ta ocena jest, czy to kartkówka czy odpowiedź ustna.
Nie nadążają
Ale też jak mówią nauczyciele – nie nadążają wpisywać wszystkich ocen. Poza tym nie wpisują plusów czy minusów za aktywność lub jej brak. Jedna z nauczycielek zwraca też uwagę na różnice między frekwencją wyliczoną przez dziennik, a tą, którą liczy ona sama: - Na razie zauważyłam błąd w jednym miesiącu, zobaczymy co będzie dalej, ale kombinowałam na różne sposoby i w żaden sposób nie wychodzi mi taka liczba, którą oblicza dziennik.
Dyrektorzy są zadowoleni:
- Słyszę na przykład jak moi nauczyciele sami się kontrolują – mówi Janusz Łopuski, dyrektor gimnazjum przy Świętojańskiej. - Koleżanka koleżance zwraca uwagę, że czegoś tam nie uzupełniła w e-dzienniku. Mamy możliwość wglądu czy uzupełniania danych w dzienniku elektronicznym w dowolnym miejscu z dostępem do internetu. To moim zdaniem ułatwia pracę. Nawet w momencie sprawdzania prac – od razu można wpisać je do dziennika. Na pewno trudniej jest w czasie lekcji, kiedy trzeba wpisać oceny czy temat do dwóch dzienników. Ale docelowo mamy mieć jeden, elektroniczny, wtedy będzie łatwiej. Już teraz przed wywiadówką wystarczy kliknąć drukowanie, bez przepisywania ocen i uwag nauczyciel jest gotowy na spotkanie z rodzicem. Poza tym system umożliwia kontakt z dowolnym nauczycielem, do którego można wysłać maila. Na pewno w jakimś stopniu ułatwia to kontakt. Mailowo można na przykład usprawiedliwić dziecku nieobecność.
Kazimierz Gietek, dyrektor gimnazjum gminnego podkreśla zaletę kontroli częstotliwości logowania się rodzica na swoim profilu w dzienniku:
- Pokazuje to jaka jest kontrola nad dzieckiem. Oczywiście nie znaczy to, że teraz już nie będziemy kontaktować się z rodzicami, kiedy pojawią się problemy, wychodząc z założenia, że „rodzic wie, bo się zalogował”, ale daje to nam obraz jak rodzic jest zainteresowany tym, co się z dzieckiem dzieje. A niestety, często słyszymy, że to szkoła jest od wychowania. Nauczyciele owszem skarżą się, że wypełnianie dwóch dzienników zajmuje sporo czasu. Moim zdaniem wystarczy na to 5 minut, ale rozumiem, że te 5 minut w skali całej lekcji to bardzo dużo, poza tym trzeba jeszcze dopilnować uczniów. Mam nadzieję, że będzie prościej, jak będzie tylko jeden dziennik. Na pewno nauczyciele docenią wygodę elektronicznego, kiedy zacznie się wypisywanie świadectw. To bardzo stresujące zajęcie, wymagające skupienia. Nie można się pomylić, druki świadectw traktuje się jak druki ścisłego zarachowania. A w przypadku dziennika elektronicznego wystarczy jedno, dwa kliknięcia i świadectwo wydrukuje się bezbłędnie.
A co na temat dzienników elektronicznych sądzą rodzice?
- Moje dziecko uczy się w Białymstoku. Dzięki temu, że w każdej chwili mogę zajrzeć do dziennika jestem spokojniejszy. No i nie muszę jeździć na wywiadówki, a przynajmniej nie na każdą.
- Doskonała sprawa. Aż szkoda, że w podstawówce nie ma takiego dziennika. Kiedy nie zapytam swoich dzieci jak w szkole, jak oceny, zawsze słyszę „spoko, ok, piątka, czwórka, plusa dostałem”. Zapominają powiedzieć o tych gorszych ocenach.
A uczniowie? Żartują, że „skończą się stare dobre czasy, kiedy drżącą ręką, w ubikacji, dopisywało się oceny w wykradzionym dzienniku”. Stworzyli już kilka instrukcji na temat tego, jak „oszukać rodziców pokazując oceny na e-dzienniku”. Chociaż jak się okazuje jest to tymczasowa zmiana, która znika po odświeżeniu ekranu. Administratorzy e-dzienników zapewniają zaś, że strony są nie do zhakowania, dane przechowywane są na kilku serwerach, zabezpieczone niczym banki.
Podsumowując można zacytować jedną z nauczycielek:
- Obawiam się tylko jednego. Że e-dziennik zupełnie wyeliminuje bezpośredni kontakt nauczyciel - rodzic. Już teraz na wywiadówki przychodzi niewielu rodziców, teraz będą myśleli, że w ogóle nie trzeba przychodzić, że jak ocena czy uwaga jest w dzienniku elektronicznym, to już niczego ciekawego wychowawca nie przekaże.
Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. AK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze