Opozycyjni radni powiatowi zarzucają staroście, że niepotrzebnie zamierza zatrudnić asystenta. On twierdzi, że jest potrzebny, by usprawnić pracę. „To jest brak szacunku do pieniędzy naszych mieszkańców i marnowanie pieniędzy” - tak w kuluarach komentowali radni opozycji zamiar utworzenia przez Mikołaja Mantura nowego stanowiska asystenta. Zdaniem części radnych jest to niepotrzebny etat, a pieniądze, które są wydawane na wynagrodzenie dla asystenta można byłoby znacznie lepiej wykorzystać.
Zdaniem starosty, przy coraz większej ilości obowiązków, które na nim i zarządzie powiatu spoczywają taka osoba będzie przydatna. Nad decyzją o utworzeniu stanowiska asystenta starosty dość długo debatowali radni podczas sesji 21 października. - Według mojej wiedzy w żadnym z powiatów w naszym województwie nie istnieje specjalny etat asystenta starosty - mówił radny Marek Bobel. - W sytuacji, w której brakuje pieniędzy na fatalne drogi w powiecie, pracownicy SP ZOZ otrzymują wynagrodzenie w ratach, w momencie kiedy nadchodzi nowa fala kryzysu gospodarczego tworzenie nowego stanowiska pracy jest postępowaniem nieprzyzwoitym. Wzywam radnych do podjęcia rozważnej i przemyślanej decyzji. - Jest pan w błędzie panie radny, gdyż w uchwale jest też wykreślenie stanowiska naczelnika wydziału organizacyjnego. Na komisjach mówiłem żartobliwie, że poprzedni starosta miał swojego asystenta za ponad 4 tys. zł miesięcznie, był to naczelnik wydziału organizacyjnego - odpowiadał starosta Mikołaj Mantur. - Ja to stanowisko zlikwidowałem, ale zadań nie ubyło. Obowiązki tymczasowo były powierzone sekretarzowi, któremu nie zwiększyłem z tego tytułu gaży. Więc jest różnica, czy jest naczelnik za ponad 4 tys. zł brutto, czy asystent za około 1.600 zł brutto. Nie będzie to mój prywatny asystent, ale pracownik, który będzie obsługiwał pracę całego zarządu powiatu. - Kolega starosta dał przydomek asystenta mojemu dawnemu naczelnikowi Stanisławowi Twarowskiemu. Może i był, ale obecny starosta też ma wielu asystentów i być może różnych zauszników - mówił radny Jan Zalewski. - Pan Twarowski nie był przeze mnie zatrudniany. Pełnił nie tylko funkcję naczelnika wydziału organizacyjnego, ale również powiatowego rzecznika praw konsumentów. Swoją pracę wykonywał bardzo dobrze. Jest to sprawa starosty, czy nie będzie naczelnika, a będzie asystent.
Leżanka dla wice - Patrząc na schemat organizacyjny w starostwie, to nie wiem za co niektórzy biorą tak duże wynagrodzenie. Mowa tutaj na przykład o wicestaroście. Patrząc na zaproponowany zakres obowiązków, to niewygodnie będzie mu spać w fotelu, więc może jakąś leżaneczkę podrzucimy mu do gabinetu - mówi radny Ryszard Pierlejewski. - Gdyby sensownie i mądrze podzielić pracę na stanowiska starosty, wicestarosty i sekretarza, to tworzenie stanowiska asystenta byłoby zupełnie niepotrzebne. Zaoszczędziliśmy pieniądze na różne inne konkretne cele. - Odnosząc się do wypowiedzi radnego Pierlejewskiego. Chcę poinformować, że oprócz nadzorowania niektórych wydziałów w starostwie to pod moją opieką jest też kilka innych jednostek pedagogicznych i oświatowych podlegających pod starostwo - tłumaczył wicestarosta Zenon Sielewonowski. - Jeszcze raz podkreślę, że zatrudnienie asystenta nie będzie wiązało się z tworzeniem nowego etatu. Po prostu miejsce dawnego naczelnika zajmie nowy pracownik, asystent o dużo mniejszym uposażeniu finansowym - mówił przed głosowaniem starosta Mantur. - Słowa o marnowaniu publicznych pieniędzy są nietrafione i niezasadne. Ostatecznie radni koalicji 11 głosami za, 3 przeciw i 2 wstrzymującymi się przegłosowali zmianę schematu organizacyjnego starostwa, a tym samym utworzenie stanowiska asystenta starosty.
Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. MM
Komentarze