Reklama

Siemiatycze - Samochód z komisu

02/12/2012 17:35

Siemiatycki rynek samochodów uznawany jest za korzystny dla sprzedawców - kilka komisów, mnóstwo ogłoszeń, sprowadzanie ich z Belgii. Bywa, że w jednej rodzinie jest po kilka aut. Czy sprzedaż samochodów pokrywa się z tendencją ogólnokrajową - spadku sprzedaży z powodu kryzysu?

Klient chce się targować

Antoni Małyszczuk posiada komis w Siemiatyczach prawie 10 lat. Zna się na samochodach, to również jego pasja. Często sam sprowadza je z Zachodu. Mówi, że siemiatyckim rynkiem samochodów rządzą dwa prawa - marki niemieckie oraz przedział cenowy do 10 - 15 tysięcy zł. Jednak najwięcej klientów pyta o modele za kilka tysięcy zł. Ale jak sprzedaż?

Reklama

- Odnotowuję mały spadek - o jakieś dziesięć procent. Ale porównując dzisiejszą sprzedaż z tą sprzed dziesięciu lat, to sprzedaję o jedną trzecią mniej samochodów. Przyczyna - kasa, a raczej jej coraz mniej, bo są coraz wyższe koszty życia. Podsumowując - mimo że kierowców przybywa, bo młodzi zdobywają prawa jazdy, to sprzedaż spada - mówi.

Jednak struktura zapotrzebowania na konkretne auta na lokalnym rynku jest podobna jak w kraju.

- Najlepiej schodzą volkswageny, w tym passaty i golfy, poza tym ople i audi. To chyba szybko nie zmieni się - wymienia.

Reklama

Mimo to, że sprzedaż spada, ludzie wolą płacić gotówką. Rzadko decydują się na kredyty dostępne w ofertach komisów, jak również sprzedaż ratalną.

- Naliczana jest czasami spora prowizja od tych kredytów i rat, tak więc klient w efekcie zapłaci dużo więcej. Ale stosujemy jeszcze jedną możliwość, co zdecydowanie zachęca ludzi. To zostawienie swojego auta u nas w ramach rozliczenia. Klient płaci jakąś część wartości samochodu i zostawia u nas swoje dotychczasowe auto. Bierzemy samochody o wartości do tysiąca zł - wyjaśnia Antoni Małyszczuk.

Reklama

Łatwiej kupić czy sprzedać?

- Zdecydowanie kupić. Rynek jest nasycony samochodami - mówi.

Jaki jest dzisiejszy klient?

- Szuka taniego i dobrego towaru. Chce się targować. Często wie, czego chce.

Zastój

Dariusz Sidorczuk, właściciel firmy "Dalmar" - komisu samochodowego w Siemiatyczach potwierdza te opinie.

- Jest spory zastój w naszej branży. W porównaniu z latami ubiegłymi sprzedaje się zdecydowanie mniej samochodów. To efekt kryzysu. Tak samo jest na Zachodzie - coraz mniej dobrych samochodów używanych. Tam też kupuje się coraz mniej nowych aut, więc mniej jest do sprzedania używanych. Koło się zamyka - mówi.

Reklama

Przyznaje też, że mimo kryzysu nadal najpopularniejsze są marki niemieckie: fordy, volkswageny, audi, ople. A najpopularniejszy przedział cenowy?

- Do 10 tysięcy zł. Potem znaczna przerwa i auta za około 20 i więcej tysięcy zł. Ale tych drugich klientów jest zdecydowanie mniej - wyjaśnia Dariusz Sidorczuk.

Ostatnio też więcej klientów decyduje się na zakupy na raty - za pośrednictwem banków.

Klienci na jakość

Michał Kalinowski z Sarnak, handlujący sprowadzanymi autami z Zachodu i Skandynawii mówi, że zbytnio nie odczuwa spadku zainteresowania używanymi autami. Dlatego, że nie prowadzi komisu i nie decyduje się na szeroką ofertę stosowaną przez komisy, lecz stawia na jakość.

Reklama

- Najczęściej spotykam się z klientami szukającymi aut za kilka tysięcy zł. Takie czasy. Ale jest też grupa klientów szukająca aut dobrych, sprawdzonych i nie najtańszych. I takie auta sprowadzam, a na zbyt raczej nie narzekam. Oczywiście nie sprzedają ich tyle, ile kilka lat temu, ale jeszcze nie jest najgorzej. Średnio to 50 aut rocznie. Królują marki niemieckie - volkswageny, audi, ople. Auta skandynawskie są nieco inaczej wykonane - lepiej zabezpieczane przed korozją itp. Wyszukuję więc auta lekko uszkodzone, ale najważniejszy jest silnik. On nie może być uszkodzony. Cena u mnie za takie auto nie jest najniższa, ale to moja strategia. Auta są bardzo dobre, zadbane, długo posłużą. Nie ukrywam - przez to, że nie są najtańsze, stoją dłużej, ale zawsze je sprzedam - mówi.

Gotówka?

Reklama

- Wyłącznie. Może ze dwa razy skusiłem się na raty. Zniechęcam klientów do tego. W sumie zapłaci dużo więcej. Lepiej wziąć kredyt w banku, gdzie ma się swój rachunek. Zamiana - sporadycznie.

Czy będzie spadek?

Sprzedaż nowych aut spada. Według Instytutu Badań Rynku Samochodowego "Samar" w październiku w województwie podlaskim zarejestrowano 323 nowe auta. W porównaniu z analogicznym okresem w ubiegłym roku jest spadek o ok. 11%. W tym roku zaś tych pojazdów przybyło w województwie 3.750. W 2011 r. w tym okresie zarejestrowano ich ok. 4% więcej. Najpopularniejsze nowe marki na Podlasiu - skoda (octavia), toyota (yaris), opel (astra), kia, fiat, volkswagen.

Reklama

Wydział komunikacji i drogownictwa w siemiatyckim starostwie ma obecnie zarejestrowanych ok. 43.000 pojazdów, w tym traktory, przyczepy, motory.

- Podobny poziom utrzymuje się od lat - podkreśla naczelnik wydziału Mariusz Żebrowski.

Do tej pory w tym roku wydział zarejestrował ok. 2.500 aut, zaś w ubiegłym roku ok. 2.800. Czy będzie spadek?

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama