Reklama

Siemiatycze - Pretensje o przecieki

31/07/2012 23:47
Na ostatniej sesji rady miasta, która odbyła się już w sezonie wakacyjnym, w pytaniach i interpelacjach głos zabrał radny Jerzy Korowicki:

          - Mam tu przed sobą Kurier Podlaski, nasz siemiatycki. Czytamy w nim: „Rada miasta odwoła skarbnika”. Panie burmistrzu proszę powiedzieć – czy my już odwołaliśmy panią skarbnik? Za nas chyba Głos Siemiatycz decyduje. Szlag mnie trafia jak czytam plotki. A na poprzedniej sesji pan burmistrz stwierdził, że ja zajmuję się plotkami. No tak, zajmuję się, tylko że te moje plotki się sprawdzają. Kiedy mówiłem, że konkurs na dyrektora był przybity, ustalony, to twierdzono, że to plotki. Dziś się dowiadujemy, że jest nowy dyrektor. Również z plotek wiadomo, a właściwie nie z plotek, bo to gazeta puściła informacje w eter, że burmistrz się przymierza do zmiany skarbnika. Zwracam się do was radni. Pamiętacie rotę ślubowania jakie składaliśmy? Przypominam, że zobowiązuje nas ono do działania w imieniu mieszkańców. Czy ta pani to nie jest mieszkańcem miasta? Czy pani Kasia, która odeszła, też bez naszej wiedzy, nie jest naszym mieszkańcem? Mam do pana burmistrza wielką pretensję, że w ten sposób załatwia sprawę. Takimi opiniami, które poszły w eter, krzywdzi się tych ludzi. To jest poniżenie godności. I ta pani, i tamta pani, i inne, które zostały odwołane pracowały wiele lat. (...) Skąd oni to wiedzą? (dziennikarze - przyp. red.) Kto takie informacje roznosi? I to najczęściej są informacje, które potem się sprawdzają. Np. informacja o odwołaniu pani dyrektor przedszkola, też się sprawdziła, to znaczy że bardzo często są dobrze zorientowani. Prośbę mam taką, by kiedy zamierza pan kogoś zwolnić, proszę pójść do tej osoby i powiedzieć jej to prosto w oczy, a nie jakimiś innymi pracownikami się wysługiwać. Bo to najbardziej boli, że załatwia pan to gdzieś poza plecami osób zainteresowanych. Może ma pan jakąś listę dalszych zwolnień. Proszę nas o tym informować.
          Cała ta wypowiedź była mało spójna i logiczna. Coś zostało powiedziane, a chwilę później z ust tej samej osoby padało zupełne zaprzeczenie. Zmiana stanowiska nazywana odwołaniem, informacja plotką i odwrotnie. Skomentowałabym te wypowiedzi jednym zdaniem: mieć pretensje w sumie nie wiadomo do kogo o to, że dziennikarz coś wie, albo o to, że ktoś inny wygrał konkurs na stanowisko dyrektora, to tak jakby mieć pretensje do garbatego, że ma dzieci proste.
          Burmistrz, Piotr Siniakowicz wyjaśniał:
          - Proszę dokładnie przeczytać ten artykuł, bo jest tam też napisane, że ja się nie wypowiedziałem na temat odwoływania pani skarbnik. Poza tym konieczne jest tu sprostowanie. Kiedy pani Nazarewicz była odwoływana odbyliśmy całkiem długą rozmowę. A pani Kasia (Katarzyna Andruszkiewicz, dotychczas obsługiwała radę miasta – przyp. red.) nie została odwołana, tylko przeniesiona na inne stanowisko. Polityka kadrowa jest jaka jest. Ja za nią odpowiadam.
          Dziwiąc się wypowiedzi radnego głos zabrała przewodnicząca rady, Agnieszka Sitarska: - Kolejną kadencję jestem radną, ale nigdy nie słyszałam, by burmistrz konsultował z radnymi jakiekolwiek sprawy przesunięć kadrowych, zwolnień czy konkursów. To są pracownicy burmistrza, a nie nasi. To on jest kierownikiem jednostki i to on decyduje.

          Ewa Magdalena Iwaniak, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. emi
        
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama