W ubiegłym tygodniu oddano do użytku dwa place zabaw: przy Szkole Podstawowej nr 1 przy ul. Ogrodowej i przy Zespole Szkół z Oddziałami Integracyjnymi im. Jana Pawła II przy ul. Andersa. Place zabaw wykonano w ramach realizacji rządowego programu „Radosna Szkoła”.
W 2010 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej uruchomiło program, którego celem jest materialna pomoc gminom i szkołom w budowie szkolnych placów zabaw, a który przewiduje wykonanie ok. 14.000 przyszkolnych placów zabaw do 2014 r. Siemiatycze otrzymały dofinansowanie w wysokości 151.330 zł, a całkowity koszt budowy dwóch placów to 333.000 zł. Jeszcze przed 10 listopada zgłosił się do nas Czytelnik, którego kilkuletnie dziecko korzystało z nowego placu zabaw przy Andersa, (a właściwie przy ul. Kościelnej, bowiem plac powstał na nowej, przekazanej szkole działce od strony osiedla) zanim ten został oddany do użytku. Czytelnik skarżył się, że sprzęt jest niedokładnie zamocowany, że wokół placu jest pełno piachu. Okazało się, że korzystali z placu zabaw „nielegalnie”, bowiem w czasie, kiedy dziecko bawiło się na huśtawkach, plac zabaw był jeszcze placem budowy. Można powiedzieć, że na rodzicu spoczywa odpowiedzialność za dziecko i to rodzic był nieodpowiedzialny wprowadzając dziecko na taki plac. Rodzica usprawiedliwia jednak fakt, że plac budowy nie był w żaden sposób zabezpieczony, nie widać też było żadnej tabliczki, że jest to budowa. Widnieje za to tabliczka, że jest to nowy plac zabaw, że powstał w ramach realizacji projektu, itd. Nie każdy też musi do końca wiedzieć, jak w efekcie końcowym plac powinien wyglądać. Burmistrz, którego poprosiliśmy o komentarz zapewnił, że wobec wykonawcy zostały wyciągnięte konsekwencje: - Bo to na wykonawcy spoczywa obowiązek zabezpieczenia placu budowy. Jestem jednak zdziwiony, jak można nie zauważyć, że plac zabaw jest w budowie, skoro większość urządzeń jest jeszcze zafoliowana lub ograniczona taśmą zabezpieczającą, a codziennie jest ekipa, która wykonuje prace. Zabawki są bezpiecznie umocowane, wszystkie mają wymagane atesty i aktualne normy. Piach był nawieziony, ponieważ stanowił podbudowę placu zabaw, wcześniej w tym miejscu były nieużytki. Prace związane z budową placu zabaw w praktyce nie różnią się niczym od budowy np. chodnika - nawożony był piasek i żwir, wyrównany, zagęszczony, a w nim zamocowane zostały urządzenia i na tym podłożu ułożona została specjalna piankowa wykładzina, o kilkudziesięciocentymetrowej grubości, zabezpieczająca dzieci w razie upadku. Musimy jednak pamiętać, że tak, jak nawet najlepsza szkoła nie zastąpi rodziców w wychowaniu dziecka, tak plac zabaw ze wszystkimi certyfikatami i grubymi piankami nie zastąpi czujnego oka rodzica z wyobraźnią. Trzeba pamiętać o własnej odpowiedzialności, a nie bezgranicznie ufać certyfikatom. Dookoła placu mają być też nasadzenia roślinne i trawa. Wynegocjowaliśmy, że zamiast wsiewanej, ma być wyłożona trawa z rolki. Nieopodal placu zabaw jest stare boisko. Stoją na nim dwie bramki. Jedna jest w miarę solidnie umocowana w ziemi, druga, pełnowymiarowa, dosłownie „przewraca się” po boisku. W zależności od siły dzieci, przenoszona jest z miejsca na miejsce. I pomimo głośnej ostatnio w mediach śmierci ośmiolatki, przygniecionej taką właśnie bramką, do tej pory nikt z rodziców, dyrekcji szkoły ani władz tym faktem się nie zaniepokoił. Powiedzieliśmy o tym burmistrzowi: - Jeszcze tego samego dnia bramki stanowiące niebezpieczeństwo zostały usunięte. Całe szczęście, że przez te kilka lat, przez które bramki stały na boisku nie wydarzyło się żadne nieszczęście – powiedział nam dzień później Siniakowicz. - Uczulę dyrektorów szkół i przedszkoli, by zwracali na takie starocie uwagę.
Anna Kondraciuk, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. AK
Komentarze