Przedsiębiorstwo Komunalne w Siemiatyczach w najbliższych dniach zamierza rozwiązać umowę z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Białymstoku na dofinansowanie realizowanej już inwestycji pod nazwą „Zapewnienie prawidłowej gospodarki wodno - ściekowej w Siemiatyczach”. Tym samym spółka zrezygnuje z milionowych unijnych dotacji no to zadanie.
Pieniądze miały pochodzić z ministerialnego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Cała inwestycja miała kosztować około 64,3 miliony zł i jej celem było wybudowanie 28 kilometrów kanalizacji sanitarnej, budowa lub modernizacja około blisko 10 kilometrów wodociągu. - Jeżeli nawet zrezygnujemy z tej dotacji z POIiŚ, to zapisane inwestycje będą realizowane. Większość inwestycji wykonamy środkami własnymi spółki, niezbędne mogą okazać się kredyty (preferencyjne lub komercyjne). W tym roku realizujemy inwestycje na ulicach „leśnych” za około 3,4 mln zł - mówi Janusz Żoch, prezes PK Siemiatycze. - Nie ma żadnego zagrożenia dla ukończenia budowy kanalizacji w ulicach: Świerkowa, Sosnowa, Akacjowa, Lipowa, Leśna, Brzozowa, Klonowa, Wierzbowa, Krzywa, Górna. W przyszłym tygodniu zostanie rozstrzygnięty przetarg na budowę kanalizacji w kolejnych ulicach: Asnyka, Prusa, Słowackiego i części ul. Sportowej oraz wodociągu w ul. Nadrzecznej o znacznie mniejszym zakresie prac, a więc dużo niższej cenie. Budowa kanalizacji jest prowadzona zgodnie z harmonogramem. Przyjmujemy na bieżąco wnioski od mieszkańców, by wraz z odbiorem ostatecznym robót przystąpić do ich niezwłocznego przyłączenia do sieci. W roku 2013 będziemy budować w ulicach Kosynierów, Fieldorfa, Brzóski etc. i w najbardziej oczekiwanym rejonie - Ogrodowa, Jabłoniowa, Jabłonowskiej i przyległych, by sprostać zapisom Krajowego Programu Oczyszczania Ścieków Komunalnych. W czerwcu bieżącego roku przyłączymy mieszkańców ulicy Żeromskiego z dofinansowaniem przyłączy w wysokości 45% z NFOŚ. Formalności po stronie mieszkańców ograniczą się do podpisanie protokołu „dobrze zrobionej roboty” przez wykonawcę - mniej formalności i biurokracji, więcej działania. - Kiedy będzie kanalizacja w ulicach: Świętojańska, Fabryczna, Polna, Kościuszki, Konopnickiej, Kraszewskiego, Armii Krajowej, Gilewskiego? Co z inwestycją na Łojkach i Walendziukach? - No właśnie, te ulice nie mają jeszcze projektów budowlanych i stanowią poważne zagrożenie realizacji projektu. Nie jesteśmy w stanie wykonać wszystkiego w terminie do 30 czerwca 2015 roku wraz z rozliczeniem finansowym projektu. Będziemy w pierwszej kolejności opracowywać dokumentację projektową, ale na zasadzie konsultacji z mieszkańcami, by uniknąć kłopotów jakie mamy na ulicach „leśnych”. Wówczas, na etapie projektowania nikt ich nie pytał, gdzie mają szambo i jak najprościej, bezkolizyjnie dokonać podłączenia. Chcemy tego uniknąć. Robimy to przecież dla mieszkańców, to nasi klienci. Ulica 11 Listopada może się wydłużyć w realizacji na rok 2015. Być może sieć kanalizacyjna będzie projektowana przez działki prywatne, o ile właściciele wyrażą na to zgodę, po stronie wschodniej i zachodniej ulicy, bo na dzień dzisiejszy małe jest prawdopodobieństwo, że będziemy mogli umieścić sieci w ulicy. Wiadomo droga krajowa, nowe asfalty i chodniki, a dodatkowo gęsta sieć uzbrojenia: kable telefoniczne, gaz, woda i ograniczony pas drogowy, tam jest bardzo ciasno. - Pozostaniemy więc z odorem unoszącym się z oczyszczalni. - Monitorujemy sytuację na bieżąco - raz wygrywamy, raz przegrywamy. Satysfakcja jest, gdy o oczyszczalni mieszkańcy zapominają i do takiej sytuacji dążymy. Uciążliwość odorowa jest już znacznie mniejsza niż w latach ubiegłych. Oczyszczalnia to strategiczny punkt naszych działań. - Z jakich powodów rezygnujecie z milionów złotych? - Są dwa główne powody. Po pierwsze nie jesteśmy w stanie dotrzymać terminów zapisanych w umowie z WFOŚiGW. Całość zadania musielibyśmy rozliczyć do 30 czerwca 2015 roku. Dwa lata na liście rezerwowej zrobiło swoje, czas na realizację się skurczył. Pierwotnie realizacja projektu miała trwać 5-6 lat, rzeczywistość zweryfikowała ten czas do 3 lat. Jednak znacznie ważniejsza rzecz to efekt ekologiczny mierzony ilością osób, przyłączonych do kanalizacji i zakres rzeczowy projektu. Otóż studium wykonalności inwestycji wykonane przez miasto Siemiatycze w roku 2009 zakładało przyłączenie 5.229 mieszkańców. W trakcie realizacji inwestycji okazało się, że liczba ta jest mocno przesadzona. Na kwiecień tego roku przy wszystkich ulicach, w których miała być budowana kanalizacja sanitarna zameldowanych jest 3.085 osób. Brakuje nam ponad 2 tys. osób do uzyskania zamierzonego efektu ekologicznego. Dlatego też przyłączenie ponad 5 tys. mieszkańców do 2015 roku jest niemożliwe. Zakres rzeczowy nie przewiduje wymiany wodociągu w ulicy 11 Listopada, a są to 3 km newralgicznego odcinka modernizowanej sieci. Oznacza to w praktyce, że możemy zrealizować o 3 km mniej niż określono w projekcie. Gdybyśmy zrealizowali tą inwestycję wykorzystując unijną dotację i nie dotrzymali warunków, to czekałaby nas kary finansowe. W sytuacji nieosiągnięcia zakładanego efektu ekologicznego, beneficjent jest zobowiązany do zwrotu całości dofinansowania wraz z odsetkami. - Czyli ubiegając się w 2009 roku o pieniądze i podpisując kilka miesięcy temu umowę nikt nie czytał szczegółowych warunków otrzymania dotacji z WFOŚiGW? - Dobre pytanie, dokładnie wniosek złożono w roku 2009 i uzyskał pozytywną ocenę formalną i merytoryczną w styczniu 2010 roku. Nic nie wskazywało na jakiekolwiek błędy, niektórzy tylko mieli wątpliwość co do wielkości zadania. W 2011 roku powtórnie analizowano wszystkie warunki projektu, ale pod kątem następstw realizacji tego olbrzymiego zadania jak na siemiatyckie warunki i wpływu na ceny wody i ścieków - wielokrotnie o tym mówiłem. Natomiast ani ja, ani osoby pracujące przy tym projekcie po przekazaniu go do realizacji przez poprzedniego burmistrza Siemiatycz w 2009 roku, nie poddawały w wątpliwość zapisów studium wykonalności, wykonanego przez instytucję zaufania publicznego, czyli miasto. Studium jest podstawowym dokumentem do złożenia wniosku i realizacji inwestycji, co więcej wniosek musi być spójny ze studium wykonalności. - W związku z rozwiązaniem umowy będą kary dla spółki? - Na tym etapie nie. - Jest Pan w pełni przekonany, że rezygnacja z dotacji to na pewno dobry krok dla spółki i miasta? - To bardzo trudna decyzja. Muszę ją podjąć osobiście. Nikt inny tylko ja odpowiadam za prawidłową realizację projektu – takie są zapisy i warunki projektu POIiŚ. Będę przekonywał do słuszności tej decyzji burmistrza i radnych w pierwszej kolejności. Tu nie ma miejsca na politykę, to są twarde reguły odpowiedzialności za spółkę i realne zagrożenia. Jestem pewny, że to dobry krok w uwarunkowaniach, w których jesteśmy i jedynie rozsądny. Tkwienie w iluzji, że uda się nam zrealizować „niewykonalne” jest czarowaniem rzeczywistości. Nie podejmowałbym tego kroku nie mając przekonania, że jest to także korzystne, w perspektywie czasu, dla mieszkańców, a jeżeli dla nich, to w konsekwencji i dla samego miasta. Zapewniam, że w 2015 roku będziemy w innej rzeczywistości, 92% mieszkańców będzie miało dostęp do sieci kanalizacyjnej i 99% do sieci wodociągowej, w dodatku cena wody i ścieków będzie zdecydowanie niższa niż zakładana w studium wykonalności. Udowodnić to mogę jedynie spotykając się z Panem 30 grudnia 2015 roku przy następnej wypowiedzi na temat gospodarki wodno-ściekowej i porównując ceny z tego okresu z zapisami studium. Dzięki tej trudnej i odpowiedzialnej decyzji więcej wszyscy zyskamy niż stracimy.
Jak udało się nam dowiedzieć, podczas piątkowego nieformalnego spotkania radnych miejskich z burmistrzem i prezesem spółki, rajcy jednogłośnie poprali decyzję prezesa PK i burmistrza o rezygnacji z 27 milionów unijnej dotacji z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Czy ta decyzja jest w 100% słuszna, okaże się na przestrzeni kilku najbliższych lat.
Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz
Komentarze