Kilkudziesięciu pracowników Przedsiębiorstwa Drogowo - Mostowego z Siemiatycz, które na co dzień zajmowało się budową i remontem dróg otrzymało wypowiedzenia z pracy. Tylko do końca kwietnia mają zapewnioną pracę. Później idą na zieloną trawkę.
Już w ubiegłym roku wszystko wskazywało na to, że państwowa spółka chyli się ku upadkowi. Doszło do zmiany prezesa spółki, Mirosława Krzewickiego zastąpił Tadeusz Kowalczyk z Mińska Mazowieckiego. Jednak finanse przedsiębiorstwa są w coraz gorszym stanie. Brakuje pieniędzy na ZUS, podatki, zakup materiałów itd. Dlatego zarządca podjął decyzję o wręczeniu wypowiedzeń z pracy. Załoga jest załamana, gdyż w Siemiatyczach nie jest łatwo znaleźć nowe miejsce pracy. Tym bardziej teraz, gdy wszyscy mówią o kryzysie, a firmy redukują etaty. Niektórzy w siemiatyckim zakładzie przepracowali kilkadziesiąt lat. Teraz niekiedy ze łzą w oku będą musieli pożegnać się z jak to mówią „ich kochaną firmą i asfaltownią”. W ubiegłym tygodniu do PDM przyjechał negocjator, by wywalczyć dla zwalnianych pracowników wyższe odprawy.
Już w listopadzie ubiegłego roku spółka rozpoczęła wyprzedaż majątku, maszyn, samochodów itd. Teraz prawdopodobnie pójdą pod młotek kolejne urządzenia, budynki i place. W biurze firmy ma zostać zaledwie kilka osób, które mają pilnować majątku i dopilnować ostatecznych rozliczeń finansowych i w dokumentacji.
Ministerstwo Skarbu Państwa próbowało w listopadzie ponownie sprzedać akcje PDM Siemiatycze, ale żaden podmiot nie zgłosił chęci nabycia firmy. Być może powodem tego był fakt, że spółka generowała poważne straty finansowe. Tylko za 2011 rok strata wyniosła blisko 1,5 miliona złotych. Prawdopodobnie podobny wynik jest za 2012 rok. Dlatego minister podjął decyzję o postawienie spółki w stan likwidacji.
Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze