Jeszcze nie tak dawno obaj pod jednym szyldem wyborczym „Czas na zmiany”. Mowa o radnym Eugeniuszu Mudlu i burmistrzu Piotrze Siniakowiczu. Od pewnego czasu widać, że poglądy obu panów na rozmaite miejskie sprawy znacznie się różnią. Podczas ostatniej sesji rady miasta pomiędzy radnym i włodarzem doszło do poważnej wymiany zdań. Kiedy emocje sesyjne opadły, przyszedł czas na rozmowę z wiceprzewodniczącym rady miasta.
- Od ponad roku dojrzewała we mnie decyzja, by wreszcie głośno powiedzieć nie dla takiego sprawowania władzy. Od dawna przychodzą do mnie mieszkańcy i mówią, że nie jest w mieście tak, jak powinno być - mówi radny Eugeniusz Mudel. - Początkowo broniłem burmistrza, brałem ludzi w samochód i obwoziłem po mieście pokazując co się zmieniło przez dwa lata. Jednak to jest zbyt mało, gdyż oczekiwania mieszkańców i nadzieje, które burmistrz rozbudził w kampanii wyborczej są zdecydowanie większe. Patrząc na budżet miasta, to z samych dochodów zdecydowanie za mało wydajemy na inwestycje. Oczywiście posiłkujemy się pożyczkami i kredytami, za które i tak my zapłacimy. Prawda jest taka, że zadłużenie miasta wzrasta. Powiem wprost, nasze pieniądze budżetowe głównie przejada różnego szczebla administracja, która rozbudowana jest do granic możliwości.
- Czyli główny zarzut to mała ilość inwestycji?
- Oczywiście, że tak. Zbyt mało pieniędzy na ten cel z samego budżetu miasta. Nie wspomnę już o pieniądzach unijnych, które pozyskało samo miasto. Proszę popatrzeć na główne inwestycje miasta: skatepark, przedszkole na ulicy Ogrodowej, ulica Spacerowa, teraz plaża nad dużym zalewem to są inwestycje za nasze budżetowe pieniądze. Praktycznie bez żadnego wsparcia z zewnątrz. Nie może być tak, że pytam jakie inwestycje wykonało miasto i jakie pieniądze z zewnątrz pozyskało, a burmistrz odpisuje mi chwaląc się w głównej mierze osiągnięciami przedsiębiorstwa komunalnego. Słowa uznania dla prezesa spółki PK, ale są to inwestycje oparte o budżet firmy, a nie są to inwestycje ujęte w załączniku inwestycyjnym budżetu miasta.
- To jedyny temat niezgodności poglądów?
- Różnic jest wiele. Inna sprawa to kontrola w bibliotece. Komisja rewizyjna wykazała wiele niedociągnięć. I co dalej? Uważam, że nic z tego nie wynikło. Burmistrz wysłał tylko pisemko do dyrektorki, żeby się ustosunkowała do protokołu z kontroli, a powinny być podjęte konkretne decyzje personalne. Na przykład kto poniósł karę za to, że część księgozbioru zgromadzonego w piwnicy biblioteki została zniszczona, gdyż został on zalany przez wodę?
- Jest pan zadowolony z efektów pracy nowej skarbnik miasta?
- Nie widzę żadnej znaczącej zmiany w zarządzaniu miejską kasą. Nie rozumiem z jakich powodów po kilku miesiącach pracy burmistrz znacznie podniósł wynagrodzenie dla skarbniczki i dodatkowo wyremontował gabinet wraz z całą wymianą mebli. Byłem tam wcześniej i pomieszczenie oraz wyposażenie było w naprawdę dobrym stanie. Skoro w czasie kryzysu nie mamy zbyt wiele pieniędzy, to nie można nimi szastać od tak sobie. Niech skarbnik wykaże się czymś znaczącym, znajdzie w naszym budżecie rezerwy i znaczne oszczędności, które można by przekazać na inwestycje, a nie premia od tak właśnie z naszych podatków.
- Hasło „Czas na zmiany” nie jest realizowane przez burmistrza?
- W jakimś tam stopniu jest, ale moim zdaniem nie są to zmiany, które w znaczący sposób popychają miasto do przodu - dając powody do inwestowania dla przedsiębiorców, a dla młodych do pozostania tutaj na dłużej. Wiele osób, w rozmowach ze mną podkreśla, że głosowali na burmistrza, ale oczekiwali zupełnie czegoś innego niż faktycznie jest prezentowane.
- Zmiany personalne w samym urzędzie miasta miały być głębsze?
- Tak deklarował burmistrz podczas kampanii i po objęciu stanowiska. Ustalenia wewnętrzne były, ale można rzec, iż praktycznie legły w gruzach. Niestety głównie windowane są wynagrodzenia i wypłacane nagrody.
- Widać, że jest pan rozgoryczony działalnością burmistrza.
- Jestem bardzo zawiedziony. Tak szczerze mówiąc to chyba nie wierzę, że coś się jeszcze zmieni.
- A to początek jakiejś kampanii wyborczej?
- Nic bardziej mylnego. To jest protest przeciwko takiemu zarządzaniu naszym miastem. Idziemy w złym kierunku, gdyż takie miasta lub niewiele większe idą w rozwój gospodarczy, a my? Wystarczy popatrzeć jak wiele lokali jest pustych i jak nie dojdzie do zmian w sposobie myślenia władzy i konkretnych działań, to będzie to miasto emerytów i rencistów. Uchwaliliśmy plan zagospodarowania przestrzennego pod inwestycje na ulicy Kościuszki i dalej cisza. Praktycznie nikt tych terenów nie promuje na zewnątrz. Na stronie urzędu miasta nie można znaleźć widocznej informacji, że tereny z takim przeznaczeniem nasze miasto posiada. Gdyby nawet pojawił się jakiś inwestor, to tak naprawdę nie mamy dla niego żadnej konkretnej oferty. Moja wypowiedź na sesji to jakby żółta kartka z upomnieniem, która powinna dać do myślenia burmistrzowi.
- Nadal będzie pan zastępcą przewodniczącego rady?
- Bardzo poważnie zastanawiam się nad tym, by faktycznie na znak protestu dla obecnej sytuacji zrezygnować z tej funkcji.
Co myśli burmistrz o zarzutach radnego napiszemy w kolejnym numerze.
Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Glos Siemiatycz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze