Katolicki Klub Sportowy "Orzeł Bobola" Siemiatycze, założono w 2003 r. z inicjatywy ówczesnego wikarego w par. WNMP w Siemiatyczach ks. Marcina Chudzika. Grupa księży w diecezji doszła do wniosku, że trzeba szukać nowych sposobów na przyciągnięcie młodych ludzi do kościoła. W wielu parafiach powstały kluby, skupiające dzieci i młodzież, zapewniające rozrywkę i sport. Strzałem w dziesiątkę okazało się utworzenia siemiatyckiego "Orła", sekcja piłka nożna.
Prezes i trener klubu Rafał Burakowski wspomina: - Pierwszą grupą treningową była drużyna chłopców z rocznika 1993/1994 prowadzona przez Pawła Kowalczyka. Ja zacząłem pracę w klubie w 2005 r. z drużyną z rocznika 1995, która początkowo brała udział w rozgrywkach diecezjalnych. Dość szybko zorientowałem się, że chłopcy mają naprawdę spory talent, stąd postanowiliśmy spróbować sił w turniejach z klubami ligowymi. Kolejne wygrane turnieje halowe z profesjonalistami zrodziły pomysł, by wystartować w rozgrywkach ligowych. Połączyliśmy siły z parafią A. Boboli i w pierwszym naszym sezonie 2006/2007 zajęliśmy drugie miejsce w województwie w kategorii żaków. Zawodnicy z tej drużyny byli szkoleni przez 5 lat, następnie kontynuowali karierę m.in. w" Legii Warszawa, Jagiellonii, Dolcanie Ząbki, Cresovii.
Dziś w klubie trenuje prawie 150 chłopców w 5 kategoriach wiekowych. To najliczniejszy klub sportowy w tej części województwa. W obecnych rozgrywkach Podlaskiego ZPN-u Orzeł ma: 2 zespoły w kat. żaków, 2 orlików, 2 młodzików, jeden juniora młodszego. Od bieżącego roku szkolnego zdecydowano się na zajęcia z przedszkolakami z roczników 2007/2008, którzy jeszcze nie grają w oficjalnych rozgrywkach. Pod względem kształcenia piłkarskiego dzieci i młodzieży Orzeł dominuje w naszym regionie. Będą kolejne nabory?
- Drużyna przedszkolaków powstała w listopadzie 2013 r. - mówi Rafał Burakowski - w dużej mierze z inicjatywa rodziców, którzy często zaczepiali mnie na ulicy i pytali o to, kiedy powstanie taka grupa. Nie ukrywam, że mieliśmy obawy, bo do tej pory nie pracowaliśmy z tak małymi dziećmi. Z drugiej strony w wielu klubach w Polsce szkolenie rozpoczyna się właśnie w tym wieku. Postanowiliśmy spróbować i uważam, że to był strzał w dziesiątkę. Na zabawę, ruch i ciekawe spędzenie czasu na pewno nie jest za wcześnie. Postępy w szkoleniu są już widoczne i być może niedługo usłyszymy o pierwszych sukcesach sportowych tej grupy.
Czy założyciele klubu spodziewali się, że rozrośnie się on aż do takich rozmiarów?
- Raczej nie. Sam też nie spodziewałem się tego. Zresztą nie było takich planów, ale rzeczywistość nas troszeczkę do tego pchnęła. Dzieci chętnie garnęły się do klubu, a rodzice wywierali presję na tworzenie kolejnych drużyn i zajęć sportowych. Było i jest w naszym społeczeństwie duże zapotrzebowanie na dobrze zorganizowane i profesjonalnie prowadzone zajęcia dla dzieci. Właściwe zaangażowanie trenerów oraz fakt, że w odpowiednich momentach spotkaliśmy na swojej drodze wielu przychylnych ludzi pozwala nam się rozwijać, mimo wielu przeciwności - mówi Rafał Burakowski.
Jednocześnie dodaje, że zakres pomocy rodziców jest nieoceniony. Rodzice interesują się nie tylko postępami swoich dzieci, również ich rozwojem i działalnością klubu.
- Mamy u nich zawsze wsparcie przy jakichkolwiek problemach organizacyjnych. Rodzice inicjują wiele ciekawych pomysłów: np. bal sportowca - wyjaśnia.
Orzeł przejmie całkowicie szkolenie młodzieży w mieście?
- Chcemy objąć szkoleniem piłkarskim jak największą grupę dzieci i młodzieży, oczywiście w miarę naszych możliwości kadrowych i infrastrukturalnych. Bardzo liczę na współpracę w tym zakresie z MOSiR-em. Nie wykluczamy utworzenia w przyszłości drużyny dziewcząt. Chciałbym, aby nasze zespoły pokazały się na arenie krajowej i międzynarodowej, dlatego być może niedługo spróbujemy swoich sił w turniejach zagranicznych. Jako trenerzy chcemy coraz lepiej wykonywać swoją pracę i wzbogacać swój warsztat szkoleniowy o najnowsze metody treningowe. Jednak absolutnie nie chcemy rywalizować z Cresovią. Staramy się współpracować na wielu płaszczyznach. Nasi wychowankowie coraz liczniej wspierają seniorską drużynę Cresovii - dodaje prezes Burakowski.
Drużyny Orła prowadzone są przez trenerów posiadających zarówno doświadczenie i kwalifikacje zawodowe. To: ks. Jarosław Rosłon (trener juniorów), Norbert Marks (młodziki), Tomasz Machel (żaki), Jakub Andryszek (przedszkolaki), Rafał Burakowski (orliki). Pomaga Patryk Moczulski, będący w trakcie kursu instruktora piłki nożnej. Trenerzy biorą udział w kursach i szkoleniach, m.in. w prestiżowym coerver coaching - jednym z najlepszych systemów szkoleniowych stosowanych w wielu krajach.
Największy sukces to awans do rozgrywek makroregionalnych w kategorii juniora młodszego w sezonie 2013/2014. Drużyna pod wodzą ks. Jarosława Rosłona ubiegłą jesienią okazała się lepsza od większych klubów z Podlasia. Finały makoregionalne wiosną tego roku. Poza tym to liczne wicemistrzostwa województwa, udział w finale krajowym w Danone Nations Cup i Pucharze Premiera, zaś indywidualnie liczne powołania do reprezentacji podlaskiego, a w sezonie 2010/2011 powołanie Pawła Radziszewskiego na konsultacje reprezentacji Polski U - 15.
Klub ma swoje boisko, na gruntach parafii. Budowa trwała w 2006 i 2007 r. - Boisko powstało dzięki pomocy finansowej parafii i ludzi dobrej woli, zaangażowaniu rodziców chłopców ówcześnie trenujących w klubie. Wszystkich, którzy pomogli nie jestem w stanie wszystkich wymienić.
Marzenia?
- Chciałbym zobaczyć naszego wychowanka grającego w reprezentacji Polski lub co najmniej w klubie Ekstraklasy - mówi Burakowski.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze