Reklama

Siemiatycze - Mobbing w siemiatyckim szpitalu?

17/05/2013 22:38

W ubiegłym roku konkurs na stanowisko pielęgniarki oddziałowej oddziału wewnętrznego w SP ZOZ Siemiatycze wygrała Katarzyna Siniakowicz, żona burmistrza. Kilka miesięcy wcześniej doszło do zmiany na stanowisku przełożonej pielęgniarek w SP ZOZ Siemiatycze, pielęgniarkę Hannę Maj zastąpiła Irena Wasilewska - Małaszkiewicz. Po kilku miesiącach pomiędzy przełożoną i oddziałową zaczęło iskrzyć.

Można rzec, że obie panie raczej za sobą nie przepadają. Katarzyna Siniakowicz twierdzi, że jest gorzej traktowana niż inne oddziałowe. Czy tak faktycznie jest?

Reklama

- Od samego początku mojej pracy na oddziale byłam na cenzurowanym u pani przełożonej. Zresztą podczas konkursu nie zagłosowała za tym, bym została oddziałową - mówi Katarzyna Siniakowicz. - Dokładnie 4 kwietnia przed południem udałam się do gabinetu przełożonej, by zwolnić się na 2,5 godziny z pracy bowiem razem z mężem wybieraliśmy się do Warszawy. Przyniosłam wniosek urlopowy dla przełożonej, która zadała mi pytanie, czy takiego urlopu może udzielić? Odpowiedziałam, że nie wiem. W odpowiedzi usłyszałam: Dobrze Kasia leć, ja zaniosę wniosek do kadr. Więc po wyjściu z gabinetu wróciłam na oddział i poinformowałam inne pielęgniarki, że wychodzę oraz kto mnie będzie zastępował. Jak byłam w drodze do Warszawy odebrałam telefon z sekretariatu dyrektora, że mam natychmiast wracać do pracy. Nie było to możliwe. Kilka dni później zostałam zaproszona do gabinetu dyrektora, by złożyć wyjaśniania. Została mi też wręczona kara dyscyplinarna - upomnienie. Dowiedziałam się również, że na moim wniosku urlopowym jest wpis przełożonej - nie wyrażam zgody. Jak stwierdził dyrektor, powody udzielenia kary są następujące: nieprzestrzeganie ustalonego regulaminu organizacyjnego, samowolne opuszczenie stanowiska pracy bez uzyskania zgody bezpośredniego przełożonego oraz brak współpracy z przełożoną pielęgniarek. Jednak to przełożona pozwalając mi na opuszczenie stanowiska pracy, a jednocześnie nie informując mnie o nieudzieleniu urlopu, celowo wprowadziła mnie w błąd.

Związkowcy piszą

Reklama

Kilka dni później dyrektor Cezary Nowosielski kieruje pismo do szpitalnej organizacji związkowej (NSZZ Pracowników Ochrony Zdrowia) z prośbą o wydanie opinii na temat udzielenia kary porządkowej dla Katarzyny Siniakowicz. Pisze między innymi: „29 marca Katarzyna Siniakowicz również opuściła stanowisko pracy nie informując o swoim wcześniejszym wyjściu z pracy pani Marii Wakuluk, która w tym dniu pełniła zastępstwo przełożonej pielęgniarek. Ze złożonych wyjaśnień wynikało, że wyjście zgłosiła dla koordynatora oddziału, nie poinformowała natomiast przełożonej pielęgniarek. Natomiast składając wniosek urlopowy 4 kwietnia sądziła, że może wyjść z pracy. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Ponieważ Katarzyna Siniakowicz dwukrotnie opuściła stanowisko pracy podjąłem decyzję o ukaraniu karą upomnienia”.

W odpowiedzi zarząd związku postuluje do dyrektora, by ten wycofał karę, argumentując to m.in. w taki sposób: „...W oddziale wewnętrznym szpitala profil pacjentów to w większości przypadków ludzie starsi, schorowani, wymagający szczególnej opieki, cierpliwości. To wszystko stara się im zapewnić Katarzyna Siniakowicz wraz ze swoim zespołem, aby w jak największym stopniu pomóc swoim koleżankom często opuszcza miejsce pracy zdecydowanie później niż przewiduje czas pracy...”.

Reklama

 

Komisja mobbingowa

Katarzyna Siniakowicz składa odwołanie od kary. Twierdzi, że zarzut braku współpracy z przełożoną pielęgniarek jest bezzasadny. Pisze między innymi: „Przełożona pielęgniarek traktuje mnie gorzej niż inne oddziałowe. Zdarza się jej publiczne poniżanie, ośmieszanie i ostentacyjne ignorowanie mnie. Na zebraniach pielęgniarek oddziałowych, spotkaniach z pracownikami często podważa moje wypowiedzi, przerywając mi wypowiedź słowami: Ty się nie znasz. Ty się nie odzywaj, Ty za krótko pracujesz itp. Działanie to jest długotrwałe i systematyczne i powoduje u mnie zaniżoną ocenę przydatności zawodowej. W mojej ocenie takie działanie przełożonej dyskredytuje mnie oraz ma znamiona mobbingu. Z uwagi na kodeks pracy zobowiązujący pracodawcę do przeciwdziałania mobbingowi proszę o podjęcie stosownych działań”.

Reklama

Jak się dowiedzieliśmy w szpitalu została powołana specjalna komisja, której zadaniem miało być wyjaśnienie sprawy, czy dochodzi do mobbingu. Jednak jej skład osobowy do dziś nie jest znany. Jak mówi pani Katarzyna to dyrektorska komisja.

 

Nagana za harmonogram

18 kwietnia Katarzyna Siniakowicz ponownie jest zapraszana do gabinetu dyrektora. Wręczana jest jej druga kara, tym razem nagana za naruszenie obowiązków pracowniczych, nieprzestrzeganie regulaminu pracy - nieprzedłożenie w terminie harmonogramu pracy pielęgniarek oddziału wewnętrznego (grafiku na drugi kwartał 2013 roku).

Reklama

Dyrektor kieruje kolejny wniosek do związków zawodowych, w którym pisze między innymi: „W regulaminie pracy zawarty jest zapis, że harmonogramy pracy sporządzane na okres rozliczeniowy podaje się do wiadomości pracowników co najmniej 3 dni przed rozpoczęciem okresu rozliczeniowego. Przełożona pielęgniarek poinformowała mnie, że do 10 kwietnia Katarzyna Siniakowicz dostarczyła grafik tylko na miesiąc kwiecień. W trakcie spotkania w moim gabinecie 12 kwietnia oświadczyła niezgodnie z prawdą, że w godzinach rannych tego dnia złożyła harmonogram za drugi kwartał u zastępującej przełożoną pielęgniarek”.

Organizacja związkowa jednak uważa, że kara jest zbyt surowa i nieadekwatna. Według działaczek nieprzedłożenie grafików na maj i czerwiec nie spowodowało zakłóceń w pracy pielęgniarek oddziału wewnętrznego. Ponownie wnioskują o wycofanie już drugiej kary.

Reklama

Z decyzją dyrektora nie zgadza się Katarzyna Siniakowicz. Pisze do dyrektora między innymi: „Przełożona dostarczyła notatkę służbową 11 kwietnia informując o niedostarczeniu grafiku. Sytuacja ta miała miejsce następnego dnia po złożeniu przeze mnie sprzeciwu od wymierzonej kary porządkowej (upomnienia) i informacjach o znamionach mobbingu na mojej osobie przez przełożoną. Notatka została złożona 11 kwietnia około godziny 14.30. Wcześniej tego samego dnia przełożona powiadomiła inne oddziałowe, które nie oddały grafików, przypominając im o tym obowiązku, celowo pomijając moją osobę. Świadczy to o kontynuacji dyskredytacji mnie i jest przykładem kolejnej intrygi i mobbingu stosowanego przez przełożoną wobec mojej osoby. Dotychczas nikt nie ponosił odpowiedzialności za przekroczenie terminu złożenia harmonogramu czasu pracy”.

 

Reklama

Lapidarne tłumaczenie

Tak więc Katarzyna Siniakowicz jako oddziałowa ma już na swoim pracowniczym koncie dwie kary - upomnienia i nagany. 7 maja kierujemy kilka pytań do dyrektora szpitala w tej sprawie.

- Z jakiego powodu została powołana specjalna komisja do spraw mobbingu? Kto wchodzi w jej skład?

- Zgodnie z zapisami kodeksu pracy pracodawca jest obowiązany przeciwdziałać mobbingowi. W związku z otrzymaną od pracownika informacją o wystąpieniu zachowań posiadających znamiona mobbingu zobowiązany byłem do wszczęcia postępowania wyjaśniającego w tej sprawie - odpowiada dyrektor Cezary Nowosielski. - W wyniku podjętych przeze mnie działań stwierdzono, iż wskazanych zachowań nie należy traktować jako mobbingu.

Reklama

- Czy o udzielonej karze upomnienia i nagany dla Katarzyny Siniakowicz został poinformowany zarząd powiatu?

Z uwagi na fakt, że pracownik przekazał kierowane do pracodawcy pisma do wiadomości między innymi zarządu powiatu, zobowiązany byłem do poinformowania członków zarządu o sposobie i wynikach rozpatrzenia pisemnego wniosku pracownika.

 

Jak się okazuje w środę 8 maja, dzień przed przesłaniem do nas odpowiedzi, dyrektor wycofał karę nagany dla Katarzyny Siniakowicz. Argumentował to prośbą związków zawodowych i przełożonej pielęgniarek. Czy na pewno był to jedyny powód? Jednak na koncie oddziałowej pozostaje jeszcze kara upomnienia za „samowolne opuszczenie miejsca pracy”. Prawdopodobnie sprawa będzie miała swój finał w sądzie pracy w Białymstoku, gdyż Katarzyna Siniakowicz skierowała pozew o uchylenie kary porządkowej.

Reklama

Miejsce pracy to środowisko, w którym wszelkie konflikty stawiają szczególne wymagania zarówno spierającym się osobom, jak i tym, którzy muszą wmieszać się w konflikt, aby uzdrowić atmosferę. Jednak czy przypadkiem nie ma drugiego dna tego całego zamieszania? Wszak polityczna gra i tarcia w miejscowych strukturach PO są coraz bardziej widoczne.

Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatyczm fot. MM

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama