Mieszkańcy ulicy Fabrycznej w Siemiatyczach cieszą się, że niebawem ich domy zostaną podłączone do miejskiej kanalizacji. Jednak radość przeplata się z irytacją, ponieważ nie tylko dojazd do ich domów, ale i dojście w ciągu dnia jest niemożliwe. Największy problem ma człowiek na wózku inwalidzkim, ponieważ wykonawca nie zapewnił przyzwoitego dojazdu.
Mieszkańcy mają zastrzeżenia co do sposobu prowadzenia robót i zostawiania placu budowy.
- Od świąt taplamy się w błocie. Byłem u burmistrza, dzwoniłem do prezesa zakładu, ale wszystko jak kulą w płot. Mieli dbać o tę ulicę, żeby ją wyrównać, a są takie doły, że szkoda słów. Ci, co mieli robić szambo, poszli na ulicę Kościuszki, bo tam płacą za pas drogowy. Dowiedziałem się, że po zakończeniu prac ma być przywrócony stan sprzed robót, czyli uzupełnienie nawierzchni. Prawdopodobnie wylanie metra asfaltu będzie kosztowało tutaj 350 zł, a ułożenie metra kostki kosztuje 50 zł. Gdyby urzędnicy zobaczyli jak wygląda wózek naszego syna, który po tym torze przeszkód musi codziennie próbować się przedostać, to może coś by zrozumieli. Wystarczyłoby raz na jakiś czas przejechać równiarką od strony ulicy Grodzieńskiej, żeby zapewnić mu przyzwoity dojazd do domu. Do burmistrza ciężko się dostać, już chyba szybciej udałoby się na audiencję do królowej angielskiej niż zastać burmistrza w urzędzie. Prace pracami, ale proszę zostawcie metr drogi, żeby mój syn Emil mógł przejechać. Gdyby rura od wody szła koło płotu, to wszystko byłoby już zrobione. Godzina 15.00 i pracownicy kończą pracę, czasem zakopują rowy, żeby maszynami wyjechać, a czasem zostawiają wykopy. Jak robiła firma Aquarius, to zawsze posprzątane było. Niektóre rury zostały wkopane komputerowo i okazało się, że za płytko. Kto weźmie odpowiedzialność kiedy rura zimą zamarznie? Ja przez te roboty tracę na firmie, ale mój syn traci o wiele więcej – powiedział Marek Uścijaniuk, właściciel serwisu rowerowego przy Fabrycznej.
- Do tej pory obiecywano nam, że będzie nowy asfalt jak będzie kanalizacja. Jak był remont mostu, to cały ruch puścili tędy. Teraz, jak będzie kanalizacja, to tylko uzupełnią ten kawałek nawierzchni, który rozkopali. Syn nieraz przyjeżdżał z przebitą dętką w wózku. Teraz, jak mamy rozkopane wszystko i pada deszcz, to nie ma drogi, tylko błotna rzeka. Wózek Emila kosztował 18 tys. zł. Po każdym powrocie do domu czyszczenie go zajmuje 4 godziny. Cieszę się, że będzie kanalizacja, tylko dlaczego wszystko odbywa się kosztem mieszkańców? Obok mieszka 78-letnia kobieta, która ledwo się porusza między tymi wykopami, naprzeciwko rodzina z małymi dziećmi, którym rozebrano płot i kostkę przed domem i tak zostawiono – dodała pani Uścijaniuk.
Jeszcze miesiąc?
Uciążliwości związane z budową kanalizacji sanitarnej potrwają jeszcze około miesiąca. Przedsiębiorstwo Komunalne z Siemiatycz winą za brak dojazdu obciąża firmę, która wygrała przetarg, jednak to inwestor, czyli Przedsiębiorstwo Komunalne powinno zapewnić mieszkańcom dojazd do domów na czas budowy.
Mówi Bogusław Zduniewicz, prezes Przedsiębiorstwa Komunalnego w Siemiatyczach: - My, jako przedsiębiorstwo, jesteśmy inwestorem. Rozstrzygnięcie budowy nastąpiło w drodze przetargu, który wygrała siemiatycka firma Rejonowy Związek Spółek Wodnych, a kierownikiem budowy jest Arkadiusz Leoniuk. Ja, jako inwestor, zainteresują się tą sprawą. Dziwne, że mieszkańcy ulicy zgłaszają problem braku przejścia do redakcji gazety. Ulica Fabryczna to wąska ulica i ja rozumiem, że chodzi o osobę niepełnosprawną. Ja przejadę się i zobaczę jak wygląda sprawa, ale myślę, że wykonawca robi to zgodnie z prawem budowlanym. Prawo budowlane prawem budowlanym, zawsze można się dogadać, ale jeśli wyłączony jest jakiś pas zgodnie z decyzją właściciela ulicy, czyli miasta, to zawsze można pójść na rękę mieszkańców i coś zrobić. Dodam, że na Fabrycznej to wiele rzeczy dzięki uprzejmości zostało zrobionych, bo nie sztuka trzymać się twardo przepisów, tylko trzeba żyć. Na czas inwestycji droga przekazana jest dla wykonawcy, ale będę szukać rozwiązania problemu.
Wszyscy rozumieją mieszkańców i uciążliwości związane z budową kanalizacji, jednak na słowie „rozumiem” kończy się to zrozumienie. Rozkopana ulica i trudność w dojechaniu do domu coraz bardziej irytują mieszkańców, którzy są niestety bezsilni wobec trwających prac.
Mówi Piotr Sitkiewicz, zastępca kierownika Zakładu Wodociągów i Kanalizacji PK: - W tym tygodniu padał deszcz, a dodatkowo wysoki poziom wód gruntowych w obrębie tej ulicy praktycznie na metrze głębokości spowodował, że nie dało doprowadzić do takiego stanu drogi, żeby było sucho i bez błota. Po opadach skrzyżowanie było doprowadzone do takiego stanu, żeby można było przejechać, aczkolwiek kałuże dalej pozostały, ponieważ z ulicy Kościuszki i Polnej dużo wody spłynęło. Nikt tego specjalnie nie robi i czasem nie da się wszystkiego tak zrobić, jakby mieszkańcy sobie życzyli. Faktycznie budowa się przeciąga w czasie, ponieważ prowadzone są roboty ziemne, które powodują trudności komunikacyjne. Myślę, że jeszcze ze 3 tygodnie na pewno będą mieszkańcy narażeni na niedogodności. Odnośnie kładzionych rur, to rurociąg został przełożony metodą przewiertu sterowanego. Pracownicy, kiedy robili przyłączenie do istniejącej sieci wodociągowej, ten odcinek zagłębili do rzędu wodociągu istniejącego. To, o czym mówią mieszkańcy, to stan jak została odkopana ta rura. Wiadomo, że przy przewiercie sterowanym, żeby wodociąg przypiąć do istniejącego, to trzeba go zagłębić. Ja nie jestem upoważniony aby obiecywać, że będzie zapewniony przejazd, ale będziemy w miarę postępu robót po sobie sprzątać, aby był możliwy przejazd do posesji. Ułożenie rurociągu w ziemi nie wiąże się tylko z zakopywaniem, to szereg innych czynności. Musieliśmy go przebadać w formie szczelności, zdezynfekować, wypłukać i zbadać wodę, czyli zlecić badania sanepidowi i dopiero możemy podłączać mieszkańców. Doskonale rozumiem tego chłopaka, że nie może wyjechać i sam nie chciałbym znaleźć się w takiej sytuacji, ale jakoś musimy położyć ten wodociąg. Zaraz będzie budowana kanalizacja i wiadomo, że też będą uciążliwości.
Katarzyna Danuta Nieroda, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz fot. KDN
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze