Jak podkreśla Marcin Zwolski z białostockiego IPN-u, uczestnik grupy prowadzącej ekshumacje w ogrodach przy białostockim areszcie śledczym, trwające badania i śledztwa, których celem jest odnalezienie miejsc pochówku ofiar zbrodni komunizmu na terenie północno - wschodniej Polski, a przede wszystkim identyfikacja tych ofiar, przynoszą efekty.
To m.in. sporządzenie listy nazwisk ofiar wojennych i powojennych egzekucji w byłym województwie białostockim, wykonanych głównie w więzieniu w Białymstoku. Lista ofiar w wyniku wyroków śmierci w latach 1944-1956 liczy 302 nazwiska, lista zmarłych w więzieniu w tym okresie 84 nazwiska. Listy nie są pełne. M.in. w tej sprawie, 3 marca w Siemiatyckim Ośrodku Kultury, Marcin Zwolski spotkał się z mieszkańcami Siemiatycz.
Ekshumacja, identyfikacja
Co było kluczowe i pozwoliło na prowadzenie badań ekshumacyjnych i identyfikacyjnych ofiar?
Marcin Zwolski: - To porozumienie podpisane przez Instytut Pamięci Narodowej z Radą Pamięci Obrony Walk i Męczeństwa oraz ministerstwem sprawiedliwości. Te trzy instytucje zobowiązały się do wspólnych działań, by odnaleźć miejsca pochówków ofiar zbrodni wojennych i powojennych, szczególnie terroru komunistycznego. Dzięki temu w 2012 r. powołano kolejną instytucję – Polską Bazę Genetyczną Ofiar Totalitaryzmu. Konkretnie chodziło o to, żeby na bazie genetyki, znajdowanym i odkopywanym szczątkom przywrócić imiona i nazwiska. Polska Baza Genetyczna Ofiar Totalitaryzmu jest instytucją jedyną w swoim rodzaju. W skali świata można ją porównywać z dwoma – w USA przy ministerstwie obrony oraz na Bałkanach, która bada ludobójstwo z lat 90. na tym terenie.
Obecnie najskuteczniejszą metodą identyfikacji szczątków pomordowanych jest genetyka.
Marcin Zwolski: - I takim sposobem identyfikujemy szczątki z białostockiego więzienia. To nic innego, jak badanie próbek kości pod kątem DNA i porównanie tego z materiałem pobranym od żyjących - tych, którzy szukają bliskich zaginionych w okresie wojennym i powojennym. Rzeczy, które znajdowaliśmy przy szczątkach w zasadzie nie pozwalały na skuteczną identyfikację. Przykładowo – przy jednych szczątkach znaleźliśmy złoty zegarek z inskrypcją imienną. Wydawało się, że sytuacja rozwiązana. Mamy człowieka z imienia i nazwiska. Na zegarku było nazwisko Feliksa Filipowicza – pierwszego przewodniczącego rady miejskiej. Ale Feliks Filipowicz zmarł podczas wojny śmiercią naturalną i został pochowany na cmentarzu. Skąd więc tam jego zegarek? Nie wiadomo. Może ktoś mu go ukradł? Może oddał go za jedzenie lub schronienie? Przypuszczenia możemy mnożyć.
IPN apeluje o oddawanie próbek materiału genetycznego.
Marcin Zwolski: - Jeśli ktoś z mieszkańców Siemiatycz lub okolic miał w rodzinie kogoś, kto zginął lub zaginął na wojnie lub po niej, a los lub miejsce pochówku nie są znane – warto spróbować. To jedyna szansa na identyfikację szczątków. Warto dać swój materiał genetyczny. Genetycy zbadają DNA, porównają z próbkami setek czy tysięcy szczątków, ewentualnie zarchiwizują go. To jest szybkie, bezbolesne, bezpłatne. Im bliższy stopień pokrewieństwa, tym lepiej. Sytuacja idealna i materiał bardzo dobry to rodzeństwo, dzieci. W przypadku pokrewieństwa dalszego, materiał też jest ważny. Im dalszy materiał, tym lepiej potwierdzać go większą ilością osób. Nawet jeśli dzisiejsze metody nie pozwolą na dokładną identyfikację, to za kilka lat, bo nauka i technika szybko podążają naprzód, identyfikacja będzie możliwa. Materiał jest zabezpieczany i mrożony. Może leżeć 500 lat.
Podlasie jest inne
Marcin Zwolski: - Mamy inną specyfikę Podlasia pod względem mieszania ludności. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu ludzie żenili się tutaj w obszarze konkretnych wsi lub parafii. Materiał genetyczny jest więc mocno przemieszany. Jeśli na podstawie DNA wyjdzie, że ktoś jest spokrewniony z ofiarą, wcale nie musi oznaczać, że to jego bliski. Bo bywało, że w danej wsi czy parafii prawie każdy jest ze sobą spokrewniony, co na przykładzie DNA widać dobitnie. Ta specyfika podbiałostockiej wsi stwarza więc problemy, które utrudniają identyfikację szczątków. Tutaj identyfikacja będzie trwała dłużej. Ale jedyne, co można zrobić, to powiększyć bazę materiału genetycznego do analizy - na podstawie żyjących.
Bielsk Podlaski?
Marcin Zwolski: - Na terenie byłego województwa białostockiego jest co najmniej 20 miejsc, w których trzeba przeprowadzić badania ekshumacyjne, a z tego kilka kluczowych, w tym w Bielsku Podlaskim. Konkretnie to była siedziba UB przy ul. Żwirki i Wigury.
Kontakt: IPN Białystok Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku, ul. Warsztatowa 1A, tel. 85 6645784, 856645780, [email protected]
W przypadku osób mających problemy z poruszaniem się pracownicy IPN-u są w stanie pobrać materiał w miejscu zamieszkania takiej osoby.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. CK
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze