Coraz częściej nocą zdarzają się przymrozki. Zaczyna się czas szczególnie niebezpieczny dla osób bezdomnych, a takie są na terenie Siemiatycz. Wystarczy kilka godzin, by doszło do wychłodzenia organizmu i śmierci. Osoby takie często szukają w miarę ciepłego miejsca, aby dotrwać do kolejnego dnia.
Z pomocą wychodzą im pracownicy ośrodka pomocy społecznej, ale często bezdomni jej odmawiają, wybierając wolność i niestety alkohol. Jednak są też i takie osoby, które chciałyby wyjść z bezdomności i otrzymać konkretną pomoc od miasta. Otrzymaliśmy list, w którym pan Krzysztof pisze o swoim losie i perypetiach z przyznaniem gminnego lokalu.
Nie potrzebuję apartamentu
„Od paru lat jestem bezdomny, a konkretnie od lutego 2005 roku, gdy nie z własnej winy zostałem wymeldowany z mieszkania w Siemiatyczach. Jestem inwalidą, z tego powodu jestem na rencie, z której po opłaceniu alimentów zostaje mi na życie 300 zł i nie stać mnie, by prywatnie wynająć mieszkanie. Złożyłem więc wniosek o przydzieleni mi lokalu z mieszkaniowego zasobu miasta. Nie potrzebuję „apartamentu”, wystarczy mi parę metrów, gdzie mógłbym się przespać i napić ciepłej herbaty. W październiku dostałem odmowną odpowiedź. Odmowę uzasadniono tym, że nie spełniam warunków uprawniających mnie do wynajmu lokalu. Warunkiem koniecznym dla osób ubiegających się o przydział mieszkania jest zamieszkiwanie na terenie Siemiatycz z zamiarem stałego pobytu, czego potwierdzeniem jest zaświadczenie potwierdzające 5-letni okres zameldowania lub w przypadku osób bezdomnych zaświadczenie z MOPS o co najmniej 5-letnim okresie korzystania z pomocy społecznej. U mnie taki okres wynosi tylko 8 miesięcy, gdy byłem naprawdę do tego zmuszony. Nie korzystałem z pomocy MOPS, bo dawałem sobie jakoś radę. To nic, że koczowałem w szałasach, pustostanach czy na „kaflarni”. Nie chciałem obciążać sobą podatników. Obecnie przebywam w zakładzie karnym, który opuszczę w listopadzie. Mój stan zdrowia bardzo się pogorszył, zacznie się zimowa, a nasze miasteczko nie dysponuje schroniskiem czy choćby noclegownią dla bezdomnych. Będąc w takiej sytuacji nie wiem co mam dalej robić. Wrócić na kaflarnię, szukać jakiegoś pustostanu? Ale to najprostsza droga, by wrócić do więzienia, gdzie będę miał zapewnione łóżko, wikt i opierunek. Czy o to chodzi burmistrzowi? Fakt, jest to dobry sposób na pozbycie się bezdomnych. Od urodzenia wychowywałem się i dorastałem w Siemiatyczach. Los chciał, że zostałem bezdomnym. Może ponownie poruszycie temat bezdomności w naszym miasteczku, gdzie czy tego chce burmistrz, czy nie, to i tak są bezdomni. A fakt, że ktoś nie posiada meldunku, nie korzysta z pomocy MOPS nie powinien pozbawiać go prawa do ubiegania się o jakiś kąt do mieszkania”.
Pomagamy, ale...
- Temat osób bezdomnych mamy bardzo dobrze rozpoznany. W naszym mieście tak zwanych osób bez dachu nad głową jest dosłownie kilka. W ubiegłym roku wszystkim zapewniliśmy lokal na zimę - mówi burmistrz Piotr Siniakowicz. - Dwie osoby zostały umieszczone w lokalu przy Armii Krajowej. Jak się okazało przez kilka miesięcy lokal został bardzo zniszczony przez te osoby. Więc jak mamy im pomóc, skoro nie potrafią docenić czegoś, co dostają za darmo? Opłacaliśmy pobyt jednej osoby w schronisku w Tokarach. Nigdy nie odmawiam pomocy osobom, które faktycznie chcą wyjść z bezdomności, problemu alkoholowego, by później lepiej i godniej żyć w naszym mieście. W tym roku również jesteśmy gotowi zaoferować pomoc. Jednak nie może to być na zasadzie, że zapewnimy im lokal, a po zimie trzeba będzie wydać niezłą sumę pieniędzy na remont pomieszczenia. Jeśli będzie taka potrzeba, to załatwimy i opłacimy takim osobom pobyt w schronisku. Wracając do tematu pana Krzysztofa, to jestem otwarty na rozmowę, gdy wróci do Siemiatycz z zakładu karnego. Jeśli faktycznie uszanuje naszą pomoc, to zapewnimy jakiś lokal do zamieszkania. Nie zostawimy go bez dachu nad głową na okres zimy. Całe szczęście takich osób bezdomnych w naszym mieście jest bardzo mało. Warto też wspomnieć, że osobom potrzebującym zapewniamy jeden gorący posiłek, który również jest wymierną pomocą.
Problem uzależnienia
- Osób „bezdomnych” jest dosłownie kilka. Niestety w większości od lat borykają się z bardzo poważnym problemem alkoholowym. Znaczna część takich osób to również kobiety – mówi Ewa Romaniuk, kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Siemiatyczach. - Staramy się im pomagać, ale zdarza się, iż odmawiają wsparcia. Wspólnie z policją mamy monitoring nad tym, gdzie przebywają, by nie doszło do sytuacji, że ktoś zimą nam zamarznie. Jednak trzeba zdać sobie sprawę, że osoby takie mają prawo odmówić pomocy i pobytu na przykład w schronisku. Są jednostki uparte, które twierdzą, że nigdzie nie pojadą. To jest ich życiowy wybór. Problem polega na tym, że w schroniskach trzeba być trzeźwym. Opłacaliśmy przez okres poprzedniej zimy lokal komunalny dla „bezdomnych” i wiemy jak się skończyło. Pomieszczenie zostało bardzo zanieczyszczone. Jesteśmy otwarci na pomoc, ale osoba taka musi być świadoma tego, że będzie musiała się dostosować do normalnych reguł panujących w społeczeństwie.
Każdy mieszkaniec może, a nawet powinien informować ośrodki pomocy społecznej o osobach bezradnych, samotnych i bezdomnych, potrzebujących pomocy. Nie przechodźmy obojętnie obok człowieka, któremu grozi śmiertelne wychłodzenie. Skuteczność działań służb uzależniona jest także od naszej aktywności. Instytucje pomocowe w Siemiatyczach to: MOPS tel. (85) 655 69 57, Policja 997 lub 112.
Z pomocą wychodzą im pracownicy ośrodka pomocy społecznej, ale często bezdomni jej odmawiają, wybierając wolność i niestety alkohol. Jednak są też i takie osoby, które chciałyby wyjść z bezdomności i otrzymać konkretną pomoc od miasta. Otrzymaliśmy list, w którym pan Krzysztof pisze o swoim losie i perypetiach z przyznaniem gminnego lokalu.
Nie potrzebuję apartamentu
„Od paru lat jestem bezdomny, a konkretnie od lutego 2005 roku, gdy nie z własnej winy zostałem wymeldowany z mieszkania w Siemiatyczach. Jestem inwalidą, z tego powodu jestem na rencie, z której po opłaceniu alimentów zostaje mi na życie 300 zł i nie stać mnie, by prywatnie wynająć mieszkanie. Złożyłem więc wniosek o przydzieleni mi lokalu z mieszkaniowego zasobu miasta. Nie potrzebuję „apartamentu”, wystarczy mi parę metrów, gdzie mógłbym się przespać i napić ciepłej herbaty. W październiku dostałem odmowną odpowiedź. Odmowę uzasadniono tym, że nie spełniam warunków uprawniających mnie do wynajmu lokalu. Warunkiem koniecznym dla osób ubiegających się o przydział mieszkania jest zamieszkiwanie na terenie Siemiatycz z zamiarem stałego pobytu, czego potwierdzeniem jest zaświadczenie potwierdzające 5-letni okres zameldowania lub w przypadku osób bezdomnych zaświadczenie z MOPS o co najmniej 5-letnim okresie korzystania z pomocy społecznej. U mnie taki okres wynosi tylko 8 miesięcy, gdy byłem naprawdę do tego zmuszony. Nie korzystałem z pomocy MOPS, bo dawałem sobie jakoś radę. To nic, że koczowałem w szałasach, pustostanach czy na „kaflarni”. Nie chciałem obciążać sobą podatników. Obecnie przebywam w zakładzie karnym, który opuszczę w listopadzie. Mój stan zdrowia bardzo się pogorszył, zacznie się zimowa, a nasze miasteczko nie dysponuje schroniskiem czy choćby noclegownią dla bezdomnych. Będąc w takiej sytuacji nie wiem co mam dalej robić. Wrócić na kaflarnię, szukać jakiegoś pustostanu? Ale to najprostsza droga, by wrócić do więzienia, gdzie będę miał zapewnione łóżko, wikt i opierunek. Czy o to chodzi burmistrzowi? Fakt, jest to dobry sposób na pozbycie się bezdomnych. Od urodzenia wychowywałem się i dorastałem w Siemiatyczach. Los chciał, że zostałem bezdomnym. Może ponownie poruszycie temat bezdomności w naszym miasteczku, gdzie czy tego chce burmistrz, czy nie, to i tak są bezdomni. A fakt, że ktoś nie posiada meldunku, nie korzysta z pomocy MOPS nie powinien pozbawiać go prawa do ubiegania się o jakiś kąt do mieszkania”.
Pomagamy, ale...
- Temat osób bezdomnych mamy bardzo dobrze rozpoznany. W naszym mieście tak zwanych osób bez dachu nad głową jest dosłownie kilka. W ubiegłym roku wszystkim zapewniliśmy lokal na zimę - mówi burmistrz Piotr Siniakowicz. - Dwie osoby zostały umieszczone w lokalu przy Armii Krajowej. Jak się okazało przez kilka miesięcy lokal został bardzo zniszczony przez te osoby. Więc jak mamy im pomóc, skoro nie potrafią docenić czegoś, co dostają za darmo? Opłacaliśmy pobyt jednej osoby w schronisku w Tokarach. Nigdy nie odmawiam pomocy osobom, które faktycznie chcą wyjść z bezdomności, problemu alkoholowego, by później lepiej i godniej żyć w naszym mieście. W tym roku również jesteśmy gotowi zaoferować pomoc. Jednak nie może to być na zasadzie, że zapewnimy im lokal, a po zimie trzeba będzie wydać niezłą sumę pieniędzy na remont pomieszczenia. Jeśli będzie taka potrzeba, to załatwimy i opłacimy takim osobom pobyt w schronisku. Wracając do tematu pana Krzysztofa, to jestem otwarty na rozmowę, gdy wróci do Siemiatycz z zakładu karnego. Jeśli faktycznie uszanuje naszą pomoc, to zapewnimy jakiś lokal do zamieszkania. Nie zostawimy go bez dachu nad głową na okres zimy. Całe szczęście takich osób bezdomnych w naszym mieście jest bardzo mało. Warto też wspomnieć, że osobom potrzebującym zapewniamy jeden gorący posiłek, który również jest wymierną pomocą.
Problem uzależnienia
- Osób „bezdomnych” jest dosłownie kilka. Niestety w większości od lat borykają się z bardzo poważnym problemem alkoholowym. Znaczna część takich osób to również kobiety – mówi Ewa Romaniuk, kierownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Siemiatyczach. - Staramy się im pomagać, ale zdarza się, iż odmawiają wsparcia. Wspólnie z policją mamy monitoring nad tym, gdzie przebywają, by nie doszło do sytuacji, że ktoś zimą nam zamarznie. Jednak trzeba zdać sobie sprawę, że osoby takie mają prawo odmówić pomocy i pobytu na przykład w schronisku. Są jednostki uparte, które twierdzą, że nigdzie nie pojadą. To jest ich życiowy wybór. Problem polega na tym, że w schroniskach trzeba być trzeźwym. Opłacaliśmy przez okres poprzedniej zimy lokal komunalny dla „bezdomnych” i wiemy jak się skończyło. Pomieszczenie zostało bardzo zanieczyszczone. Jesteśmy otwarci na pomoc, ale osoba taka musi być świadoma tego, że będzie musiała się dostosować do normalnych reguł panujących w społeczeństwie.
Każdy mieszkaniec może, a nawet powinien informować ośrodki pomocy społecznej o osobach bezradnych, samotnych i bezdomnych, potrzebujących pomocy. Nie przechodźmy obojętnie obok człowieka, któremu grozi śmiertelne wychłodzenie. Skuteczność działań służb uzależniona jest także od naszej aktywności. Instytucje pomocowe w Siemiatyczach to: MOPS tel. (85) 655 69 57, Policja 997 lub 112.
Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Glos Siemiatycz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze