Historia
Lata 90. ubiegłego wieku. W szerokiej okolicy nie ma basenu krytego, ale w Siemiatyczach myśl o takim obiekcie niejednemu spędza sen z powiek. Zawiązuje się społeczny komitet budowy, są nawet zbierane pieniądze, które w efekcie przekazano na inne cele miejskie. Właściciel jednej z siemiatyckich firm oferuje miastu budowę basenu pod warunkiem, że będzie zlokalizowany nad zalewem, na miejskiej działce. Władze miasta mówią nie. Ewentualna lokalizacja basenu - przy SP 3, ul. Andersa.
2010. W urzędzie miasta zbierają się radni, by z władzami miasta zdecydować, gdzie powstanie kryta pływalnia. Większość chce, by zlokalizować ją w sąsiedztwie jakiejś szkoły. Decyzja nie zapada.
2011. Wstępna decyzja lokalizacji - teren przy skrzyżowaniu Andersa i Kościelnej. Projekt jednak nie powstaje. Przyczyna – brak pieniędzy. Pod koniec roku rada uchwala budżet na 2012 r., w tym 30.000 zł na opracowanie koncepcji i dokumentacji technicznej na krytą pływalnię. Koncepcja i dokumentacja nie powstają.
2012. Burmistrzowi przypominamy sprawę basenu. Na naszych łamach mówi on: - Niedawno oddano do użytku basen w Radzyniu Podlaskim za ok. 12 milionów zł. Są to koszty do udźwignięcia przez nasz samorząd, oczywiście przy pozabudżetowych źródłach finansowych. Jestem dobrej myśli jeśli chodzi o tę inwestycję. Za kilka miesięcy postaramy się ogłosić przetarg na opracowanie szczegółowej koncepcji funkcjonalno - użytkowej. Budowa powinna ruszyć do końca obecnej kadencji, czyli w 2014 r.
Już dziś wiadomo, że budowa nie ruszy.
Skąd pieniądze na budowę?
Koszt basenu czy krytej pływalni z atrakcjami to miliony zł - średnio kilkanaście. Taki obiekt powstaje nie miesiąc, nie pół roku, ale rok lub 2 lata. Sprawa basenu była priorytetową dla obecnego burmistrza Siemiatycz. We wstępnych deklaracjach budowa miała rozpocząć się do końca obecnej kadencji. Jednak w tym roku basen nie powstanie, również na pewno nie zacznie się jego budowa. Szansą na budowę, kiedykolwiek rozpoczętą, jest dotacja zewnętrzna z unijnych pieniędzy. Do tej pory w ramach unijnego rozdania w latach 2007-2013 Siemiatycze nie pozyskały takich środków, ważniejsze były inne cele. Ale nadchodzi nowe rozdanie unijnych funduszy. W 2014 r. prawdopodobnie nikt nic jeszcze nie dostanie. Muszą powstać opracowania konkursów, założenia do projektów, potem proces zbierania wniosków, oceny, poprawki i dopiero wtedy decyzje. Zakładając, że miasto będzie ubiegało się o środki na taki cel, okres wstępny to rok albo i dłużej.
Kolejna sprawa - do tej pory sporo unijnych pieniędzy było przeznaczanych na innowacyjne projekty. Unijni decydenci doszli do przekonania, że basen i plastikowe rury zjeżdżalni to żadna innowacja. Co prawda UE w latach 2014 - 2020 zamierza przeznaczyć na rozwój ośrodków więcej pieniędzy niż dotychczas, ale mają one być rozdawane inaczej, raczej nie na infrastrukturę. Np. inwestycje będą musiały być powiązane z zastosowaniem nowych technologii, wiązać się z usprawnieniem komunikacji publicznej, a przede wszystkim z ochroną środowiska.
Ile dokładają inni?
Jak podkreślają dyrektorzy basenów i parków wodnych znajdujących się w okolicy (Bielsk Podlaski, Sokołów Podlaski, Hajnówka, Radzyń Podlaski, Wysokie Mazowieckie) - basen nie zarabia na siebie.
Weźmy np. suwalski aquapark działający od 2010 r. Największa inwestycja w ostatnim czasie w tym mieście - zjeżdżalnie, baseny, sauny, fitness club, centrum rehabilitacji, grota solna. Wymarzone miejsce na relaks. Jeden z najnowocześniejszych wodnych kompleksów rekreacyjno - sportowych w północno wschodniej Polsce. Budowa trwała 2 lata. Koszt 47 mln zł. Dofinansowanie 19 mln zł z Europejskiego Fundusz Rozwoju Regionalnego, 3 mln z budżetu państwa, wkład własny 24 mln zł. Na etapie projektowania obiekt został pozbawiony barier architektonicznych i dzięki temu jest w pełni dostępny dla osób niepełnosprawnych. Co z tego? Korzystających jest znacznie mniej niż przewidywano.
- Myśleliśmy, że przyjedzie do nas sporo ludzi z Litwy i innych miejscowości. Ale jest tak, że na terenie Polski i Litwy otwierane są podobne obiekty. To konkurencja. Za pierwszy rok funkcjonowania dołożyliśmy 1 mln 200 tys. zł, za drugi milion 230 tys. zł. Nie wiemy, ile dołożymy za ten rok, ale staramy się robić tak, by dokładać mniej - wymyślać atrakcje, promocje, zawody, konkursy, jest bar, sklep. Kosztów raczej nie da się zbytnio zminimalizować, trzeba szukać większej liczby klientów. Jeśli zejdziemy do poziomu dokładania miliona zł rocznie, to osiągniemy sukces - mówi Waldemar Borysewicz, dyrektor suwalskiego OSiR-u.
W suwalskim kompleksie pracuje prawie 50 osób. Najwięcej pieniędzy pochłaniają: ogrzewanie, oświetlenie, płace.
Mniejszy basen, w Michałowie otwarto w 2011 r. Dziennie z pływalni korzysta ponad 100 osób, nie tylko z Michałowa, ale i okolicznych gmin. Koszt budowy 11 mln zł. Połowa tej kwoty to unijna dotacja. Ale do utrzymania obiektu Unia już nie dokłada, lecz samorząd. Rocznie prawie milion zł. Dla dyrektora obiektu ważniejsze niż koszty utrzymania są jednak korzyści, jakie przynosi pływalnia. Gmina jest bardziej atrakcyjna, a mieszkańcy mogą rozwijać swoje zainteresowania.
- Średnio miesięcznie naszą pływalnię odwiedza 3 tys. klientów. Co roku frekwencja jest podobna. Roczny plan finansowy opiewa na ok. 1,6 mln zł. Największe wydatki - zakup energii i oleju opałowego. Zatrudniamy 19 osób. Dobry plan promocji obiektu i współpraca ze szkołami oraz innymi instytucjami w celu sprzedaży karnetów, to według mnie najlepsze sposoby na zwiększanie dochodów. Jednak nie znam basenu, który jest w stanie zrównoważyć wydatki z przychodami. Nawet maksymalne obłożenie obiektu nie gwarantuje sukcesu finansowego - mówi Dariusz Golak, dyrektor MOSiR-u w Michałowie.
Ile samorząd dokłada do tego basenu? 3 tys. klientów miesięcznie daje ok. 36 tys. rocznie. Średnio niech każdy zostawi za jednorazowy pobyt 20 zł. Wychodzi zatem, że basen zarobi ponad 700 tys. zł, zaś plan wydatków to 1,6 mln zł.
- Można próbować obniżyć koszty, gdy możliwy jest zakup energii cieplnej z miejskiej ciepłowni. My niestety mamy kotłownię olejową, a koszty tego paliwa ciągle rosną. Dobrym rozwiązaniem są pompy ciepła i solary do podgrzewania wody i ogrzewania, co nieco zmniejsza koszty, ale i tak trzeba będzie dużo dokładać - dodaje dyrektor Golak.
Basen w Michałowie kosztował 11,6 mln zł. Dofinansowanie 4,6 mln zł z UE, 0,8 mln zł z budżetu państwa. Pozostałą kwotę dołożyła gmina.
Ile my będziemy dokładać?
Ile do ewentualnego basenu musiałoby dołożyć miasto Siemiatycze? Czy w tym przypadku trzeba razem liczyć koszty utrzymania basenu i hali, jako koszty MOSiR-u, bo chyba ta instytucja administrowałaby basenem? Załóżmy, że co roku z budżetu miasta trzeba dołożyć do basenu, jak w Michałowe, ponad 700 tys. zł. Z halą blisko milion. Dzieląc milion przez 15 tys. mieszkańców – każdy mieszkaniec rocznie dokładałby prawie 70 zł, niezależnie od tego, czy będzie korzystał.
Wybrane pozycje z cennika basenu w Michałowie: bilet normalny 8-9 zł za godzinę, ulgowy 6 zł, senior 8 zł, bilet rodzinny 34 zł. W godz. 15.00-20.00 kilka zł drożej. Bilet całodzienny 22 zł, weekendy też kilka zł drożej. Bilety ulgowe przysługują korzystającym w wieku 3-26 lat i niepełnosprawnym. Dzieci do 3 lat korzystają bezpłatnie. Tzw. senior to osoba mająca powyżej 55 lat.
Basen czy pływalnia?
Burmistrz Siniakowicz: - Ile będziemy dokładać? Wyliczenia takie robi się na etapie studium wykonalności projektu. Spotykam się z wieloma fachowcami z tej branży. W ubiegłym roku rozmawiałem z analitykiem, który twierdzi, że można szacunkowo wyliczyć ile osób korzystałoby z basenu czy pływalni przy wcześniejszym ustaleniu jego wielkości i funkcjonalności. Wielu z naszych mieszkańców deklaruje chęć korzystania z takiego obiektu, więc częściowo wydatki zwracałyby się, ale z pewnością nie pokrywałyby wszystkich kosztów. Prowadzenie dobrze funkcjonującego basenu to trudne zadanie menadżerskie. Należy zorganizować ciekawe, niekonwencjonalne zajęcia, które przyciągałyby ludzi nie tylko z naszego miasta. Zadanie to wymaga wnikliwej analizy, kreatywności i pomysłów przed podjęciem decyzji o budowie.
Czy zatem władze miasta próbują odchodzić od zapowiadanego w kampanii wyborczej hasła aquapark?
Burmistrz Siniakowicz: - Nie. To jest priorytet. Prowadzę szereg rokowań na temat zmniejszenia kosztów użytkowania takiego obiektu, np. z Krajową Agencją Poszanowania Energii. Jeden z sąsiednich basenów na samą energię elektryczną wydaje ponad 50 tys. zł miesięcznie. Przy zastosowaniu nowoczesnych technologii, np.: pomp ciepła, fotowoltaniki, paneli słonecznych można obniżyć koszty stałe. Nowoczesne technologie powodują, że budowa jest droższa, ale na niekonwencjonalne źródła energii jest dofinansowanie. Jednak decyzja ta musi być starannie przemyślana pod względem finansowania i utrzymania takiego obiektu. Zdawaliśmy sobie sprawę, że błędna czy pochopnie podjęta decyzja może skutkować na przyszłość kilkumilionowymi wydatkami, dlatego szybko jej nie podejmowaliśmy. Ale taka decyzja niedawno zapadła - na poczet krytej pływali, nie aquaparku. Należy zadać sobie pytanie czy Siemiatyczom niezbędny jest rozbudowany, kosztowny aquapark, czy też pływalnia z podstawową infrastrukturą? Z finansowego punktu widzenia najrozsądniejszym rozwiązaniem jest pływalnia. Taki obiekt już oglądaliśmy, w Nieporęcie koło Warszawy. Koszt budowy - ok. 6 mln zł. Są to koszty, które bylibyśmy w stanie udźwignąć. Poza tym to zdecydowanie mniejsze nakłady na utrzymanie, niż w przypadku auqaparku. Koszt opracowania projektu waha się w granicach 3 - 5 procent wartości budowy.
Lokalizacja?
Burmistrz Siniakowicz: - Zdaję sobie sprawę z tego, że koncepcja co do obiektu i jego usytuowania parę razy zmieniała się, ale w takich przypadkach najważniejsze jest znalezienie recepty na to, jak zminimalizować koszty utrzymania obiektu, a nie populistyczne działanie. Dlatego najbardziej rozsądnym rozwiązaniem jest według mnie budowa niedużego basenu na dziedzińcu gimnazjum nr 1, przy ul. Świętojańskiej. Stanowiłoby to dopełnienie kompleksu wraz z halą, pływalnia taka byłaby tańsza w utrzymaniu, niż duży basen. Można zagospodarować część mało używanych pomieszczeń hali - szatnie, korytarze, saunę - na potrzeby basenu. Obiekt byłby zarządzany przez MOSiR. Odchodzą koszty powstania nowej spółki. Księgowość, dyrekcja, pracownicy już są.
Do realizacji czy na papierze?
Taka na dziś jest koncepcja władz miasta. Kolejna, bo jakieś plany związane z basenem były przedstawiane za każdego burmistrza. Burmistrz Siniakowicz dodaje, że jeszcze w tym roku zostanie ogłoszony i rozstrzygnięty przetarg na opracowanie dokumentacji techniczno – budowlanej. Budowa to przyszłe lata, w tym chęć skorzystania z dofinansowania, np. z ministerstwa sportu.
Co o pomyśle sądzą mieszkańcy? Basen czy pływalnia? Czy uda się tę koncepcję zrealizować? Czy pozostanie tylko na papierze jak inne? Taki obiekt jest potrzebny czy nie? Zapraszamy do dyskusji.
Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze