Jak co roku przed uroczystością Wszystkich Świętych odwiedzamy groby bliskich, by je uporządkować. Tak też chciała zrobić rodzina państwa Nogieć, która przyjechała na stary cmentarz parafialny w Siemiatyczach przy ulicy Powstania Styczniowego. Jakież było ich zdziwienia, kiedy nie mogli znaleźć grobowca Wacława Nogieć pochowanego w 1945 roku. Nagrobek w niewyjaśnionych okolicznościach zniknął.
Na miejscu pozostał tylko stary betonowy krzyż z wykutymi literami. Rodzina oburzona jest tym, co się stało. Pytają kto zniszczył rodzinny nagrobek i gdzie są szczątki zmarłego Wacława? - W tym miejscu byli pochowani nasi bliscy - opowiada pan Piotr Nogieć. - Jak to przy starych nagrobkach. Była betonowa podmurówka i ustawiony na niej betonowy pomnik w formie krzyża. W środku była oczywiście ziemia i rosły jakieś tam kwiaty. Taki grób w starym stylu. Dbaliśmy o ten pomnik na tyle, na ile było można. Rodzice kilka dni temu zajechali posprzątać na cmentarz, a tam… nie ma naszego grobowca. Ojciec to stał jak wmurowany i zszokowany tą sytuacją. Był za to nowy wykonany grobowiec, a za nim ustawiony ten betonowy krzyż z grobu stryja. Byliśmy w tej sprawie u księdza proboszcza, ale poinformował nas, że zgody żadnej nie wydawał, że w życiu nic nie wie. Później zrobiliśmy zdjęcie i objechałem miejscowych kamieniarzy i trafiliśmy na tego, który zrobił ten nowy grobowiec. Jest to firma z ulicy Ciechanowieckiej. Właściciel powiedział, kto zlecił wykonanie nowego grobowca w tym miejscu. Zadzwoniłem do tego człowieka, a on do niczego się nie przyznaje i zbywa nas. Nie odpuścimy tematu zniszczenia naszego rodzinnego grobu. Sprawę zgłosiliśmy na policję. Nie wiemy, czy szczątki stryja nie zostały gdzieś wywiezione. Dla nas to szok. Chcemy, by ten kto to zrobił odbudował pomnik. Przecież nie można od tak dewastować cudzych mogił. - Odwiedzaliśmy ten grób kilka razy w roku. Wiosną tego roku na pewno był uprzątnięty. Może nie był w idealnym stanie, ale było widać, że ktoś nim się zajmuje - mówi pani Dorota, siostra pana Piotra. - Szczególnie na Wszystkich Świętych zawsze grób był wykładany igliwiem, stawialiśmy kwiaty i znicze na grobie stryjka. Teraz grobu nie ma i jesteśmy tym zbulwersowani. Dla nas jest to rodzinna historia i ważna sprawa. Nie rozumiem jak można tak postępować na cmentarzu. Gdzie teraz mamy zapalić ten symboliczny znicz i pomodlić się za naszego bliskiego zmarłego? Właściciel firmy, który wykonał nowy pomnik twierdzi, że żadnego pomnika państwa Nogieć nie rozbierał. Co więcej, że żadnej betonowej podmurówki nie było. Natomiast betonowy krzyż stał pomiędzy obecnymi nowymi pomnikami. A kto go teraz przemieścił w inne miejsce też nie wie. Według niego nowy pomnik został w czerwcu lub lipcu prawidłowo ustawiony na zlecenie klienta, który dużo wcześniej miał przygotowane i zarezerwowane miejsce. Sprawa była też poruszana przez księdza proboszcza podczas niedawnych parafialnych ogłoszeń. Proboszcz ogłosił, że firmy kamieniarskie mają obowiązek zgłaszania wszystkich prac wykonywanych na cmentarzu. Rodziny zaś muszą uzyskać stosowne pozwolenie, by nie powtórzyły się podobne niemiłe historie. Sprawa pomnika państwa Nogieć będzie wyjaśniana przez śledczych, którzy będą musieli odpowiedzieć na pytanie, kto i dlaczego zniszczył grobowiec.
Niestety niektóre firmy kamieniarskie nie dbają też o porządek na cmentarzu, pozostawiając pod murami części starych lastrykowych pomników. Być może nowemu proboszczowi uda się zapanować nad tym. Inaczej trzeba będzie zatrudnić grabarza, który jak więzienny strażnik 24 godziny na dobę będzie pilnował grobów naszych przodków. Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz, fot. MM
Komentarze