Reklama

Siemiatycze - 20 lat mleczarni „Polser”

06/04/2013 12:05

W tym roku mleczarnia „Polser” obchodzi 20-lecie swojego istnienia w miasteczku. Na początku lat 90. ubiegłego stulecia mleczarni realnie groziła likwidacja. Dziś jest największym pracodawcą w Siemiatyczach.

- Na początku lat 90. Nadbużańskiej Spółdzielni Mleczarskiej w Siemiatyczach groziła upadłość. Powód był prosty. W 1989 roku do mleczarni zakupiona została nowoczesna szwedzka linia produkcyjna do serów, która wówczas kosztowała 3,5 miliona dolarów amerykańskich. Za chwilę przyszły lata z bardzo wysoką inflacją i raty kredytu wraz z odsetkami nie były do pokrycia przez spółdzielnię. Mleczarnia jedną nogą stała nad przepaścią - mówi Aleksander Rożuk, wiceprezes spółki Polser. - Mieliśmy problemy z płatnością dla rolników za dostarczane mleko. Wówczas to wspólnie z rolnikami decydowaliśmy co dalej zrobić, by nie dopuścić do zamknięcia zakładu i całkowitej upadłości spółdzielni. Podjęliśmy decyzję, że szukamy inwestora strategicznego. Tak się złożyło, że będąc w Ministerstwie Rolnictwa spotkałem Amerykanów, którzy zainteresowani byli produkcją sera żółtego typu parmezan. Podjęliśmy rozmowy i w taki sposób ze spółdzielni powstała spółka „Polser”, w której pakiet większościowy posiadali Amerykanie. Oczywiście do dziś Nadbużańska Spółdzielnia Mleczarska również posiada swoje udziału w spółce. Można rzec, że biznes siemiatycko - amerykański rozpoczął się od tego przysłowiowego złamanego centa. Dzięki inwestorowi zza wielkiej wody ten zakład przetrwał naprawdę bardzo trudne czasy. Muszę podkreślić, że spółka powstała przy wsparciu mądrych rolników, między innymi z ówczesnej rady nadzorczej nadbużańskiej spółdzielni w tym: Franciszka Siekierko, Stanisława Jadczuka, Jana Boguszewskiego, Aleksandra Gumieniaka, Wiesława Olszewskiego.

Reklama

- Jaki był udział Amerykanów w biznesie? Jak układała się współpraca?

- Amerykanie wzięli na siebie spłatę całego kredytu zaciągniętego na linię produkcyjną, co pozwoliło na odblokowanie kont bankowych i normalną płynność finansową. Mogliśmy zapłacić rolnikom za odebrane mleko. Musieliśmy zrozumieć swoje oczekiwania, gdyż Amerykanie postawili przed nami trudne warunki biznesowe. Produkt musiał być wysokiej jakości oraz wymagano szczegółowego oglądania każdej wydanej złotówki. Przez 4,5 roku produkowaliśmy ser parmezan na rynek amerykański. Roczna produkcja dochodziła do 13 tysięcy ton. Nie mieliśmy gdzie składować sera, a więc wynajmowaliśmy chłodnie nawet w dawnym „Horteksie”.

Reklama

- Dlaczego Amerykanie zrezygnowali?

- Przy podpisywaniu aktu notarialnego oświadczyli, że nie będą w Polsce więcej jak 5 lat. Jednak jednocześnie obiecali, że znajdą nowego inwestora. Tak się właśnie stało. W 1996 roku udziały odkupił pan Besnier, właściciel francuskiego koncernu „Lactalis”. Cała transakcja odbyła się w USA.

- Dużo od tego czasu się zmieniło?

- Rozpoczęliśmy bardzo poważną rozbudowę zakładu. Przez ponad 15 lat powstał zupełnie nowy zakład produkcji serów pleśniowych. Rozbudowaliśmy komory dojrzewalnicze, nową kotłownię, warsztaty itd. Wymienionych zostało wiele urządzeń. Liczę, że zainwestowanych zostało około 40 milionów złotych. Były różne etapy współpracy, gorsze i lepsze. Jednak jesteśmy największym zakładem grupy „Lactalis” w Europie środkowo-wschodniej.

Reklama

- Jest szansa na rozwój mleczarni?

- Jak najbardziej. Są obiecane kolejne inwestycje. Mamy pewien problem ze względu na teren, którego nam brakuje. W latach 90. kiedy zakład prawie upadał, przerabialiśmy 5 tysięcy litrów mleka na dobę, a teraz pół milion litrów. Więc mamy skok o jedną lub dwie epoki. Obecnie mamy blisko 1.200 dostawców mleka. W mleczarni zatrudniamy 390 osób, a w sezonie letnim jeszcze więcej.

- Będą uroczyste obchody 20-lecia istnienia spółki?

- Na jesieni będziemy świętować tę małą rocznicę i 88 - lecie istnienia Nadbużańskiej Spółdzielni Mleczarskiej w Siemiatyczach.

Reklama

- W jakim kierunku zmierza mleczarstwo?

- Wielkiej konsolidacji. Tylko duże koncerny pozostaną na rynku. Małe zakłady mleczarskie nie mają szans na samodzielną działalność, gdyż nie wejdą do sieci handlowych ze swoim produktem. Na pewno czy chcemy, czy nie kwoty mleczarskie znikną. Trzeba jasno powiedzieć, że przez ostatnie 20 lat również surowiec, czyli mleko dostarczane przez rolników zdecydowanie zmieniło swoją jakość. Teraz nikt nie odbierze mleka jak nie jest ono wysokiej jakości, a jeszcze w latach 80. było z tym bardzo różnie. Sytuacja naszej spółki z potężnym wsparciem francuskim jest stabilna z realną szansą na dalszy rozwój.

Reklama

Aktualnie Nadbużańską Spółdzielnię Mleczarską w Siemiatyczach tworzy ponad 600 rolników. Jej udziały w spółce „Polser” szacowane są na 5 milionów złotych.

Marek Malinowski, Kurier Podlaski – Glos Siemiatycz fot. MM

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama