Co jakiś czas na siemiatyckim zalewie możemy spotkać strażaków z siemiatyckiej komendy powiatowej. Nie tylko pływających łódką, ale i nurkujących. I to nie tylko latem. Przy siemiatyckiej straży pożarnej istnieje bowiem sekcja wodno - nurkowa skupiająca obecnie 12 osób.
Co jakiś czas ćwiczą, by nie wypaść z wprawy. Muszą mieć sprawny sprzęt, ćwiczyć technikę pływania, być gotowym, aby w każdej chwili nieść pomoc i uczestniczyć w akcjach. Prawie dla wszystkich z nich nurkowanie to również hobby. Ostatnio siemiatyccy strażacy ćwiczyli nurkowanie podlodowe na siemiatyckim zalewie na początku lutego. - Nurkowanie podlodowe to jedno z najbardziej atrakcyjnych sposobów nurkowania. Atrakcyjny, a zarazem wymagający, bo wymaga dokładnego zaplanowania zaczynając od zebrania grupy, poprzez przygotowanie i skonfigurowanie sprzętu do wybrania miejsca nurkowania, wykonanie przerębla, a na prawidłowym przeprowadzeniu nurkowania kończąc. Nurkowie pod wodą jak i na jej powierzchni działają w parach, a każda z par ma określone zadania. Para nurkująca bezwzględnie musi być zabezpieczona liną, która jednocześnie służy do komunikacji. My mamy pod wodą dodatkowo łączność za pomocą radia – wyjaśnia Sebastian Miłkowski, nurek, strażak KP PSP Siemiatycze. Sekcja wodno – nurkowa przy siemiatyckiej straży pożarnej powstała w 1992 r. Jej inicjatorami byli obecny Komendant Powiatowy PSP Edward Krasowski oraz nasz redakcyjny kolega Jacek Wasilewski. Zawiązano Społeczny Komitet Wspierania Ochrony Przeciwpożarowej. Powód organizacji sekcji – coraz więcej zdarzeń związanych z utonięciami, zarówno na Bugu, jak i w siemiatyckim zalewie. Przypomnijmy, że wtedy woda zalewu ściągała latem tłumy kąpiących się. Komitet zamierzał zgromadzić pieniądze na zakup podstawowego sprzętu do nurkowania. Była też możliwość pozyskania takiego sprzętu z komendy wojewódzkiej straży pożarnej, co udało się później. Trzeba dodać, że dążenie do założenia sekcji oraz pozyskania dla niej wyposażenia to również determinacja zainteresowanych osób. - Wyodrębniliśmy wśród ówczesnych strażaków grupę kilku osób do tej sekcji. Zaczęły się pierwsze szkolenia – na jeziorach głębokich na Mazurach, na basenach, przede wszystkim w Białej Podlaskiej. Po jakimś czasie udało nam się pozyskać pierwsze środki od samorządów, osób prywatnych i firm. Wtedy zakupiliśmy trzy pierwsze komplety do nurkowania. Jakiś czas po tym nasze zainteresowania dostrzegły komendy główna i wojewódzka. Efekt – kolejnych pięć profesjonalnych kompletów wyposażenia nurka. Dzięki temu mogliśmy już samodzielnie funkcjonować – wspomina komendant Edward Krasowski. W 1996 r. grupa pozyskała pierwszą łódź, z 30-konnym silnikiem. Prawdziwy sprawdzian siemiatyccy nurkowie mieli w 1997 r. podczas powodzi we Wrocławiu. Łącznie, przez te kilkanaście lat, nurkowie z Siemiatycz obsłużyli ponad 200 zdarzeń, nie tylko na Podlasiu, ale także w woj. mazowieckim i lubelskim.
Cezary Klimaszewski, tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Komentarze