Opad ly finałowe emocje, związane z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy. Podsumowano zebrane kwoty, odespano zarwane noce. Na dziś kwota zebrana w Siemiatyczach to prawie 100.600 zł, ale nadal trwają internetowe licytacje. Z Jakubem Godunem, szefem siemiatyckiego sztabu, podsumowujemy tegoroczną edycję, rozmawiamy o kulisach organizacji finału.
Jakub Godun ma 19 lat, ale mimo młodego wieku ma całkiem bogate doświadczenie:
- Na co dzień jestem uczniem maturalnej klasy siedleckiego LO im. Bolesława Prusa. Od wielu lat zajmuję się szeroko pojętym aktywizmem. W ostatnich latach pełniłem funkcję asystenta społecznego posłów na Sejm RP IX kadencji Arkadiusza Iwaniaka oraz Pawła Krutula, obecnie współ-pracuję z posłanką Dorotą Olko. Z uwagi na ordynację wyborczą do młodzieżowych organów doradczych, przez blisko rok byłem przewodniczącym Młodzieżowej Rady Miasta Siedlce, gdzie wspólnymi siłami działaliśmy na rzecz aktywizacji młodzieży - Cykl Debat Międzyszkolnych, Międzyszkolny Pokaz Talentów, to tylko dwa, z wielu projektów. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że byliśmy głosem młodzieży - mówi Jakub i dodaje: - Obecnie swoje działania prowadzę na terenie miasta Siemiatycze, w którym się urodziłem, mieszkam i skąd pochodzę. Z mojej inicjatywy w mieście pojawiła się jadłodzielnia, budka do bookcrossingu, czy też "różowe skrzyneczki" (z bezpłatnymi środkami higienicznymi dla pań na czas menstruacji - ak) w instytucjach podległych miastu. Jestem wsparciem merytorycznym i doradczym dla siemiatyckiej Młodzieżowej Rady Miasta.
- Skąd pomysł na porwanie się na, w sumie, trudne zadanie bycie szefem sztabu WOŚP?
- Szefem byłem po raz pierwszy, choć już w zeszłym roku pojawiłem się w siemiatyckim sztabie w roli organizatora. W tym roku zamieniliśmy się rolami z szefową zeszłorocznego sztabu, Eweliną Godun, prywatnie moją mamą. Ostateczną decyzję o organizacji 32 Finału WOŚP w Siemiatyczach podjęliśmy we wrześniu ubiegłego roku, choć już po 31 Finale wiedzieliśmy, że chcemy grać dalej. Oczywiście, było to niezwykle trudne zadanie i dobrze o tym wiedzieliśmy, nauczeni doświadczeniem z ubiegłego roku. Wiedzieliśmy co nam się udało, a co nie i wyciągnęliśmy z tego wnioski. Sztabowców wyłoniliśmy bardzo szybko spośród osób, które angażowały się w zeszłoroczną działalność, choć przybyło nam też kilka innych osób, które wykazały się niezwykłym zaangażowaniem. Wiedzieliśmy, że aby wszystko się udało, musimy grać zespołowo. Szybko podzieliliśmy więc pomiędzy siebie zakres obowiązków.
- Na co dzień nie przebywa pan w Siemiatyczach, więc zadanie tym bardziej utrudnione. Wolontariusze, współpracownicy - jakieś problemy ze skompletowaniem sztabu? A może wręcz przeciwnie - musiał pan komuś odmówić?
- Przyznaję, pogodzenie dojazdów do szkoły i nauka poza miastem utrudniała zadanie, ale nie sprawiła, że stało się ono niemożliwe. Żyjemy w XXI wieku i wiele spraw można załatwić przez internet lub telefonicznie, bez wychodzenia w domu.
W tym roku mieliśmy o wiele mniej miejsc, niż chętnych do zostania wolontariuszem. Przyznaję jednak, że prowadziliśmy szczegółową weryfikację. W sztabie nie znalazły się osoby, z którymi nie mogliśmy się skontaktować, lub nie stawiły się w dniu ubiegłorocznej zbiórki bez słowa usprawiedliwienia. Już na pierwszym spotkaniu poinformowaliśmy zrekrutowanych wolontariuszy, że czeka nas kawał ciężkiej roboty i rzeczywiście się spisali. Wszystkim należą się ogromne podziękowania.
- Kwestia programu - jakich pomysłów nie udało się zrealizować? Z czym były największe problemy, trudności? A co było najfajniejsze, co w organizacji sprawiało największa frajdę?
- Zrealizowaliśmy zdecydowaną większość naszych pomysłów, w tym I Siemiatycki Bieg WOŚP, który był dla nas największym wyzwaniem. Oczywiście są też takie, które musieliśmy odłożyć na następny rok i już zaczynamy nad tym pracować. Największą trudnością było znalezienie sponsorów, co przy skali naszego projektu było niezwykle trudnym zdaniem, któremu udało nam się podołać. Najwspanialszym momentem była wspólna radość i satysfakcja na koniec finału. Gdy na scenę wszedł Mezo, powiedziałem swoim sztabowcom krótkie, lecz wyczerpujące "Udało się!". Bez słowa się przytuliliśmy i naprawdę skakaliśmy z radości, gdy widzieliśmy rosnący wynik naszego, siemiatyckiego sztabu. Wzruszającym momentem było również symboliczne Światełko do Nieba, gdy z głośników wydobył się instrumentalny hymn WOŚP, przyznaję, że zakręciła mi się łezka w oku. Radość przynosiła również rozmowa ze sponsorami. Za każ-dym razem, gdy słyszałem "tak, pomożemy Wam" coraz mocniej utwierdzałem się w swoim przekonaniu, że Siemiatycze są miastem z ogromnym sercem, potrafiącym się zmobilizować w szczytnym celu.
Duże podziękowania należą się również Urzędowi Miasta Siemiatycze, Miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji oraz Siemiatyckiemu Ośrodkowi Kultury, które od wielu lat włączają się w organizację finałów WOŚP w Siemiatyczach.
Największe ich przedstawicielom - burmistrzowi Piotrowi Siniakowiczowi, dyrektorowi MOSiR Maciejowi Goniewiczowi oraz dyrektorce SOK Jolancie Sidorowicz, którzy nie byli dla nas jedynie wsparciem organizacyjnym, ale również merytorycznym. Cieszę się, że za każdym razem, gdy zwracałem się do nich o pomoc, zawsze mogłem na nich liczyć. Najbardziej w pamięci zapadła mi słowa burmistrza, na zakończenie finału - "Gratuluję, dobra robota".
My też gratulujemy, znając z autopsji ogrom pracy przy organizacji takiego wydarzenia.
Warto też przypomnieć, że siemiatycki sztab przygotował właściwie dwie imprezy. Tydzień przed finałem zorganizował dzień pełen atrakcji dla rodzin z dziećmi w hali widowiskowo-sportowej, pod hasłem "Siemiatycze ODDYCHAJĄ pełną piersią - w zdrowym płucu zdrowy duch!". W programie znalazły się dmuchany plac zabaw, stół ze słodkościami i przekąskami, kurs pierwszej pomocy, kącik motoryzacyjny, brokatowe tatuaże, animacje dla dzieci, malowanie twarzy, a także możliwość oddania krwi w krwiobusie i zarejestrowania w bazie dawców szpiku, angażując do współpracy wiele instytucji, miejskich jednostek, organizacji, stowarzyszeń.
Na finałową imprezę siemiatycki sztab WOŚP przygotował różnorodny program artystyczny, obejmujący występy takich artystów jak: Mezo, Hoyraky, Zespół Pieśni i Tańca "Małe Podlasie", grupa taneczna Roberta Kota, Igor "Ogie" Przanowski, "Misiek & Kryst & Banix". Tradycyjnie odbyły się licytacje, konkurs na najlepsze ciacho w mieście oraz światełko do nieba.
Dodatkowo, w godzinach porannych odbył się I Siemiatycki Bieg WOŚP. Bieg ten miał nie tylko charakter sportowy, ale również charytatywny, z kosztem pakietu startowego wynoszącym 50 zł od uczestnika. Cała kwota zasiliła konto 32. finału WOŚP. Bieg zakończył się morsowaniem.
Główni sponsorzy i współorganizatorzy siemiatyckiego finału to: Miasto Siemiatycze, Siemiatycki Ośrodek Kultury, MOSiR Siemiatycze, Przedsiębiorstwo Komunalne Sp. z o.o. w Siemiatyczach, Pater Group (dawniej Pater Firma), Lareco Mikołaj Zińczuk, Metkam, Hotel Kresowiak, Global Security, Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych Sp. z o.o. Siemiatycze-Stacja, Safe Finance Robert Kobus, Producent Parkietu Kazimierz Wiśniewski, Lactalis Polska, Preludium, Arton Reklama&Poligrafia, Maksbud, Sklep Jubilerski Irena Czyżewska.
Ostatnie aukcje na Allegro kończą się 9 lutego. Linki do nich na FB WOŚP Siemiatycze.
ak, fot. WOŚP Siemiatycze
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze