10 sierpnia mój 2,5-letni syn, w czasie zabawy, doznał urazu stopy. Natychmiast pojechałem po pomoc do szpitala w Siemiatyczach. W wejściu stanęła nam jednak kobieta w… mundurze Wojsk Obrony Terytorialnej.
Gdy powiedziałem z jakim problemem przyjechałem, odparła, że SOR jest czynny od 18.00, więc powinienem wrócić i skorzystać z pomocy lekarza rodzinnego (była 17.30). Po prostu próbowała odesłać mnie i cierpiące dziecko.
Początkowo stanąłem jak wryty. Z czymś takim jeszcze się nie spotkałem, zwłaszcza, że powiedziała, żebym pokazał nogę syna! Nie chodziło jednak o moje zdrowie, tylko zdrowie mojego dziecka i nagły uraz, a nie katar. Dlatego zapytałem, czy pani ma wykształcenie medyczne – czy jest lekarką, ratowniczką lub pielęgniarką i czy ma świadomość, że takie obrażenie wymaga zapewne wykonania zdjęcia RTG, którego w przychodni POZ nam nikt nie zrobi.
Przyznała, że nie, wobec czego stanowczo zażądałem, by przyszedł ktoś kompetentny. Pani kapral powiedziała, że może pójść po ratownika medycznego, na co oczywiście się zgodziłem.
Za chwilę wyszedł uprzejmy i kompetentny ratownik, który obejrzał nogę dziecka i powiedział, że jak najbardziej powinniśmy zostać i zaczekać te 20 minut do 18.00, a sam nawet poprosił lekarkę obejmującą dyżur, by przyjęła syna pierwszego. Tak też się stało i w efekcie uzyskaliśmy potrzebną pomoc, za którą personelowi medycznemu szpitala serdecznie dziękuję.
Gdy kilka dni później opowiedziałem tę historię znajomym, pokazali mi wcześniejszy numer Waszej gazety z publikacją o szpitalnej ochronie. Sam doświadczyłem takiego zachowania. W mojej ocenie naganne jest, że osoba bez przygotowania medycznego próbuje selekcjonować pacjentów. I wcale nie chodziło tu o wdrożone procedury epidemiologiczne typu pomiar temperatury ciała. Tym bardziej dziwię się, że wobec napływających od tygodni sygnałów, wciąż jest to tolerowane.
Grzegorz Śnieżko
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
proszę wysłać list osobiście do dyrektora szpitala z prośbą o oficjalne stanowisko na łamach gazety. Zobaczymy po czyjej stronie stoi ten gagatek . bo to nie jest raczej wymysł izby przyjęć żeby postawić ochroniarza czy terytorialsa w drzwiach
proszę wysłać list osobiście do dyrektora szpitala z prośbą o oficjalne stanowisko na łamach gazety. Zobaczymy po czyjej stronie stoi ten gagatek . bo to nie jest raczej wymysł izby przyjęć żeby postawić ochroniarza czy terytorialsa w drzwiach