Reklama

Rafał Kiczko mistrzem Polski

12/11/2007 13:51
17-letni Rafał Kiczko, reprezentujący klub Motorowy "Quercus" Romanówka, został mistrzem Polski w cross country w klasie "junior". To pierwszy tytuł mistrzowski w tej dyscyplinie dla "Quercusa" oraz siemiatyczanina.


          Tytuł ten nasz zawodnik wywalczył na jedną rundę przed zakończeniem eliminacji, a w ostatniej rundzie przypieczętował to zwycięstwo.
Cross Country jest najmłodszą dyscypliną terenowych rajdów motocyklowych w Polsce. To połączenie rajdów enduro oraz motocrossu. Zawodnicy w czasie dwóch godzin nieustannej jazdy muszą pokonać jak najwięcej okrążeń po trasie, która liczy 6 - 10 km. Muszą więc wykazać się dużą wytrzymałością oraz sporymi umiejętnościami jazdy po zróżnicowanym terenie.]
          Z Rafałem Kiczko rozmawiamy o jego mistrzostwie.
          - Czy to Twój największy indywidualny sukces?
          - Zdecydowanie tak. Dotychczasowe są mniejsze, chociaż też trudno było je osiągnąć.
          - Przypomnijmy poprzednie osiągnięcia.
          - Dwa razy z rzędu - w 2005 i 2006 r. zdobyłem Puchar Polski PZMot w cross country. Przed dwoma laty byłem drugim wicemistrzem w rajdach enduro. Z kolei w tym roku zostałem sklasyfikowany na siódmym miejscu w Polsce w rajdach enduro w klasie junior i na dziewiątym w motocrossie, oczywiście w tej samej klasie. Zaś w nieoficjalnej klasyfikacji, sporządzonej w tym roku po raz pierwszy, obejmującej cross coutry, enduro i motocross, zająłem pierwsze miejsce.
          - Czy te tytułu i osiągnięcia nie zawróciły ci w głowie?
          - Woda sodowa do głowy na pewno mi nie uderzyła i nie zanosi się na to.
          - Przejdźmy do tegorocznej rywalizacji w cross country? Czy konkurencja była silna?
          - O mistrzowski tytuł rywalizowało ponad 20 zawodników. Oczywiście po kilku rundach liczyli się tylko ci najlepsi, ale muszę przyznać, że było ciężko, bo cały czas deptali mi po piętach świetni motocykliści z innych ośrodków. Ogólnie był to dla mniej najbardziej wyczerpujący sezon, m.in. dlatego, że dodając do cross country enduro i motocross, łącznie wystartowałem w około 25 rundach, co daje w sezonie ok. 25 weekendów zawodów. Ale to nie wszystko, bo dochodzą jeszcze zgrupowania oraz indywidualne treningi. Dodam, że wszystko przed tym sezonem zaczęło się pod okiem pana Stanisława Kubła od treningów ogólnorozwojowych.
          - Kiedy okazało się na dobre, że możesz zdobyć mistrzostwo?
          - W zasadzie od początku wierzyłem w to, że mogę w tym sezonie być najlepszy. Ale tak na dobre okazało się, że mogę to zrealizować już w drugiej rundzie rozgrywanej w Mielnie, kiedy wygrałem.
          - Jak uważasz - jakie są twoje mocne i słabe strony w tym sporcie?
          - Z mocnych to na pewno wytrzymałość i odwaga, bo nie boję się wysoko skakać przy pokonywaniu pagórków na torze. Do podciągnięcia nadal pozostaje technika jazdy.
          - A co udało się poprawić w tym sezonie?
          - Z pewnością start. Poprzez dynamiczny start dużo można na początku zyskać. Poza tym długi czas pracowałem nad stylem jazdy i były tego efekty, bo popełniałem mniej błędów. A chodzi w tym przypadku o umiejętność wyboru trasy, wyprzedzania, wykorzystywania błędów innych zawodników.
          - Z jakim numerem jeździłeś?
          - W tym roku jeździłem z szesnastką, bo w ubiegłym roku zająłem szesnaste miejsce w kraju w jednej z klasyfikacji. W tym roku, w tej samej klasyfikacji byłem dziewiąty, co oznacza, że teraz będę jeździł z dziewiątką. Do numerów nie przywiązuję dużej wagi.
          - Na jakim etapie jest u ciebie znajomość w zakresie mechaniki motocykli?
          - Myślę, że jest nieźle, bo orientuję się co i gdzie jest w motorze.
          - Co taki tytuł oznacza dla zawodnika?
          - Dla mnie oznacza to, że coś potrafię. Taki sukces dowartościowuje.
          - Czego życzy się mistrzowi?
          - Chyba obrony tytułu, co chciałbym osiągnąć w przyszłym roku, jak również znaleźć się z pierwszej trójce w motocrossie. Korzystając z okazji chcę podziękować kilku osobom - koledze Robertowi Kołodko za udostępnienie sprzętu podczas ostatnich zawodów, panu Aleksandrowi Leoniukowi z PZMot za cierpliwość, wyrozumiałość i przygotowanie do zawodu oraz pani Annie Dmitruk z ZSR w Czartajewie za wsparcie w nauce.
          - Dziękuję za rozmowę.

          Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz, fot. CK
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama