Pomimo, że od kliku miesięcy gmina Mielnik i Drohiczyn mają wspólnie z sąsiednimi gminami z województwa lubelskiego i mazowieckiego nowe promy, które mogłyby przewozić mieszkańców i turystów z jednej na drugą stronę Bugu, to te zamiast pływać, stoją bezczynnie na brzegu.
W Niemirowie prom ma przewozić pasażerów na wysokość miejscowości Gnojno, w Mielniku do Zabuża, a w Drohiczynie do wsi Bużyska. Jednak obecnie znalezienie się po drugiej stronie rzeki w taki sposób jest nieosiągalne. Trzy nowe promy wyprodukowała stocznia w Januszkowicach (woj. opolskie), a za dostarczenie pełnej dokumentacji umożliwiającej ich zwodowanie i użytkowanie odpowiedzialna jest czesko - słoweńska firma „Lloyd”. - Rozumiem zdenerwowanie mieszkańców i turystów. Jako gmina Mielnik jesteśmy gotowi. Mamy przygotowanych i przeszkolonych pracowników. Nie mamy jednak wymaganego certyfikatu dla promu, który już dawno temu powinna nam dostarczyć firm Lloyd - mówi Adam Tobota, wójt gminy Mielnik. - W związku z tym nie możemy ubezpieczyć promów, pracowników oraz pasażerów od na przykład nieszczęśliwych wypadków. Zakupem promów jako lider zajmowała się gmina Drohiczyn, a nie nasz urząd. Czekamy niecierpliwie na certyfikat, a mieszkańcy i turyści z obu stron Bugu oczekują na możliwość przeprawy. - Wierzę w to, że w najbliższych dniach sprawa zostanie załatwiona. Jestem w ciągłym kontakcie z sąsiednią gminą Korczew - mówi Wojciech Borzym, burmistrz Drohiczyna. - Niestety nasz prom również stoi na brzegu. Jednak nikt nie zaryzykuje wypuścić na wodę ludzi bez ubezpieczenia i badań technicznych. Na szczęście w pełni sezon turystyczny rozpocznie się za niespełna miesiąc i zrobimy wszystko, by do tego czasu prom pływał po rzece.
Statki musi zbadać UŻŚ - Promy są już zarejestrowane, ale nie mają świadectwa zdolności żeglugowych. By takie świadectwo zdobyć, promy trzeba poddać specjalnym badaniom technicznym - mówi Bogdan Maślanka, dyrektor Urzędu Żeglugi Śródlądowej w Warszawie. - Prawdopodobnie „Lloyd” w najbliższych dniach ma wystawić gminom odpowiednie dokumenty. Następnie od nas przyjedzie inspektor, który sprawdzi wyposażenie ze względu na bezpieczeństwo, czy wszystkie sprawy techniczne w świadectwie się zgadzają itd. W sumie można to porównać do uzyskania pierwszego przeglądu technicznego nowego samochodu. Po tej wizycie praktycznie będzie można już zwodować prom na Bug. Jest duża szansa, że na przełomie maja i czerwca statki zostaną dopuszczone do ruchu. Jednak w przeważającej mierze sprawa leży po stronie armatora.
Koszt 3 promów i 7 przystani to ponad 1 milion 478 tys. zł. Z czego 85% pieniędzy pochodziło ze środków unijnych, a 15% z kas gminnych. Miejmy nadzieję, że przed wakacjami promy wyruszą na rzekę, by hasło „Bug - rajem dla turystów” nie stało się przypadkiem frazesem.
Komentarze