Reklama

Projekt internet - widać metę?

09/07/2015 09:13

Radni i sołtysi podczas sesji rad gminnych często pytają o "Budowę nadbużańskiej szerokopasmowej sieci dystrybucyjnej", czyli o projekt internetowy, realizowany od dłuższego czasu. Na początku tego roku lider projektu - Wojciech Borzym, burmistrz Drohiczyna, podpisał umowę z firmą, która buduje sieć. Jednak czas nagli, bo z dotacji z urzędem marszałkowskim trzeba rozliczyć się do połowy listopada tego roku.

Na jakim etapie są prace?

Wojciech Borzym: - Mimo, że projekt jest o szerokim zakresie, to na dziś nie ma większych zagrożeń z jego realizacją. Aczkolwiek jakaś bomba może spaść znienacka, jednak mamy nadzieję, że tak nie stanie się. Jest jedno drobne zagrożenie – uzyskanie częstotliwości. Nasz operator, bodajże w lutym, wystąpił z wnioskiem do Urzędu Komunikacji Elektronicznej o przydział częstotliwości na zasadzie dzierżawy. Urząd ten, zgodnie z procedurą, opublikował ten zamiar, po czym zgłosiły się jeszcze dwie firmy, które chcą przystąpić do tego przetargu, ale nie mają jakichkolwiek planów do realizacji na naszym terenie. Zorganizowanie przetargu na przydział częstotliwości zabrałoby czas. Orientowałem się jak długa byłaby to procedura i okazuje się, że termin przyznania częstotliwości może wiązać się nawet z grudniem tego roku, a to zdecydowanie za późno. Rozwiązaniem jest wydzierżawienie częstotliwości od kogoś, kto już ją ma. Są takie firmy, które prawdopodobnie zgodziłby się na nasze warunki i być może z takiego wyjścia skorzystamy.

Reklama

- A prace w terenie?

- Faktycznie, trochę to się ciągnie. Szczerze mówiąc, myślałem, że procedury administracyjne, uzgodnienia, pozwolenia itd. szybciej zostaną załatwione, bo na dziś jeszcze trwają. Jak jakiś urząd dostanie zadanie, by dopiąć proces dokumentacyjny na ponad 300 km światłowodu, to łapią się tam za głowy, bo naprawdę jest przy tym sporo roboty. Wszyscy partnerzy projektu na bieżąco monitorują te procedury, dzwonią, jeżdżą, proszą, by to uzgadniać bez zbędnej zwłoki, bo czas nas nagli. W tym momencie chciałbym wyrazić wdzięczność za zrozumienie i wszelką pomoc. Na dziś połowa procedury administracyjnej jest już dopięta, drugie tyle przed nami w Zespole Uzgodnień Dokumentacji Projektowej. Natomiast projekt budowlany jest już wykonany w całości, trwają jego uzgodnienia. Jesteśmy też w stałym kontakcie z władzami województwa, by na bieżąco uzgadniać współpracę naszego projektu z „Polską wschodnią” - projektem wojewódzkim, podobnym, ale o szerszym zakresie.

Reklama

- Internet płatny czy bezpłatny? To najczęstsze pytania.

- Bezpłatny i płatny. Urząd Komunikacji Elektronicznej, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów i komisja europejska dopuściły internet bezpłatny, ale inwestycja z pieniędzy publicznych nie może wpływać na zachwianie rynku komercyjnego, występującego na tym terenie. Czyli nasza usługa nie może dorównywać usługom komercyjnym. Musi być słabsza, mniejsza, o węższym zakresie. Będziemy musieli uzyskać zgodę UKE i UOKiK-u na świadczenie usług bezpłatnych, na dziś instytucje te w zakresie internetu wydają zgodę na prędkość 512 kilobajtów i 45 minut transmisji. Oznacza to, że za darmo internet będzie nie najlepszy, ale i nie najgorszy, zaś po 45 minutach transmisji nastąpi kwadrans przerwy. Będzie on dostępny w zasięgu 387 anten typu PIAP. Inne usługi mające parametry wyższe od wymienionych muszą być płatne.

Reklama

- Znana jest cena tej lepszej usługi?

- Komisja europejska pisała nam w notyfikacji, że cena nie może być ani wyższa, ani niższa niż średnia cena w kraju na obszarach, gdzie działają podobni operatorzy. Naszemu operatorowi, który wygrał przetarg na zarządzanie systemem, firmie „Greenoperator”, będzie zależało, by do tej sieci przyłączyło się jak najwięcej chętnych, więc cena prawdopodobnie będzie musiała być konkurencyjna, ale z drugiej strony „Greenoperator” samodzielnie nie będzie mógł przyłączać konkretnych osób, bo to kolejny warunek postawiony przez komisję europejską. To będzie musiał robić inny operator, by też nie zachwiać rynkiem i konkurencją.

Reklama

- Sporo tych warunków.

- Zgadza się. Większość postawiła nam komisja europejska, głównie dlatego, że otrzymaliśmy nie 50, ale aż 85% dofinansowania.

- Co konkretnie robione jest już w terenie?

- W kilku miejscach trwają prace ziemne, a więcej tych prac ruszy podczas wakacji. Będzie sporo skrzynek w różnych miejscach, w nich mnóstwo przewodów i innych podzespołów, zaś w miejscach, gdzie nie zostanie położony światłowód – sygnał zostanie przesłany drogą radiową, a więc będą i maszty. Bo nie ma szans, by na cały obszar, 13 gmin, doprowadzić internet po światłowodzie. To kosztowałoby zdecydowanie więcej. W ramach naszego projektu zostanie ułożonych ok. 480 km światłowodu, a gdyby przyłączyć po kablu każdą wieś z tych 13 gmin, trzeba byłoby ok. dwa razy tyle światłowodu, a więc koszty projektu sięgałyby prawie 100 milionów zł.

Reklama

- Zdążycie na czas? Niedotrzymanie terminów to nici z dotacji i internetu.

- Umowa z urzędem marszałkowskim została podpisana w grudniu 2010 r., więc prawie 5 lat temu. Ale biorąc pod uwagę sprawy techniczne z tamtego okresu, to powstałoby 13 masztów, a światłowód byłby kładziony tylko między tymi masztami. Dziś mamy ok. 480 km światłowodu, zdecydowanie więcej niż pierwotnie. Tym samym usługa będzie wyższej jakości. W imieniu własnym i partnerów projektu dziękuję wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób wspierają nasz projekt, osobiście odczuwam wielkie wsparcie i zrozumienie, a często i współczucie wielu osób, bo tyle już lat bujamy się z tym internetem, ale na szczęście metę już widać.

Reklama

Cezary Klimaszewski, Kurier Podlaski – Głos Siemiatycz

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo kurierpodlaski.pl




Reklama