Na ostatniej sesji Rady Miasta Siemiatycze została zdjęta z porządku obrad uchwała w sprawie Miejskiego Programu Przeciwdziałania Narkomanii na lata 2007 - 2009. Jego celem jest podjęcie działań w celu zmniejszenia liczby kontaktów młodzieży z narkotykami.
Na koordynatora programu urząd zaproponował Barbarę Grzelak jako pełnomocnika burmistrza do spraw rozwiązywania problemów alkoholowych. Również 2 tygodnie temu, na ostatnim posiedzeniu komisji rady do spraw zdrowia, oświaty i kultury radni mieli zastrzeżenia do tego programu. Najważniejsze to: brak działań w zakresie zatrudnienia w Siemiatyczach pełnoetatowej osoby zajmującej się koordynacją do spraw uzależnień (jako przykład podawano Bielsk Podlaski, gdzie na takie stanowisko zatrudniono fachowca), brak koordynacji oraz uzgodnień podczas tworzenia programu z pedagogami szkolnymi i policją. Miasto zaplanowało na 2-letnią realizację tego programu 70.000 zł. Zdaniem radnych, jeśli zostałyby uwzględnione w programie powyższe braki i inne propozycje, koszt realizacji prawdopodobnie wzrósłby. Ale wówczas - jak mówią radni - nie byłyby to pieniądze wyrzucone w błoto. Cezary Klimaszewski, Tygodnik Głos Siemiatycz Ad vocem: Zablokowanie przez część radnych nic nie dającego, lecz kosztownego „programu” to bardzo trafne działanie. Jeśli komuś zależy tylko na tym, by mieć jakiś papierowy program i żeby ktoś na tym dodatkowo sobie zarobił to owszem, można tworzyć takie programy. Jeśli jednak rzecz ma iść o faktyczne działania zmniejszające wielką skalę narkomanii i handlu narkotykami w Siemiatyczach, to potrzebne są konkretne działania. Od kilku miesięcy samorząd jednej z gmin mazowieckich realizuje programu walki z tym śmiertelnym zagrożeniem młodzieży. Polega on m.in. na wizytach radnych, przedstawicieli władz miasta, nauczycieli oraz prasy lokalnej w ośrodkach readaptacyjnych, w których leczą się młodzi ludzie. Bezpośrednie i szczere spotkania z uzależnioną, leczącą się młodzieżą są bardzo owocne. Przede wszystkim dają pojęcie o co w tym naprawdę chodzi, na czym problem polega. Później szkoły tej gminy organizują u siebie spotkania z młodymi ludźmi, którzy przeszli piekło uzależnienia. Powstał tam też Punkt Doraźnej Pomocy Dziecku i Rodzinie, w którym dyżurują FACHOWCY. Niestety z tymi ostatnimi u nas krucho. Każde działanie zaczynać należy od nabycia odpowiedniej wiedzy w przedmiocie tego działania. Zaczynać należy też od szkół, bo to są na ogół miejsca, w których pierwszy raz młody człowiek styka się z narkotykiem. Zainteresowanym służę bliższymi informacjami. Jerzy Nowicki, Tygodnik Głos Siemiatycz
Komentarze